Polska jako zaplecze remontowe Ukrainy. Teraz są Kraby, a będą też Abramsy i Leopardy

Polskie armatohaubice Krab w Ukrainie.
Polskie armatohaubice Krab w Ukrainie.
Źródło zdjęć: © East News | DIMITAR DILKOFF
Przemysław Juraszek

30.01.2023 13:42, aktual.: 30.01.2023 19:02

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Polska stała się - obok Czech i Bułgarii - głównym zapleczem remontowym dla walczącej Ukrainy. Nad Wisłą są naprawiane armatohaubice Krab, a do nich dołączą czołgi M1A2 Abrams oraz Leopard 2.

Jak podaje "The Wall Street Journal", w Polsce setki techników pracują nad jak najszybszym przywracaniem pełnej funkcjonalności bojowej uszkodzonym w Ukrainie armatohaubicom AHS Krab. Są one wykorzystywane na najcięższych odcinkach frontu, a Rosjanie mają je na priorytetowej liście celów, podobnie jak inne natowskie systemy o porównywalnych osiągach.

W przypadku innych systemów pokroju np. Dana lub Zuzana 2 remont jest prowadzony w Czechach bądź Słowacji, a dla PzH 2000 jest to Litwa. Jak wskazuje "WSJ", przywrócenie jednego Kraba do użytku to około dwa miesiące pracy i w ostatnich miesiącach naprawiono dziesięć armatohaubic AHS Krab.

Najgorszym przypadkiem była sztuka pozbawiona lufy i możliwe, że był to egzemplarz, o którym pisaliśmy jeszcze w październiku 2022 r. Ponadto Polacy służą też pomocą zdalną dla Ukraińców, tworząc swego rodzaju centrum pomocy, o którym pisał Łukasz Michalik.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wkrótce do armatohaubic AHS Krab mogą też dość czołgi M1A2 Abrams oraz Leopard 2. Ich serwis według "WSJ" miałby się odbywać w Poznaniu, więc najpewniej chodzi o Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne S.A (WZM). Te aktualnie zajmują się utrzymaniem w linii i modernizacjami używanych przez SZRP czołgów Leopard 2. Z kolei po dostawach czołgów M1A2 Abrams i południowokoreańskich K2 możliwości remontowe WZM najpewniej zostaną o nie rozszerzone.

Armatohaubice AHS Krab — polski bóg wojny

Wojna w Ukrainie przypomniała, że to artyleria jest bogiem wojny, który może sięgnąć tam, gdzie lotnictwo nie da rady ze względu na silną obronę przeciwlotniczą. Ponadto artyleria lufowa przy współpracy z dronami np. FlyEye i radarami artyleryjskimi Liwiec może także dokonać ataku szybciej, co ma ogromne znaczenie na współczesnym polu bitwy.

Zasięg też nie jest już ogromnym problemem, ponieważ, artyleria kal. 155 mm z armatą o długości 52 kalibrów przy wykorzystaniu pocisków z dopalaczem rakietowym typu M549A1 jest zdolna ostrzeliwać cele na dystansie nawet około 60 km. Z kolei w przypadku wykorzystania amunicji eksperymentalnej pokroju Vulcano, to ten jeszcze wzrasta do 70-80 km. Są to wartości nieosiągalne jeszcze parę dekad temu dla artylerii lufowej.

Istnieje też możliwość wykorzystania artylerii w formie łowcy czołgów dzięki nowoczesnym inteligentnym pociskom Bonus lub SMArt 155, których podpociski samodzielnie przeszukują konkretny teren i samodzielnie naprowadzają się na wykryte cele. Teoretycznie polski AHS Krab jest z nich w stanie korzystać po optymalizacji systemu kierowania ogniem, ale dotychczas widzieliśmy Kraby załadowane ekonomiczną słowacką amunicją OFd MKM lub nawet M107 z lat 60. XX wieku o zasięgu około 31 km.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie