Armatohaubica Krab. Polski "bóg wojny" z Huty Stalowa Wola

Armatohaubica Krab. Polski "bóg wojny" z Huty Stalowa Wola21.12.2022 14:23
AHS Krab
AHS Krab
Źródło zdjęć: © PGZ

AHS Krab to obecnie jeden z najbardziej znanych produktów polskiego przemysłu obronnego. Walki w Ukrainie dowiodły, że jest to doskonała, starannie zaprojektowana i dopracowana broń. Niewiele jednak brakowało, aby Krab w ogóle nie powstał. Nawet dzisiaj nie brakuje głosów, że AHS Krab to tylko "składak" zbudowany z zagranicznych podzespołów. Warto zweryfikować tę opinię i wyjaśnić, czy Krab to polska armatohaubica.

Prace nad wprowadzeniem do polskiego wojska nowoczesnej, samobieżnej armatohaubicy w natowskim kalibrze 155 mm rozpoczęły się jeszcze w latach 90. Zakładano pozyskanie licencji na system wieżowy, który miał zostać umieszczony na zbudowanym w Polsce podwoziu.

Wstępnie do walki o polskie zamówienie zakwalifikowało się czterech konkurentów – Słowacja ze zmodernizowaną armatohaubicą Zuzana, Niemcy z Panzerhaubitze 2000 (PzH 2000), Wielka Brytania z AS90 Braveheart, a także RPA, oferująca armatohaubicę G6 wywodzącą się z rewolucyjnej konstrukcji Geralda Bulla.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ostatecznie do walki o polskie zamówienie zakwalifikowano AS90 i PzH 2000, jednak niemiecka oferta miała problem formalny: Niemcy oferowali kompletny system, czyli wieżę wraz z własnym podwoziem.

Było to sprzeczne z polskimi założeniami, a ewentualne przeniesienie wieży PzH 2000 na inne podwozie wymagałoby poważnych modyfikacji. Dlatego w połowie 1999 r. jako uzbrojenie polskiej samobieżnej armatohaubicy wybrano system AS90.

Podwozie dla Kraba

Według pierwotnych założeń Krab miał być brytyjskim systemem wieżowym posadowionym na polskim podwoziu. Jego opracowaniem zajął się gliwicki Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych "OBRUM", gdzie powstało podwozie UPG-NG (Uniwersalne Podwozie Gąsienicowe Nowej Generacji), wykorzystujące elementy pojazdu SUM-Kalina (SUM – samobieżny ustawiacz min) i czołgu PT-91.

Krab z podwoziem UPG-NG
Źródło zdjęć: © MON
Krab z podwoziem UPG-NG

Niestety, w polskich podwoziach wykryto wady materiałowe, skutkujące powstawaniem pęknięć w pancerzu. Problemem okazał się także napęd – rozwój podwozia trwał tak długo, że zamknięto linię produkcyjną silników S-12U (napędzają one także czołgi PT-91 Twardy), a zastosowanie innego napędu wymagało poważnych modyfikacji.

Samo podwozie – poza problemami z mikropęknięciami – miało problemy także z przegrzewającym się silnikiem i układem przeniesienia napędu. Ostatecznie, po dostarczeniu w 2012 r. pierwszego, ośmiodziałowego modułu dywizjonowego z Krabami na polskich podwoziach, zdecydowano się na zastąpienie UPG-NG inną konstrukcją.

Wybór padł na podwozie koreańskiej armatohaubicy K9 Thunder, którego licencyjną produkcję – wraz z pozostałymi elementami Kraba - rozpoczęła Huta Stalowa Wola. Od 2015 r. Krab jest produkowany seryjnie w swojej finalnej, znanej obecnie wersji. 

Co znaczy nazwa AHS Krab?

Armatohaubica Krab bywa często określana nazwą AHS Krab, a – zwłaszcza w popularnych mediach – można znaleźć także nieprawidłowe określenie "armatohaubica AHS Krab". Skrót AHS oznacza w tym przypadku "armatohaubica samobieżna".

Krab bywa także nazywany zamiennie haubicą i armatohaubicą. Pierwsza nazwa nawiązuje do cechy haubic, czyli możliwości strzelania ogniem stromotorowym do celów znajdujących się poza zasięgiem wzroku. To sposób, w jaki Krab strzela najczęściej – na zdjęciach i filmach rozpoznamy go m.in. po podniesionej pod znacznym kątem ku górze lufie.

Ponieważ Krab ma także – teoretycznie – możliwość strzelania jak armata, ogniem bezpośrednim do celów, które są widoczne, stąd broń tę określa się z reguły mianem armatohaubicy. Przypadki, gdy bardzo cenna i droga broń, jaką są Kraby, będzie musiała strzelać w taki sposób – a tym samym znajdzie się w bezpośredniej bliskości przeciwnika, narażona na zniszczenie - można jednak uznać za wyjątkowo rzadkie.

Czy AHS Krab to polska broń?

Pod adresem Kraba bywa wysuwany zarzut, że jest to "składak" – broń zbudowana z zagranicznych podzespołów, gdzie jedynym polskim wkładem jest montaż całości. Nie jest to prawdą.

Zarówno podwozie, jak i system wieżowy to produkty licencyjne, które są produkowane w Polsce, a względem bazowych konstrukcji wprowadzono bardzo wiele modyfikacji, dostosowujących sprzęt do polskich potrzeb.

W przypadku podwozia K9 Thunder lista zmian obejmuje m.in. pomocniczy zespół zasilający (APU), system przeciwpożarowy i przeciwwybuchowy Kidde-Deugra, polskie środki łączności i obserwacji, układ filtrowentylacji, a także drobniejsze zmiany, jak choćby unifikacja oświetlenia z polskimi pojazdami.

Z punktu widzenia efektywności bardzo ważna jest także integracja Kraba z polskim systemem zarządzania walką Topaz. To dzięki niemu polska armatohaubica jest w stanie błyskawicznie ostrzeliwać cele wskazane np. przez oddziały znajdujące się na linii frontu albo wykryte przez współpracujące z nią bezzałogowce, jak – również polski i zintegrowany z Topazem – FlyEye czy polski radar artyleryjski Liwiec.

Warto również podkreślić, że Krab nie działa w próżni. Armatohaubica stanowi element opracowanego od podstaw w Polsce Dywizjonowego Modułu Ogniowego Regina. Pojedynczy moduł tworzą 24 armatohubice wraz z wozami dowodzenia, pojazdami amunicyjnymi czy wozem remontowym. To właśnie Regina pozwala w pełni wykorzystać potencjał AHS Krab.

AHS Krab w czasie strzelania
Źródło zdjęć: © PLinNATO, Twitter
AHS Krab w czasie strzelania

Dane techniczne to nie wszystko 

Doświadczenia z walk w Ukrainie to doskonały przykład praktycznej weryfikacji znaczenia danych technicznych. Gdy zbierzemy w tabeli dane AHS Krab i PzH 2000, można odnieść wrażenie, że niemiecka konstrukcja góruje nad polską m.in. za sprawą wyższej szybkostrzelności.

Frontowa praktyka udowadnia, że jest inaczej. Nie da się strzelać przez dłuższy czas z maksymalną prędkością, na jaką pozwala wydajność automatu ładowania czy wydolność obsługujących broń ludzi – wynika to z faktu, że lufa ma ograniczoną pojemność cieplną i potrzebuje czasu, aby ostygnąć. Nadmierne rozgrzanie powoduje uszkodzenie broni, która w ten sposób traci m.in. swoją celność.

W warunkach realnej walki kluczowa okazuje się także odporność na niestaranną obsługę czy przekraczanie narzuconych przez producentów broni norm eksploatacyjnych (za co zresztą Ukraina jest krytykowana m.in. przez Amerykanów). W takich warunkach ujawnia się przewaga polskiego Kraba, który nie traci na skuteczności w warunkach, gdy inna broń odmawia posłuszeństwa.

AHS Krab
Źródło zdjęć: © PGZ
AHS Krab

AHS Krab – doświadczenia z frontu

Wartym podkreślenia jest także fakt zweryfikowania w walce przydatności automatów ładowania, obecnych m.in. w PzH 2000. Do niedawna ich obecność wydawała się naturalnym etapem rozwoju artylerii samobieżnej.

Doświadczenia z walk w Ukrainie pokazują, że – przynajmniej w swojej obecnej postaci – automat ładowania może stanowić w broni tego typu słabe ogniwo, którego awaria wyłącza armatohaubicę z walki.

W przypadku Kraba takie problemy nie występują. Ukraińcy chwalą niezawodność i ergonomię, ale także m.in. mobilność polskiej broni, która mimo dużej masy dobrze radzi sobie w trudnym terenie.

Ciekawą zaletę wskazali także ukraińscy fotografowie, którzy zauważyli, że trudno jest zrobić efektowne zdjęcie strzelającego Kraba, bo rozbłysk po wystrzale jest bardzo krótki i stosunkowo niewielki, co może mieć znaczenie dla wzrokowego wykrycia strzelającego Kraba.

Pochwały płynące nie od polityków czy producenta, ale ryzykujących własne życie użytkowników, to najlepsze potwierdzenie jakości i dopracowanego projektu AHS Krab. Konstruktorom i wszystkim osobom zaangażowanym w powstanie tej broni należą się wyrazy uznania – Krab z powodzeniem zdał najtrudniejszy dla każdej broni egzamin, sprawdzając się nie na defiladzie czy poligonie, ale podczas prawdziwej walki.

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie