Google Instant kilka dni później: instantyzacja Internetu

Strona głównaGoogle Instant kilka dni później: instantyzacja Internetu
13.09.2010 15:54
Google Instant kilka dni później: instantyzacja Internetu
Źródło zdjęć: © Google

Start usługi Google Instant wzbudził w niemałą sensację: w niektórych blogach pisze się już nawet o końcu technik optymalizacyjnych (SEO), a niektórzy mówią o początku społeczeństwa dwuklasowego w Sieci - skuteczne korzystanie z nowego wariantu wyszukiwarki wymaga szybkiego łącza internetowego.

Zawzięcie dyskutuje się na temat decyzji koncernu z Mountain View w sprawie odfiltrowywania treści nawet przy wyłączonej funkcji SafeSearch. Efekty działania natychmiastowego szperacza bywają dziwaczne: kiedy użytkownik wpisuje terminy "lesbian" albo "bisexual", Instant Search nic nie podpowiada; natomiast słowa "gay" albo "faggot" ("pedał") są interpretowane najzupełniej poprawnie i wyszukiwarka od ręki podsuwa listę wyników.

288763137250048147
Źródło zdjęć: © Wszystko od ręki: poprawiona usługa Google Maps pokazuje fragment planu Wrocławia już podczas wpisywania nazwy ulicy (fot. heise-online.pl)

Wygląda na to, że Google odnosi korzyści finansowe z nowej funkcji: przy podawaniu hasła wyszukiwania po każdej wpisanej literze prezentowana jest nowa lista wyników wraz z reklamami AdWords. Jeśli ktoś powoli wklepuje kolejne znaki, zasila przy okazji kasę firmy z Mountain View: kiedy reklama jest pokazywana co najmniej trzy sekundy, to według dokumentu FAQ platformy AdWords liczy się ją jako wyświetloną (Ad Impression). Reklamodawcom wolno decydować, czy chcą płacić za kliknięte, czy też wyświetlone banery.

Zauważmy, że w Sieci bardzo szybko rozpowszechniły się różne triki zainspirowane właśnie przez usługę Google Instant: dopiero co uruchomiona witryna YouTube Instant obsługuje natychmiastową metodę wyszukiwania wideo; "instantyzacji" poddało się także wyszukiwanie w mapach Google'a. W Internecie nie brakuje klipów pokazujących możliwości nowej wyszukiwarki. Co ciekawe, Feross Aboukhadijeh – student Uniwersytetu Stanforda i zarazem autor witryny YouTube Instant – otrzymał od prezesa YouTube'a Chada Hurleya zupełnie poważną propozycję pracy. Otwarta w ten sposób ścieżka kariery wywarła taki wpływ na amerykańskiego programistę Michaela Harta, że natychmiast opracował on wariant Instant dla Google Maps – a efekt końcowy bez ceregieli opatrzył informacją: "Ja też szukam pracy".

wydanie internetowe www.heise-online.pl

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)