Ukraina, poligon doświadczalny Zachodu. Wielki sprawdzian sprzętu i pomysłów

Stara armata BS-3 w służbie Sił Zbrojnych Ukrainy
Stara armata BS-3 w służbie Sił Zbrojnych Ukrainy
Źródło zdjęć: © Twitter | @aloha9916
Łukasz Michalik

19.11.2023 15:20, aktual.: 17.01.2024 13:19

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wojna w Ukrainie, niezależnie od swojego tragicznego wymiaru, stała się dla Zachodu wyjątkową okazją do przetestowania techniki wojskowej i koncepcji jej użycia. To bezcenna wiedza, niemożliwa lub bardzo trudna do zdobycia w warunkach pokoju.

Wojskowa pomoc dla Ukrainy, spływająca z różnych zakątków świata, to sprzęt dwojakiego rodzaju. Nie brakuje starej, wyeksploatowanej broni, której przekazanie walczącej Ukrainie jest równoznaczne ze "złomowaniem bojem", czego przykładem mogą być choćby stare transportery opancerzone M113.

To proceder opłacalny dla obu stron, bo z punktu widzenia Ukrainy lepszy jest sprzęt stary, niż żaden, a gąsienicowy transporter M113 – choć przestarzały i słabo opancerzony – jest dla żołnierzy zdecydowanie lepszą opcją niż cywilny pickup.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Korzystają także darczyńcy, bo koszt przekazania starego sprzętu bywa niższy, niż koszt magazynowania czy utylizacji. Dobrym przykładem jest choćby przekazywana Ukrainie stara amunicja czy niespełniające współczesnych norm, a nadal skuteczne w walce granatniki, jak polski RPG-76 Komar.

Poligon doświadczalny

Do rąk ukraińskich żołnierzy trafia jednak nie tylko stary sprzęt, ale również najnowsze uzbrojenie – modele broni aktualnie produkowane i rozwijane, ewentualnie starsze warianty ciągle udoskonalanej broni, jak pociski przeciwpancerne Brimstone. To bardzo cenny dar, jednak jego przekazanie nie jest on wyłącznie gestem wsparcia, ale rodzajem transakcji.

Gdy na wschód dostarczane są kolejne transporty różnorodnej broni, na zachód płynie strumień danych, zbieranych przez Ukraińców podczas eksploatacji zachodniego sprzętu, a także zdobyczny sprzęt rosyjski.

Skomentował to m.in. cytowany przez serwis Defense One gen. Wiesław Kukuła, od 10 października 2023 roku Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.


Nigdy nie mieliśmy takiej możliwości zebrania informacji oraz naprawdę szybkiego przełożenia ich na praktykę.

Lieutenant General Wiesaw Kukula is seen during the military competition 'Recon Clash-22' in the Bieszczady Mountains, Poland on October 15, 2022.
Military teams of 12 soldiers from Poland, Estonia and USA took part in military competitions, where during 5 days the teams covered about 130 kilometers on foot in difficult mountainous terrain, testing their skills in various ranges of combat tactical training.
On Saturday, October 15, 2022, in Solina, Subcarpathian Voivodeship, Poland. (Photo by Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)Gen. Wiesław KukułaSzef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego

AHS Krab – broń sprawdzona w walce

Przykładem jest choćby los polskich armatohaubic Krab, których użycie w Ukrainie dobrze pokazuje, jak niewiele warte w ocenie jakości sprzętu są tabelki danymi technicznymi.

Teoretycznie mniej nowoczesny od niemieckich PzH 2000 polski AHS Krab okazał się lepszą bronią: mniej awaryjną, współpracującą z każdym rodzajem amunicji i lepiej znoszącą intensywną eksploatację.

Ale doświadczenia z Ukrainy pokazały coś jeszcze: głównym zagrożeniem dla armatohaubic okazał się nie – jak wcześniej sądzono – ogień artylerii przeciwnika, ale jego amunicja krążąca.

Choć błędne jest przekonanie, że każdy współczesny konflikt będzie wyglądał tak jak ten w Ukrainie, informacje o uszkodzeniach Krabów są dla Polski bezcenne. Pozwalają na modyfikowanie i lepsze zabezpieczenie tego sprzętu, co w razie ewentualnego konfliktu może ratować życie polskich żołnierzy.

Polska przewaga: dekada doświadczeń

Kolejnym przykładem są doświadczenia z użycia polskich bezzałogowców, jak WB Electronics FlyEye, które w warunkach wojny z Rosja sprawdziły się zaskakująco dobrze, również na tle zachodnich konkurentów. Polska przewaga przestaje dziwić, gdy przypomnimy, że sprzęt ten jest dostarczany Ukrainie od 2014 roku.

Jego obecna skuteczność to efekt niemal dekady doświadczeń, zbieranych nie tylko w laboratoriach i podczas testów, ale w czasie prawdziwej walki, gdzie przeciwnik nie stosuje półśrodków, bo próbując zakłócić działanie polskiego sprzętu walczy przecież o swoje życie.

Konflikt przynosi także inne, uniwersalne doświadczenia, dotyczące m.in. osobistego wyposażenia żołnierzy. Zupełnie inne wnioski przynosiły konflikty asymetryczne, gdzie siły interwencyjne miały nie tylko przewagę techniczną, ale również doskonale zorganizowany system ewakuacji medycznej.

Tymczasem wojna w Ukrainie pokazuje, że praktyka wyposażania żołnierzy w pojedyncze stazy (rodzaj opaski uciskowej) nie zdaje egzaminu. Gdy krwawe żniwo zbiera głównie artyleria, a szybka ewakuacja nie zawsze jest możliwa, wskazane okazuje się zaopatrywanie żołnierzy nie w jedną, ale w cztery stazy – po jednej dla każdej z kończyn.

Zachód korzysta z doświadczeń Ukrainy

Suma takich, na pozór drobnych doświadczeń, składa się na bezcenną wiedzę o realiach współczesnego, pełnoskalowego konfliktu. Ale nie tylko Polska wyciąga wnioski z wojny w Ukrainie. Podobne opinie prezentują także wojskowi i politycy choćby z Wielkiej Brytanii:

Wspieranie Ukrainy doprowadziło do gwałtownego wzrostu możliwości brytyjskiej armii. To zasługa dostępu do rosyjskiego sprzętu i obserwacji przebiegu walk. (…) Bardzo szybko uczysz się, co działa, a co nie. Tempo innowacji w dziedzinie obronności w krajach NATO jest mniej więcej takie, jakiego można się spodziewać w czasie wojny.

James HeappeyJames Heappeybrytyjski sekretarz stanu ds. sił zbrojnych

Wśród wartych uwagi wniosków jest m.in. częściowe odejście od obowiązującej od początku XXI wieku koncepcji, zakładającej budowanie przewagi poprzez tworzenie wyrafinowanego, bardzo skutecznego, ale jednocześnie drogiego sprzętu wojskowego.

Jak zauważył sekretarz Heappey, współczesne armie zamiast inwestować w nieliczne, drogie systemy, muszą skupić się na tańszej broni, stanowiącej dla przeciwnika wyzwanie przez samą liczbę i różnorodność.

Brytyjskie doświadczenia wskazują także na podatność systemu logistycznego na ataki precyzyjną bronią dalekiego zasięgu. W praktyce oznacza to, że równie ważne jak obrona przeciwlotnicza jest maskowanie i ukrywanie lokalizacji składów paliw, magazynów broni czy wojskowego sprzętu. Cytując Brytyjczyków, ukraińską lekcję dla sił zbrojnych można sprowadzić do zasady: "jeśli cię znajdą, nie żyjesz".

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie