Rosyjska broń w Wenezueli. Najmocniejsza karta w talii prezydenta Maduro
Wenezuela przygotowuje się do obrony przed możliwą, militarną interwencją Stanów Zjednoczonych. Choć Caracas przed laty kupowało sprzęt zachodni, obecnie – za sprawą wprowadzonego w 2006 r. amerykańskiego embarga – najwartościowszą bronią reżimu Maduro jest broń dostarczana przez Rosję.
Pod koniec października w stolicy Wenezueli, Caracas, wylądował ciężki rosyjski samolot transportowy Ił-76TD. Maszyna należąca do powiązanej z Grupą Wagnera linii Aviakon Tsitotrans wyleciała z Rosji dwa dni wcześniej i zaliczyła tournée po krajach, z którymi Moskwa utrzymuje dobre stosunki – jak Armenia, Algieria, Maroko, Mauretania czy Senegal.
Lot Ił-a 76TD stał się przyczyną licznych spekulacji co do ładunku, jaki Rosja zdecydowała się dostarczyć Wenezueli. Według serwisu War Wings Daily na pokładzie iliuszyna były przede wszystkim części eksploatacyjne do użytkowanej przez Wenezuelę broni, w tym samolotów i śmigłowców.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Według źródeł rosyjskich, jak wiceprzewodniczący komisji obrony rosyjskiego parlamentu Aleksiej Żurawlow, samolot transportowy miał dostarczyć do Wenezueli systemy obrony powietrznej Pancyr-S1 i Buk-M2E.
Biorąc pod uwagę ich masę, przekraczającą 30 ton, a także ładowność Ił-a 76, ograniczoną do około 40 ton, w ostatnim czasie (wliczając wcześniejszy lot z sierpnia) Rosja mogła dostarczyć maksymalnie po jednej wyrzutni wspomnianych typów.
Wsparcie ma zatem przede wszystkim wymiar symboliczny i polityczny, podobnie jak deklaracje Moskwy o możliwości dostarczenia głowic jądrowych, pocisków balistycznych Oresznik czy pocisków manewrujących Kalibr.
Wenezuelska obrona przeciwlotnicza
Nie zmienia to faktu, że Wenezuela już wcześniej kupiła znaczne ilości rosyjskiej broni, stanowiącej obecnie najnowocześniejsze wyposażenie jej sił zbrojnych. Filarem jej obrony przeciwlotniczej jest 12 zestawów S-300WM, zdolnych do zwalczania samolotów i pocisków balistycznych.
Wenezuela dysponuje także co najmniej dziewięcioma zestawami Buk-M2E, których wszystkie elementy – wyrzutnia, radar i system kierowania ogniem – są umieszczone na gąsienicowych podwoziach, co zapewnia znaczną mobilność.
Obok względnie nowoczesnych systemów S-300WM i Buk-M2E Wenezuela ma także wiekowe wyrzutnie S-125 Peczora w zmodernizowanym wariancie Peczora 2M. Mimo swojego wieku systemy te nadal mają wartość bojową, czego dowodem jest skuteczne użycie przekazanych przez Polskę S-125 przez Ukraińców. Poza zwalczaniem bezzałogowców ukraińskie Peczory mają na liście zestrzeleń m.in. pociski Iskander.
Być może Wenezuela dysponuje także pojedynczymi systemami Pancyr-S1, a dolną warstwą jej obrony przeciwlotniczej są liczne wyrzutnie MANPADS (przenośne, naramienne), w tym rosyjskie Igła-S.
Rosyjska broń w armii Wenezueli
Rosyjski sprzęt jest także najnowocześniejszym elementem wenezuelskich sił lądowych. W ich skład wchodzą m.in. 94 czołgi T-72B1, w warunkach Ameryki Łacińskiej stanowiące znaczną siłę. Rosyjskie są także bojowe wozy piechoty BMP-3 i transportery opancerzone BTR-80A, wozy zabezpieczenia technicznego, a także artyleria samobieżna w postaci 2S19 Msta-S czy rakietowa, reprezentowana przez wyrzutnie 9A52 Smiercz czy BM-21 Grad. Wenezuela kupiła także w Rosji samobieżne moździerze 2S23 Nona.
Niewielka marynarka wojenna Wenezueli składa się z okrętów wielu klas, ale realne zagrożenie dla Amerykanów mogą stanowić dwa stare, pozyskane z Niemiec okręty podwodne typu 209, z których jeden nadaje się do służby.
Wenezuelskie Su-30
Choć w kontekście sił lotniczych Wenezueli są często wspominane amerykańskie F-16A/B, jednak – z powodu długiego braku dostępu do części zamiennych – zdolne do lotu są prawdopodobnie tylko pojedyncze egzemplarze. W wenezuelskim lotnictwie są widoczne także polskie akcenty: samoloty transportowe M-28 Skytruck, a także PZL-M26 Iskierka i jeden PZL-6 Kruk.
Realną siłę stanowią za to pozyskane z Rosji samoloty Su-30MK2 (MKW) – wariant rozwojowy myśliwca przewagi powietrznej Su-27, bazujący na dwuosobowej wersji tej maszyny.
Wenezuela ma 21 takich samolotów, ale liczba maszyn zdolnych do lotu nie jest znana. Z punktu widzenia Caracas suchoje mają kluczowe znaczenie, dzięki pociskom R-77 jako jedyne stanowiąc w powietrzu (przynajmniej teoretycznie) jakiekolwiek wyzwanie dla amerykańskiego lotnictwa.
Właśnie dlatego w połowie października Wenezuela zaapelowała do Rosji o pomoc, na czele listy oczekiwanego wsparcia umieszczając części zamienne i wsparcie w utrzymaniu sprawności floty Su-30. Ich rola może w przyszłości wzrosnąć jeszcze bardziej, gdy dojdzie do skutku proponowana przez Rosjan integracja wenezuelskich maszyn z pociskami manewrującymi Ch-32.
Jak zauważa rosyjski serwis Topwar, dostarczenie Wenezueli rosyjskiej broni mogłoby istotnie wpłynąć na jej zdolność do obrony. Rosja ma jednak obecnie ograniczone możliwości wspierania swoich sojuszników. Produkcja uzbrojenia – w tym kluczowych dla Caracas systemów przeciwlotniczych – jest przeznaczona przede wszystkim na własne potrzeby, związane z wojną w Ukrainie.
Growlery gotowe do akcji
Czy rosyjska broń w Wenezueli – zwłaszcza przeciwlotnicza – może stanowić dla Amerykanów realny problem? Odpowiedzi na to pytanie warto poszukać na Bliskim Wschodzie, gdzie w ostatnich latach doszło już do konfrontacji rosyjskich zestawów przeciwlotniczych z zachodnimi samolotami.
Jej efekt był jednoznaczny: wobec nowoczesnej zachodniej broni rosyjskie systemy okazywały się bezradne, czego dowodem są choćby naloty w Libii, ataki na Iran czy swobodne działanie izraelskiego lotnictwa nad Syrią.
Zwłaszcza że na pokładzie patrolującego w pobliżu Wenezueli lotniskowca USS Gerald R. Ford znajduje się eskadra samolotów Boeing EA-18G Growler. To maszyny wykorzystujące płatowiec pokładowego wielozadaniowego Super Horneta, zaprojektowanie do roli samolotów walki radioelektronicznej.
Ich kluczowym zadaniem jest zakłócanie i niszczenie obrony przeciwlotniczej nieprzyjaciela, i torowania drogi dla samolotów uderzeniowych. Podobne zadania mogą wykonywać także przebazowane do Portoryko samoloty F-35. Dla wenezuelskich przeciwlotników, nawet wspartych nowymi pancyrami czy bukami z Rosji, to bardzo zła wiadomość.