Wyszukiwarki osób zdradzą sekrety twoich znajomych

Strona głównaWyszukiwarki osób zdradzą sekrety twoich znajomych
23.07.2009 12:00
Wyszukiwarki osób zdradzą sekrety twoich znajomych
Źródło zdjęć: © PC World Komputer

Co robisz poznając nową osobę? Zwykle starasz się ją zgooglować. Jednak rezultaty, jakie prezentują ogólne wyszukiwarki są często okrojone albo mało trafne. Wtedy warto skorzystać z wyszukiwarek osób. Takie narzędzia penetrują zasoby tzw. głębokiej sieci. Dzięki temu są w stanie dostarczyć zaskakujących informacji o naszych znajomych

Na Facebooku zaczepił cię ktoś - znajomy znajomego znajomego. Tylko tak naprawdę kto? Poza sprawdzeniem, jakich ma znajomych i którzy z nich są także twoimi znajomymi, z FB nic więcej się o nim nie dowiesz.

Zwykle krok drugi w takiej sytuacji to Google. Tu jest niemal pewne, że w pierwszych kilku wynikach pojawi się link do profilu na Facebooku. Może jeszcze informacja, że brał udział w dzielnicowych zawodach tenisowych i podpisał się pod jakąś internetową petycją. I koniec.

288765146506279059
Źródło zdjęć: © (fot. PC World Komputer)

A przecież ta osoba może mieć album zdjęć na Flickrze (a jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów), może należeć do innych sieci społecznościowych, mieć ulubione filmy, zespoły. Wszystkie te informacje daje się odnaleźć w sieci. Tyle że zwykłe wyszukiwarki, ślizgające się po powierzchni zasobów, do nich nie docierają. Trzeba zanurkować w tzw. deep web , czyli głęboką sieć, którą tworzą m.in. zasoby baz danych znajdujące się na witrynach internetowych.

Wyspecjalizowane wyszukiwarki osób (people search engines) robią jeszcze więcej - zawężają pole swojej pracy do miejsc, które faktycznie mogą nam coś powiedzieć o życiu danej osoby, jej zainteresowaniach i powiązaniach. Pod ich lupą lądują najpopularniejsze portale społecznościowe typu Facebook, Myspace, Twitter, ale też ICQ, sklepy internetowe, radia czy internetowe albumy fotograficzne.

"W przypadku mniej popularnych osób ciekawe jest to, w jak dziwnych publicznych zasobach znajdują się takie dane. Na przykład mało kto wie o publicznym katalogu Gadu-Gadu, do którego ludzie wprowadzają swoje informacje a potem o tym zapominają" - tłumaczy Michał Kłujszo z Szuku.pl, polskiej wyszukiwarki osób.
"Gdy budowałem poprzednią wyszukiwarkę osób, jeszcze w 199. roku, wyszukiwanie odbywało się jedynie po adresach e-mail i ICQ. Wtedy to właśnie identyfikowało osoby w internecie" - zauważa Tomasz Kolinko z Szuku.pl. "Obecnie ludzie zdecydowanie częściej posługują się imieniem i nazwiskiem, więc na wyszukiwanie po tych danych postawiliśmy w głównej mierze" - dodaje.

Korzystanie z usług internetowego prywatnego detektywa jest banalne. Po wejściu na stronę wyszukiwarki wpisujemy imię i nazwisko, nick, adres e-mail lub numer Gadu-Gadu danej osoby i klikamy "search". Liczba uzyskanych wyników zależy od tego, jak aktywny w sieci jest nasz obiekt poszukiwań: czy lubi komentować wpisy na blogach, recenzować filmy czy oceniać produkty w sklepach internetowych.

Takich wyspecjalizowanych osobowych wyszukiwarek, które aspirują do miana sieciowych prywatnych detektywów, jest coraz więcej. Wszystkie działają jednak w podobny sposób. Eksperymenty warto zacząć od wpisania swojego imienia i nazwiska. Już tu może czekać na was pierwsza niespodzianka. Tak było w przypadku autorki tego tekstu. Okazało się, że w Sieci na liście dziennikarzy zainteresowanych uruchomieniem LHC, czyli Wielkiego Zderzacza Hadronów prócz mojej dziennikarskiej afiliacji znajduje się i mój i służbowy numer telefonu i e-mail. Wyszukiwarka odnalazła mój komentarz pod przepisem na ciasto na pewnym amerykańskim blogu kulinarnym, a moje zdjęcie wylądowało w czyimś albumie na Flickrze. Nie spodziewałam się też , że wyszukiwarka dotrze do mojego wpisu na forum Slow Food, do którego dostęp jest - przynajmniej tak mi się wydawało - chroniony hasłem.

Przy nazwisku znajomej z pracy znalazłam zdjęcia z warsztatów fotografii plenerowej, dowiedziałam się, że pilnie śledzi dwa blogi o modzie oraz że wakacje, jakie spędziła w 200. roku w egipskiej Tabie, były raczej mało relaksujące (w recenzji na portalu podróżniczym żaliła się na tłumy rozwrzeszczanych dzieciaków). Jednym z wyników okazał się mój własny komentarz, jaki zostawiłam po zdjęciem znajomej, a który podpisałam swoim internetowym nickiem.

Gdy w kolejnym podejściu w okienko wyszukiwarki wpisałam właśnie swój sieciowy pseudonim, dotarłam do kolejnej porcji informacji na swój temat, m.in. do swojego profilu na Last.fm z listą ostatnio słuchanych utworów, recenzji książek kupionych w Empik.com oraz ocen odwiedzonych przeze mnie restauracji, jakie zamieściłam na portalu Gastronauci.pl. Wyszukiwania bazujące na danych zbieranych głównie z portali społecznościowych oferują serwisy takie jak Pipl.com czy polskie Szuku.pl.

O krok dalej idzie amerykańskie Spokeo.com. Serwis ten automatycznie importuje nasze kontakty z książki adresowej Gmail czy AOL i szuka śladów tych osób w sieci. Wykupując abonament w serwisie (2,9. dolara przy opłacie za rok z góry), otrzymamy dostęp do usługi premium (np. z większą liczbą zdjęć poszukiwanej osoby), a także będziemy automatycznie powiadamiani o aktywności naszych znajomych w sieci (np. że Kowalski właśnie zrecenzował nową książkę Grishama na Amazonie albo obejrzał film z koncertu U2 w Barcelonie YouTube). Podobny system alarmów oferuje dostępny w polskiej wersji językowej niemiecki serwis MyON-ID.

"Społeczna świadomość tego, że w internecie znajduje się bardzo dużo danych o nas samych stale się zwiększa" - wyjaśnia Mario Grebholz, założyciel i CEO wyszukiwarki MyOn-ID. "Z tego powodu ludzie coraz częściej myślą o swoim on-line'owym wizerunku oraz jego spójnością z tym, jacy są naprawdę" - dodaje.

Jeszcze inny sposób wyszukiwania informacji oferuje Internetowa Encyklopedia Biograficzna WszyscyPolacy.pl.

Mechanizm serwisu przeszukuje zasoby sieci w poszukiwaniu polskobrzmiących imion i nazwisk. W chwili rozpoczęcia działalności w kwietniu tego roku w bazie Wszystkich Polaków znajdowało się takich par ok. 5 mln.

Charakterystyczne jest to, że wyszukiwarka tworzy sieci powiązań osób i grupuje wyniki według kręgów osób, w towarzystwie których dane nazwisko znalazło się w internecie (czyli np. w jednym wyniku znajdziemy nasze nazwisko w zestawie z nazwiskami osób z naszej firmy, a w innym - uczestników tej samej konferencji).

Jeśli w zasobach Encyklopedii nie znajdziemy informacji o sobie, możemy stworzyć nowy artykuł, jak również napisać biogram znanej nam osoby - sąsiada, przyjaciela, siostry czy ojca. Każdy artykuł jest podpisywany imieniem i nazwiskiem autora.

Mówiąc o wyszukiwaniu informacji o osobach nie sposób pominąć Naszej-Klasy. Logując się na portalu zyskujemy możliwość przeszukiwania jego zasobów (według informacji N-K, serwis liczy sobie ponad 1. mln aktywnych użytkowników), docierania do informacji biograficznych, zdjęć oraz list znajomych interesujących nas osób. Czasem może się zdarzyć, że osoba, której poszukujemy celowo (by było trudniej ją znaleźć) albo przypadkowo zastosowała inny zapis swojego imienia lub nazwiska. Wówczas możemy próbować do niej dotrzeć przez znalezienie szkoły, do której uczęszczała lub jej znajomych.

W jakich sytuacjach wyszukiwarki osób mogą się przydać? Mówiąc w skrócie, najróżniejszych - od sprawdzania osoby, która została naszym nowym sąsiadem po kogoś, kto zaczepił nas na portalu randkowym.

- Ja sam, gdy nawiązuje kontakt biznesowy z nową osobą, przed pierwszym spotkaniem wyszukuję ją, aby znaleźć więcej tematów do rozmowy. - wyjaśnia Tomasz Kolinko z serwisu Szuku.pl. - Od czasu do czasu sprawdzam co Internet mówi na mój temat i czy nadal pozytywnie.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (11)