Tarcza antyrakietowa Izraela. Żelazna Kopuła, Proca Dawida i Arrow

Efekt działania Iron Dome - ślady zostawione na niebie przez pociski Tamir
Efekt działania Iron Dome - ślady zostawione na niebie przez pociski Tamir
Źródło zdjęć: © IDF | Amit Agronov
Łukasz Michalik

29.10.2023 12:59, aktual.: 14.04.2024 08:11

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Bezpieczeństwa Izraela strzeże wielowarstwowa, nowoczesna tarcza antyrakietowa. Jej organizacja, rozwiązania techniczne i sposób użycia są regularnie weryfikowane w walce, stanowiąc zarazem punkt odniesienia dla podobnych rozwiązań, wdrażanych na całym świecie. Jak działa i czym wyróżnia się izraelska tarcza antyrakietowa?

Terrorystyczny atak Hamasu na Izrael, przeprowadzony przez tę organizację 7 października 2023 r., wywołał na świecie nie tylko oburzenie, ale też zdziwienie. Po raz pierwszy od długiego czasu na izraelskie miasta i osiedla spadły w dużej liczbie rakiety, stawiając pod znakiem zapytania skuteczność stawianej za wzór Iron Dome (Żelazna Kopuła) – obrony przeciwrakietowej krótkiego zasięgu.

Szybko okazało się, co było przyczyną sukcesu terrorystów. Hamas wykonał atak saturacyjny, zmuszający izraelską obronę do walki z tak dużą liczbą celów, że przekroczyło to jej możliwości.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Szacuje się, że do uderzenia na Izrael wykorzystano nawet 5. tys. różnego rodzaju rakiet - głównie prymitywnych kassamów - gdy Kopuła może zwalczać jednocześnie do 200, a śledzić ponad 1000 celów.

Przechwycenie w krótkim czasie tak wielu pocisków było przy użyciu aktualnie dostępnych środków niemożliwe. Nie oznacza to jednak porażki Żelaznej Kopuły, która w swojej obecnej formie – z efektorami w postaci pocisków Tamir - nie została zaprojektowana i wyposażona do odparcia tak zmasowanego ataku.

Izraelska tarcza antyrakietowa - schemat poszczególnych "warstw"
Izraelska tarcza antyrakietowa - schemat poszczególnych "warstw"© Wirtualna Polska

Iron Dome - Żelazna Kopuła

Żelazna Kopuła, będąca systemem SHORAD (short range air defense – obrona przeciwlotnicza krótkiego zasięgu) tworzy - wraz ze swoją morską wersją C-Dome - najniższą obszarową warstwę (niżej są jeszcze punktowe systemy VSHORAD).

Jej specyfika polega nie tylko na wykrywaniu i niszczeniu, ale także na szacowaniu zagrożenia, jakie stanowią wystrzelone pociski. To ważne z punktu widzenia ekonomii – jeżeli trajektoria wskazuje na to, że pocisk spadnie na tereny niezamieszkane, system nie reaguje.

Każdy przepuszczony w ten sposób cel to wymierne oszczędności, bo efektorami Żelaznej Kopuły są pociski Tamir. Każdy z nich kosztuje około 50 tys. dolarów, gdy prosta rakieta Hamasu – wykonany chałupniczymi metodami kassam – może powstać kosztem zaledwie kilkuset dolarów.

Tamir waży około 90 kg i ma 3 m długości, a cel niszczy za pomocą głowicy odłamkowej, która wybucha nie po uderzeniu w cel, ale – dzięki zapalnikowi zbliżeniowemu – w jego pobliżu.

Każda z wyrzutni Iron Dome składa się z kontenera mieszczącego 20 Tamirów, zdolnych niszczyć cele odległe o 4-70 km. Ze względu na specyfikę niszczonych celów, Tamir jest pociskiem dość wolnym, osiągającym prędkość nieco ponad Mach 2,2.

Żelazna Kopuła – choć powszechnie znana – nie jest jednak jedynym rozwiązaniem, chroniącym Izrael przed rakietami. Izraelska obrona antyrakietowa to system warstwowy, zaprojektowany tak, aby w przypadku wyjątkowo groźnych celów, jak pociski balistyczne, pozwolić na wielokrotne ostrzelanie każdego z nich na różnych etapach lotu.

David’s Sling – Proca Dawida

W starciach z dość prymitywnie uzbrojonym Hamasem kluczowe jest najniższe "piętro" warstwowej obrony. Żelazna Kopuła nie jest jednak osamotniona – ponad nią rozciąga się warstwa tworzona przez system o nazwie David’s Sling (Proca Dawida), który można uznać za izraelski odpowiednik systemu Patriot.

Również i ta warstwa jest efektem współpracy przemysłu Izraela i Stanów Zjednoczonych. Proca Dawida jest systemem średniego zasięgu, przeznaczonym do niszczenia – przede wszystkim – pocisków balistycznych.

Jej efektorem jest dwustopniowy pocisk Stunner – większy i cięższy od Tamira, o długości 4,6 metra i zasięgu 250-300 km. Stunner jest bardzo szybki – rozpędza się do prędkości Mach 7,5, a swój cel niszczy nie wybuchem i odłamkami, ale bezpośrednim trafieniem (hit-to kill), które przy tak dużej prędkości wyzwala ogromną energię kinetyczną. Koszt jednego pocisku jest szacowany na milion dolarów.

System Homa (Mur) – Arrow 2 i Arrow 3

Dwa górne piętra izraelskiej tarczy antyrakietowej tworzy system Homa (Mur) z pociskami Arrow 2 (Chetz-2) i Arrow 3 (Chetz-3), będący częściowo odpowiednikiem amerykańskiego systemu THAAD. Prace nad nim rozpoczęto jeszcze w połowie lat 80., a pierwsza bateria pocisków Arrow 2 rozpoczęła służbę w 2000 roku.

Jej przeznaczeniem jest niszczenie pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu, do czego służą duże, 8-metrowe pociski o masie 1300 kg i zasięgu określanym na ponad 1000 km.

Rozwinięciem pocisku Arrow 2 jest Arrow 3 (trwają prace nad Arrow 4), o jeszcze większych możliwościach i zasięgu (2-2,4 tys. km), który wszedł do służby w 2017 roku. Według źródeł izraelskich Arrow 3 pozwala na niszczenie pocisków balistycznych nie tylko w fazie terminalnej, gdy opadają na cel z ogromną prędkością, ale także w czasie ich lotu w przestrzeni kosmicznej.

Ma to znaczenie w przypadku niszczenia pocisków z głowicami ABC (atomowa, biologiczna i chemiczna). Chodzi o to, aby zniszczyć je na takim etapie lotu, by ich resztki – jeśli ewentualnie dotarłyby do ziemi – nie skaziły terytorium Izraela.

Arrow 3 ma także pozwalać na niszczenie satelitów na niskich orbitach, stawiając tym samym Izrael w gronie krajów dysponujących bronią antysatelitarną. W przeciwieństwie do innych, rozwijanych na świecie systemów o podobnym przeznaczeniu, pociski Arrow nie niszczą celów energią kinetyczną – są wyposażone w duże głowice bojowe, w których znajduje się nawet 150 kg ładunków wybuchowych.

System Homa ma już za sobą debiut bojowy, choć użyto go nietypowo, w roli do której nie był projektowany. W 2017 roku pocisk Arrow 2 zniszczył bowiem w powietrzu syryjską rakietę przeciwlotniczą S-200, którą Syryjczycy wystrzelili w stronę izraelskiego samolotu, wykonującego misję nad wzgórzami Golan.

Dzięki swojej prędkości pocisk Arrow 2 był w stanie zniszczyć odległy cel, zanim ten mógł zagrozić izraelskiej maszynie.

Izraelska tarcza antyrakietowa na eksport

Warto zauważyć, że wszystkie elementy izraelskiej tarczy antyrakietowej powstały w ścisłej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i koncernami takimi jak Raytheon czy Boeing. Zmniejsza to ograniczoną swobodę Izraela w dysponowaniu poszczególnymi systemami uzbrojenia np. w kwestii eksportu, do którego może dojść dopiero po wyrażeniu zgody przez Stany Zjednoczone.

W przypadku państw sojuszniczych zgoda jest jednak wydawana. Przykładem jest Finlandia, kupująca Procę Dawida czy kraje kupujące zarówno kompletny system Żelazna Kopuła (USA, Rumunia i wiele innych), jak i jego poszczególne elementy, jak radar (m.in. Czechy, Słowacja czy Węgry) albo system dowodzenia (Wielka Brytania). Kupca znalazł także system Arrow 3 – po zgodzie USA trafi on do Niemiec.

Laser Iron Beam – Żelazny Promień

Poza sukcesami eksportowymi, izraelska tarcza antyrakietowa zyskuje możliwości, które niwelują słabości wykorzystane ostatnio przez Hamas. Chodzi zarówno o podatność na atak saturacyjny, jak i wysoki koszt obrony.

Rozwiązaniem tego problemu okazuje się broń energetyczna – testowany od 2020 roku laser Iron Beam (Żelazny Promień). Laser rozwiązuje największe problemy Żelaznej Kopuły: jest bardzo szybki, bo cel jest rażony nie przez pocisk, który musi do niego dolecieć, ale z prędkością światła, a do zniszczenia kassama wystarczy około 4-sekundowa ekspozycja na promień lasera.

Jednocześnie – po wdrożeniu – Iron Beam jest tani w eksploatacji, bo koszt strzału ogranicza się do kosztu zużytego prądu i jest szacowany na 3,5-5 dol. Odwraca to ekonomikę walki, zmuszając do wydawania większych środków nie na obrońcę, ale atakującego. Upraszcza także logistykę, eliminując kwestię produkcji i dostaw pocisków, bowiem wystarczy zapewnić energię do zasilania laserów.

Planowano, że Żelazny Promień osiągnie gotowość operacyjną w 2025 roku. Jak wyjaśnia dziennikarka Wirtualnej Polski, Karolina Modzelewska, październikowy atak Hamasu przyspieszył wdrażanie tej broni, której prototypowe egzemplarze mają chronić miejsca najbardziej narażone na ataki.

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie