Rosjanie użyli wszystkiego, co mieli. Oto co spadło na Ukrainę

Efekt trafienia jednego z rosyjskich pocisków w Kijowie.
Efekt trafienia jednego z rosyjskich pocisków w Kijowie.
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Przemysław Juraszek

09.07.2024 09:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W ataku z 8 lipca, gdzie jednym z celów był szpital dziecięcy, Rosjanie wykorzystali cały przekrój broni dalekiego zasięgu. Obejmował on pociski hipersoniczne, balistyczne oraz manewrujące (zarówno te poddźwiękowe jaki naddźwiękowe). Oto co dokładnie zostało użyte i w jaki sposób.

Jak podaje dowódca Sił Powietrznych Ukrainy, generał broni Mykoła Oleszczuk, Rosjanie w ataku wykorzystali 38 pocisków, z czego 30 zostało zestrzelonych przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Obrońcom udało się strącić jeden hipersoniczny pocisk Ch-47M2 Kindżał, trzy z czterech pocisków balistycznych Iskander-M, jeden pocisk hipersoniczny 3M22 Cyrkon, 11 z 13 pocisków manewrujących Ch-101, 12 na 14 pocisków manewrujących Kalibr oraz wszystkie trzy pociski manewrujące z rodziny Ch-59/69.

Jedynie para ponaddźwiękowych pocisków manewrujących Ch-22 przedarła się przez ukraińską obronę przeciwlotniczą bez strat. Mimo wysokiej skuteczności przeciwko dużej liczbie trudnych celów ukrytych wśród łatwiejszych, część się przedarła i jeden z pocisków (Ch-101) trafił m.in. w szpital dziecięcy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pociski manewrujące Rosjan

Rosjanie najwięcej wykorzystali w ataku pocisków manewrujących z rodziny Ch-101, Kalibr oraz Ch-59/69. Wszystkie charakteryzują się cechami stealth, które utrudniają ich wykrycie przez radary. Rakiety te latają też na niskim pułapie z wykorzystaniem np. zagłębień w postaci dolin czy koryt rzek.

Są to pociski o zasięgu kilku tys. kilometrów, który jest osiągany w dużej mierze dzięki zastosowaniu skrzydeł oraz efektywnego silnika turboodrzutowego. Ich wadą jest jednak dość niska prędkość lotu rzędu Mach 0,8-0,9 (980 - 1102 km/h) co umożliwia ich zestrzelenie np. przez zestawy Gepard czy ręczne zestawy przeciwlotnicze typu FIM-92 Stinger.

Te jednak muszą być rozlokowane na ich trasie, co jest bardzo problematyczne. Tak samo niemożliwe jest stworzenie szczelnej sieci radarów naziemnych, które musiałyby być rozstawione co ok. 40 km ze względu na horyzont radiolokacyjny. Jedynym obejściem tego problemu jest posiadanie radaru w powietrzu w postaci samolotów typu AWACS, które koordynują mobilne naziemne grupy interwencyjne bądź samoloty myśliwskie, które zestrzeliwują wykryte pociski.

Niestety obecnie Ukraina nie dysponuje tego typu rozwiązaniami i dopiero dostawa szwedzkiego AWACS-a i samolotów F-16 pozwoli uzyskać pewne możliwości w tym zakresie. Z kolei pewną anomalią w przypadku pocisków manewrujących są pociski Ch-22 Raduga zaprojektowane pierwotnie jako broń przeciw lotniskowcom. Są one konstrukcją o zasięgu do 500 km wykorzystującą bardzo dużą prędkość rzędu Mach 4 (4900 km/h) do uniknięcia systemów przeciwlotniczych.

Pociski te po wystrzelaniu wznoszą się, a następnie atakują lotem nurkowym z ogromną prędkością, co zostawia celowi bardzo mało czasu na reakcję. W praktyce do ich zestrzelenia potrzebne są systemy przeciwlotnicze średniego zasięgu, których Ukraina ma bardzo duży niedobór.

Pociski balistyczne i hipersoniczne

Inne podejście do przełamywania obrony przeciwlotniczej wykorzystują pociski balistyczne i hipersoniczne. Pierwsze , do których można zaliczyć Iskandera-M zawierającego głowicę bojową o masie ok. 500 kg, najpierw wznoszą się do wyższych partii atmosfery, aby następnie spaść na cel z prędkością przekraczającą Mach 7 (ponad 8575 km/h).

To sprawia, że nawet mimo przewidywalnej trajektorii lotu są bardzo trudnym celem do zestrzelenia, co potrafi tylko kilka systemów przeciwlotniczych na świecie. W praktyce zestrzelenie pocisku balistycznego przez antyrakietę, n.p systemu Patriot lub SAMP/T, można porównać do próby trafienia igły inną igłą.

Z kolei w przypadku pocisków hipersonicznych do ogromnej prędkości dochodzi jeszcze możliwość manewrowania, przez co ich trajektoria jest wielokrotnie trudniejsza do obliczenia. Rosja jest jednym z kilku państw prowadzących prace nad tego typu bronią, ale ich rozwiązania pokroju 3M22 Cyrkon lub Ch-47M2 Kindżał sprawdzają się dużo gorzej od założeń.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie