Musisz to zobaczyć. Ukraińcy stworzyli "wybuchowy kulig"

Ukraiński zdalnie sterowany łazik z "wybuchowym kuligiem" w formie min przeciwpancernych TM-62.
Ukraiński zdalnie sterowany łazik z "wybuchowym kuligiem" w formie min przeciwpancernych TM-62.
Źródło zdjęć: © X (dawniej Twitter) | PS01
Przemysław Juraszek

27.01.2024 13:53, aktual.: 27.01.2024 15:55

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Do jednych z największych zagrożeń na Ukrainie, poza dronami i artylerią, należą miny, których rozłożono tam miliony. Jest to bardzo prosta, a zarazem skuteczna broń, znacznie ograniczająca możliwości ruchu wojsk. Jednakże podkładanie min blisko pozycji przeciwnika jest niezwykle niebezpieczne, z czym Ukraińcy radzą sobie w bardzo kreatywny sposób.

Pola minowe są bardzo skuteczną metodą spowalniania ataku przeciwnika bądź zmuszania go do wybrania innego kierunku. W Ukrainie już wielokrotnie przekonali się o skuteczności min Rosjanie, choćby pod Wuhłedarem, gdzie w 2022 roku ponieśli ogromne straty, oraz Ukraińcy podczas ostatecznie nieudanej letniej ofensywy na Zaporożu w 2023 roku.

Miny mogą być rozstawiane wcześniej bądź podczas walk za pomocą wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych bądź dedykowanych systemów. Mowa tutaj np. o minach PTM-3 stosowanych w systemach M-30 Smiercz, BM-27 Uragan czy BM-21 Grad bądź minach AT2 SCATMIN wykorzystywanych w systemach M270 MLRS. Te rozwiązania umożliwiają np. ponowne zaminowanie oczyszczonego przez saperów przeciwnika terenu lub specjalne pojazdy np. pomiędzy szturmami.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Jest to rozwiązanie drogie i w zasadzie niemożliwe do przeprowadzenia za pomocą powszechnych min typu np. TM-62. Ukraińcy jednak znaleźli sposób na podkładanie ich w zasadzie pod nosem Rosjan przy minimalnym narażeniu życia saperów. Są nim zdalnie sterowane roboty lub drony, które jednak były zdolne do jednorazowego rozkładania jednej lub co najwyżej paru min.

Teraz pojawiło się nagranie łazika, który w ciągu jednej wyprawy jest w stanie rozstawić aż 12 min TM-62. Zdolność taką osiągnięto w trywialny sposób, ponieważ stworzono, można rzec "wybuchowy kulig" 12 min połączonych sznurkiem. Te są po prostu holowane na miejsce, gdzie wcześniej widziano przejeżdżające rosyjskie pojazdy i zostawiane.

Ciągnięte przez zdalnie sterowanego łazika są miny TM-62 będące konstrukcją przeciwpancerną z czasów ZSRR zawierającą 7 kg trotylu detonowanego przez zapalnik naciskowy MWCz-62. Jest on aktywowany w zależności od serii produkcyjnej naciskiem od 200 kg do 500 kg, co sprawia, że zagrożone są w zasadzie tylko pojazdy, począwszy od samochodów, po bojowe wozy piechoty z rodziny BMP, transportery opancerzone z rodziny BTR, MT-LB czy czołgi.

W przypadku tych ostatnich w zależności od miejsca eksplozji może dojść do detonacji magazynu amunicyjnego, który w przypadku maszyn z rodziny T-72 znajduje się w kadłubie bądź do zerwania gąsienicy. Tak unieruchomiony czołg jest wtedy bardzo łatwym celem dla artylerii lub dronów i zazwyczaj zostaje szybko opuszczony przez załogę.

Warto też zaznaczyć, że miny rozstawione robotem, mimo iż nie są zakopane, to i tak w zaroślach, trawie lub po prostu na błotnistej ziemi są trudne do dostrzeżenia. Z ciekawostek można dodać, że w sieci pojawiły się też nagrania, jak niejednokrotnie załogi rosyjskich czołgów bądź pojazdów opancerzonych wjeżdżały na te miny rozstawione na asfaltowej drodze.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie