5 powodów, dla których warto wymienić TV. Rozmiar ekranu ma tu najmniejsze znaczenie

Strona główna5 powodów, dla których warto wymienić TV. Rozmiar ekranu ma tu najmniejsze znaczenie
22.12.2020 14:48
Wbrew pozorom w tym salonie jest telewizor. To ten obraz po prawej na ścianie. Samsung The Frame
Wbrew pozorom w tym salonie jest telewizor. To ten obraz po prawej na ścianie. Samsung The Frame
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Materiał powstał przy współpracy z Samsung

Telewizory w ostatnich latach nie tylko urosły. Współczesny telewizor może dobrze brzmieć i wyglądać. Nie potrzebuje również pilota, dekoderów i poskręcanych kabli.

Ekrany telewizorów rosną w niespotykanym od lat tempie. Największy zaprezentowany w tym roku u Samsunga – The Wall for Business, ma wielkość 583 cali! Poprzedni model miał „tylko” 292 cale.

Ekranów tej wielkości nigdy nie zobaczymy w naszych domach, ale telewizory, które dziś coraz częściej pojawiają się w naszych mieszkaniach – też rosną. Obecnie standard to 55 cali, a nie jak to było kilka lat wcześniej… 32 cale. Tyle że to nie wielkość ekranu ma największe znaczenie, jeśli myślimy o nowym telewizorze.

Producenci proponują nam bowiem rozwiązania, które sprawiają, że ekran jest użytecznym, ale coraz mniej rzucającym się w oczy elementem wyposażenia naszego mieszkania.

Co u progu 2021 roku powinien mieć telewizor, na który nie wydamy fortuny? Doskonałym przykładem takiego rozwiązania jest innowacyjny Samsung The Frame 65” LS03T, który testowaliśmy w redakcji. Wielkość ekranu można dopasować do swoich potrzeb, bo The Frame dostępny jest w rozmiarach od 43 do nawet 75 cali.

Ekran bez kabli

Telewizory pięknie prezentują się na zdjęciach reklamowych, ale wielu z nas przychodzi wówczas na myśl pytanie, co stało się z kablami i czy to urządzenie w ogóle jest do czegoś podłączone?

W większości modeli TV plątanina kabli to wciąż standard. A po zawieszeniu ekranu na ścianie podłączenie czegokolwiek wymaga gibkości chińskich gimnastyczek.

Samsung rozwiązał ten problem. The Frame podłączony jest do prądu, anten, konsoli, dekodera, zestawu audio, jeszcze jednej konsoli (niepotrzebne skreślić) Jednym Prawie Niewidocznym Przewodem. A ten cieniutki przewód, długi na pięć metrów, który łatwo ukryć, podłączony jest do modułu One Connect. I to do prostokątnej skrzynki, którą można schować w szafce podłączamy prąd i wszystko, co chcemy uruchomić razem z TV. Proste? Oczywiście.

I nie ma przy tym żadnej ściemy. Przy The Frame naprawdę nie ma plątaniny kabli.

Samsung The Frame. Połączony jednym niewidzialnym przewodem
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Samsung The Frame. Połączony jednym niewidzialnym przewodem

I zbędnych dodatków

Film z Netflixa oglądasz na laptopie, serial na Apple TV na smartfonie, a serwis informacyjny w TV, po tym jak włączysz dekoder? Pytanie tylko, po co podglądasz? Możesz przecież oglądać na dużym ekranie telewizora.… W The Frame Samsunga nie potrzebujesz żadnego dodatkowego dekodera, by oglądać telewizję. Kartę odkodowującą kanały TV wkładasz do czytnika z tyłu telewizora. Jeden gadżet mniej, jeden pilot mniej. Nagrywanie TV, zatrzymywanie transmisji – szczególnie gdy oglądamy sport? Również nie musimy korzystać z zewnętrznego dekodera. Wystarczy podłączyć do TV przez USB pendrive i użyć pilota dodanego do The Frame. Zresztą… po co nam pilot, skoro TV można obsługiwać przez aplikację w smartfonie, która jest wygodniejsza? By to było możliwe podłączasz The Frame do domowego WiFi. Robimy to przy pierwszej konfiguracji. Nie tylko po to, by smartfon zastąpił pilota.

Wszystkie aplikacje, takie jak HBO, Apple TV, Netlix, Amazon Go, WP Pilot i setki innych, stają się dostępne w telewizorze. Nie potrzebujemy przystawek, dodatkowych urządzeń, podłączania laptopa pod TV. Wystarczy zainstalować aplikację, która nas interesuje, i można oglądać. Prościej się nie da…

Wielka czarna plama? Jak ktoś lubi…

Nie wiem, czy zauważyliście, ale w programach o urządzaniu wnętrz, bardzo często telewizor jest dyskretnie pomijany. Nie ma go w salonie, sypialni. Czasem mignie nam coś w kuchni, ale to też ekranik wielkości laptopa. Esteci nie lubią telewizorów? Być może. Ale główny powód jest taki, że wielkiej czarnej plamy nie sposób ukryć. Im większy telewizor, tym większy problem. A że na większym ogląda się lepiej, to problem wydaje się nie do rozwiązania.

Samsung sobie z tym poradził. Na ekranie The Frame po jego wyłączeniu można wyświetlić dowolny obraz. To może być klasyczne dzieło sztuki, słynna fotografia albo bałwanek narysowany przez naszą pociechę. Co kto lubi…

Samsung The Frame po wyłączeniu wygląda jak obraz
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Samsung The Frame po wyłączeniu wygląda jak obraz

W The Frame możemy wybierać z wbudowanej w TV galerii ponad tysiąca obrazów lub wgrać dowolny obraz z naszej kolekcji. Albo zakupić np. cyfrową wersję jednego z dzieł impresjonistów. The Frame ma wbudowany czujnik ruch, który jeśli nie wykryje ruch w salonie, wyłączy telewizor. Czujnik światła dobierze sposób ekspozycji obrazu czy fotografii do oświetlenia salonu.

Gdy The Frame jest przymocowany do ściany, wygląda jak obraz, zatem ustawianie go na szafce na dołączonych do zestawu nóżkach, trochę nie ma sensu.

To dość zaskakujący efekt, bo to wciąż jednak TV, ale wyświetlany w ten sposób obraz można regulować (np. jasność), by się nie wyróżniał spośród innych dekoracji.

To naprawę niesamowity efekt, co widać na zdjęciach produktowych Samsunga, ale można to sprawdzić również samemu w sklepie. Telewizor jako czarne lustro ekranu to przeszłość – jeśli zdecydujemy się na The Frame.

4k to nie przyszłość. To działa

Telewizor, który kupiliśmy kilka lat temu, potrafił wyświetlać obraz Full HD lub HD, czyli obsługiwał rozdzielczość 1920 × 1080. W The Frame to rozdzielczość 4K (3840 × 2 160 pikseli). Pierwsze pytanie, czy tę różnicę widać? Widać i to dobrze..

Większość kanałów dostępnych w naszych kablówkach ma jakość, która sprawia, że oczy bolą patrzeć, jak mawiał klasyk. To jakość nawet nie HD, ale SD. Różnica? Doskonale ujął to autor tekstu na WP Gadżetomanii: „Łatwo mogą ją sobie wyobrazić ludzie mający wadę wzroku. Otóż obraz SD odpowiada patrzeniu bez okularów przez kogoś, kto ma wadę minus 2 dioptrie”.

W skrócie – nawet, jak kupimy TV za milion monet i tak nie da się tego oglądać.

HD? No jest lepiej, wyraźniej, wada wzroku jakby ustąpiła, ale czegoś temu brakuje… Czego? Wystarczy wyłączyć TV i włączyć platformę VOD lub YouTube, gdzie mamy dostęp do filmów w rozdzielczości 4k. Różnica jest kolosalna, bo obraz jest jak żyleta, kolory lepsze niż za oknem… Po prostu chce się oglądać.

Na The Frame, który obsługuje 4k, widać to doskonale. A jeśli mamy The Frame z naprawdę dużym ekranem, zupełnie zapomnimy o tym, kiedy ostatnio byliśmy w kinie… szczególnie że ostatnio kina częściej są zamknięte niż otwarte.

Dobre audio bez soundbara? 

Głośniki w telewizorach to materiał na osobny temat, ale w skrócie można powiedzieć, że jeśli producent TV na czymś oszczędzał, to na pewno na głośnikach. Co gorsza, podczas oglądania filmu dialogi zlewają się z efektami specjalnymi i jeśli nie podkręcimy mocy – połowy kwestii nie usłyszymy. Przy filmach polskich to niemal reguła.

Samsung The Frame to pierwszy telewizor, przy którym nie czułem potrzeby podłączania dodatkowego audio. Dźwięk jest zaskakująco dobrej jakości, choć to tylko dwa głośniki o mocy 40 W.

Oczywiście, jakby komuś zabrakło basów, zawsze może podłączyć dodatkowy soundbar taki jak np. S60T, który właśnie trafił do Polski. Dzięki połączeniu Bocznych Głośników Tubowych z technologią Samsung Acoustic Beam, możemy doświdaczyć panoramicznych efekty dźwiękowe. Dzięki temu gracze czy miłośnicy filmów będą mogli poczuć się jak uczestnicy wydarzeń na ekranie. Soundbary S60T to także ponadczasowe wzornictwo. Wykorzystują najlepszej jakości tkaniny zaprojektowane przez firmę Kvadrat, które łączą piękno wizualne z wytrzymałością. Tekstura i zaokrąglone formy podkreślają wyjątkową estetykę urządzeń, a także przestrzeni, w której się znajdują.

The Frame brzmi i wygląda naprawdę dobrze i nie ma potrzeby domowej przestrzeni zastawiać kolejnymi gadżetami. No, chyba że będą wyglądały równie efektownie, jak soundbary z serii S60T.

Krzysztof Olszewski

Materiał powstał przy współpracy z Samsung
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)