Kłopoty urzędu z seksem

Kłopoty urzędu z seksem03.03.2008 07:52
Kłopoty urzędu z seksem
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

Dla miejskiego komputera nie ma różnicy między słowem "moralny" i "oralny". Programom filtrującym wszystko kojarzy się z jednym, odcinają więc urzędników od sieci jako potencjalnych erotomanów.

W urzędzie Ochoty zapanowała konsternacja, gdy pracownicy próbowali wejść na anglojęzyczną stronę urzędu Ursynów. Na ekranie ukazało się ostrzeżenie, że strona nie może zostać otwarta, gdyż... zawiera treści zakazane.

Jak to się stało? W internetowej zakładce znalazło się określenie "Ursynów Municipality", czyli: dzielnica Ursynów. W angielskim słowie "municipality" cztery litery składają się w wyraz oznaczający potocznie kobiece narządy płciowe. Skaner antywirusowy uniemożliwił więc próbę połączenia. _ Przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Urząd zablokował się na słowo "urząd" _ – opowiada rzeczniczka Ochoty Maja Gottesman.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)