Brytyjczycy wysłali sprzęt Ukrainie. Teraz odczuwają braki

British Army podczas pokazu z czołgiem Challenger 2
British Army podczas pokazu z czołgiem Challenger 2
Źródło zdjęć: © materiały własne | Przemysław Juraszek
Przemysław Juraszek

14.06.2023 13:12

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Brytyjczycy przekazali Ukrainie czołgi Challenger 2 oraz armatohaubice AS90, ale okazuje się, że ich producent BAE Systems utracił możliwości produkcyjne kluczowych elementów w postaci np. armat czołgowych.

Jak podaje portal Shephard brytyjska firma BAE Systems odpowiedzialna za produkcję armatohaubic AS90 i czołgów Challenger 2 utraciła możliwości produkcyjne armat do tych maszyn.

Jest to bardzo istotny problem, ponieważ przykładowo gwintowana armata kal. 120 mm stosowana w czołgach Challenger 2 ma mieć wytrzymałość obliczoną na 500 strzałów, a tej nikt poza Brytyjczykami nie produkował. Sprawia to, że wraz ze zużyciem przez Ukraińców darowanego sprzętu Brytyjczycy po opróżnieniu stanu zapasowych armat będą zmuszeni do zdejmowania ich nawet z własnych czołgów będących w służbie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Teoretycznie możliwe jest wznowienie produkcji zarówno w UK jak i w innej firmie produkującej armaty czołgowe na podstawie planów, ale byłoby to niewspółmierne do poniesionych kosztów. Brytyjczycy zdecydowali bowiem, że ulepszony wariant czołgu Challenger 2 oznaczony jako Challenger 3, o którym pisał Łukasz Michalik będzie już dysponował gładkolufową armatą Rheinmetall L55A1 stosowaną m.in. w czołgach Leopard 2A6.

Lepiej sytuacja wygląda z armatohaubicami AS90, które wykorzystują armatę kal. 155 mm o długości 39 kalibrów. Tutaj z produkcją byłoby prościej, ponieważ armata jest standardzie NATO i byłaby teoretycznie możliwa produkcja w innych lokalizacjach. Przykładowo polski Krab wykorzystuje spolonizowaną wersję wieży z odrzuconego przez Brytyjczyków pakietu modernizacyjnego z armatą o długości 52 kalibrów.

Czołgi Challenger 2 i armatohaubice AS90 - brytyjski ciężki pakiet dla Ukrainy

Przekazane Ukrainie czołgi Challenger 2 są w stanie przetrwać zmasowany ostrzał z broni przeciwpancernej z różnych kierunków. Odpowiada za to zaawansowany wielowarstwowy pancerz Chobham/Dorchester drugiej generacji. W efekcie mamy do czynienia z czołgiem o masie ponad 60 ton, ale jego mobilność stoi na wysokim poziomie dzięki potężnemu silnikowi diesla o mocy 1200 KM.

Jego uzbrojenie stanowi już wspomniana unikalna armata L30A1 kal. 120 mm, mogąca strzelać poza standardowymi penetratorami APFSDS-T wykonanymi ze zubożonego uranu także pociskami odkształcalnymi HESH. Nadają się one idealnie do niszczenia fortyfikacji i nawet celów pancernych i są w tym skuteczniejsze niż zwykła amunicja odłamkowo-burząca.

Z kolei armatohaubice AS90 umożliwiają zwalczanie celów na dystansie około 25 km przy wykorzystaniu pocisków z gazogeneratorem, a przy tej z dopalaczem rakietowym zasięg wzrasta do blisko 30 km. Są to osiągi odstające od polskiego Kraba czy niemieckich PzH-2000 zdolnych razić cele na dystansach nawet 40 km i 60 km przy wykorzystaniu tej samej amunicji. Mimo wszystko tyle wystarczy, aby urządzić Rosjanom piekło na ziemi.

AS90 może bowiem prowadzić ostrzał z intensywnością do 6 strz./min, i umożliwia oddanie szybkiej trójstrzałowej serii w 10 sekund. Ponadto jak każdy nowoczesny system brytyjska artyleria może strzelać w niszczycielskim trybie MRSI (multiple round simultaneous impact). Ten sprawia, że pociski są wystrzeliwane pod różnym kątem, spadają na cel niemal równocześnie.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie