Spojrzał w niebo. Uchwycił niedostrzegalne zjawisko
Nad Possagno w północnych Włoszech po raz kolejny od dwóch lat pojawiło się czerwone halo. Zjawisko to zostało uchwycone przez fotografa Valtera Binotto.
Valter Binotto sfotografował czerwony pierścień znajdujący się na niebie nad włoskim miasteczkiem Possagno. Zjawisko to zostało uchwycone 17 listopada, około godziny 22:45.
Podobna aureola pojawiła się dokładnie w tym samym rejonie, w marcu 2023 r. Oba te pierścienie związane są z wyjątkowo silną burzą. Jak się okazało, Binotto uchwycił elfa.
Czerwone halo nad Alpami. To elf
Elfy to rozprzestrzeniające się z ogromną prędkością okręgi o czerwonej barwie. "Zjawisko to występuje w dolnej jonosferze, na wysokości ok. 90 km. Szerokość powstałego okręgu zaś może wynosić do 300 km" – wyjaśnia w artykule opublikowanym w magazynie Surveys in Geophysics zespół badaczy pod kierownictwem Devendraa Siingha.
Elfy wzięły swoją nazwę od emisji światła i zaburzeń o bardzo niskiej częstotliwości wywołanej źródłami impulsów elektromagnetycznych (ang. Emission of Light and Very Low-Frequency Perturbations due to Electromagnetic Pulse Sources).
Zaobserwowanie elfów gołym okiem jest praktycznie niemożliwe. Elfy rozbłyskują się na niebie przez około jedną tysięczną sekundy, czyli ok. 100 razy szybciej niż zajmuje mrugnięcie okiem. Jak dodaje Christopher Barrington-Leigh z McGill University, zaobserwowanie ich nawet za pomocą profesjonalnego sprzętu bywa problematyczne.
Jak powstają elfy? Wyjaśnienie naukowców
Elfy pojawiają się, gdy silne pioruny wysyłają impulsy elektromagnetyczne w przestrzeń kosmiczną. Po dotarciu do jonosfery wzbudzają cząsteczki azotu, które emitują czerwone światło.
– Czerwony pierścień oznacza miejsce, w którym impuls elektromagnetyczny trafił w ziemską jonosferę – wyjaśnił Binotto. – W przypadku tego pierścienia impuls elektromagnetyczny został wyzwolony przez piorun o natężeniu prądu wynoszącym około 303 kiloamperów, czyli od 10 do 30 razy wyższym niż przeciętne wyładowanie burzowe – dodał Włoch.