Sztuczna Inteligencja zatryumfuje w 2020?

Strona głównaSztuczna Inteligencja zatryumfuje w 2020?
15.05.2007 14:00
Sztuczna Inteligencja zatryumfuje w 2020?

W mediach regularnie pojawiają się doniesienia o kolejnych dokonaniach badaczy pracujących nad sztuczną inteligencją - wciąż dowiadujemy się, że powstają coraz wydajniejsze i sprawniejsze systemy "myślące", zaś przeciwnicy w grach komputerowych stają się coraz trudniejsi do pokonania. Wciąż pozostaje jednak wielkie pytanie: czy i kiedy sztuczna inteligencja - AI ( Artificial Intelligence ) - przewyższy ludzką? Między innymi na to pytanie odpowiada w rozmowie z IDG Vernor Vinge - jeden z pierwszych naukowców, którzy na poważnie zajęli się badaniami nad myślącymi maszynami. Profesor Vinge twierdzi, iż sztuczna inteligencja zatryumfuje już za kilkanaście lat - ale uspokaja, iż nie należy się tego obawiać. Z pionierem AI rozmawialiśmy również o tym, czy światu grozi "scenariusz Terminatora" oraz o tym, jak Internet sprzyja rozwojowi sztucznej inteligencji...

IDG: Dokładnie 10 lat temu, w maju 1997 r., komputer Deep Blue wygrał pojedynek szachowy z Gary'm Kasparowem. Czy to była pierwsza zapowiedź nowego typu inteligencji?

Vernon Vinge: Deep Blue z pewnością był sprawnie zaprogramowany, jednak moim zdaniem ten przewidywalny sukces był raczej związany z szybkim rozwijaniem się technologii produkcji sprzętu komputerowego. Rezultatem było stworzenie maszyny, która okazała się sprawniejsza niż człowiek, ale tylko w pojedynczym, ograniczonym zastosowaniu. Myślę, że w przyszłości innowacje w zakresie zarówno sprzętu, jak i oprogramowania, doprowadzą do stworzenia maszyn, które odniosą sukces w innych dziedzinach działalności intelektualnej.

W 1993 r. ogłosił pan słynny - jak się okazało, wręcz proroczy - manifest na temat "Technologicznej osobliwości". Jak przedstawiłby pan koncepcję owej Osobliwości".

Vinge: Chodzi o to, iż biorąc pod uwagę nasze możliwości technologiczne wydaje mi się prawdopodobne - i to w dającej się przewidzieć przyszłości - stworzenie bytów, które będą pod każdym względem przewyższały ludzi w dziedzinie intelektu i kreatywności. Będą one mogły dokonywać rzeczy, które my dziś nie jesteśmy w stanie pojąć - tak, jak bezkręgowce nie są w stanie pojąć np. opery.

Wciąż wierzy pan, że to nastąpi?

Myślę, że taki rozwój wypadków jest jednym z najbardziej prawdopodobnych, jeśli chodzi o najbliższe kilka dekad.

Czy rozwój Internetu i sieci komputerowych może przyczynić się do przyspieszenia tego zjawiska?

Zdecydowanie tak. Oczywiście, są też inne ścieżki, którymi może nadejść Osobliwość - ale wydaje mi się, że zestaw człowiek + komunikacja + komputer jest jedną z podstaw dokonywania się kolejnych "skoków intelektualnych".Załóżmy, że w końcu powstają naprawdę inteligentne maszyny - jak będą one wyglądały?

Moim zdaniem najbardziej prawdopodobne jest to, że będą one jeszcze mniej rzucały się w oczy niż komputery dziś. Większość z nich działać będzie w sieci, zaś ich procesory wbudowane będą w zwykłe maszyny, z których korzystamy każdego dnia. Z drugiej strony, sądzę, że efekty ich działania spowodują spektakularne zmiany w naszym życiu.

Niektóre z tych zmian mogą zresztą zajść jeszcze przed pojawieniem się Technologicznej Osobliwości - mam tu na myśli np. popularyzowanie się mobilnych robotów, działających w różnych dziedzinach, których precyzja, skuteczność i możliwości będą dużo większe, niż ludzi.

Czy możemy być pewni, że takie maszyny będą miały... "sumienie"?

Zarówno nadzieją, jak wielkim ryzykiem jest fakt, że takie byty będą naszymi "intelektualnymi potomkami". Podobnie jak w przypadku wychowania dzieci, pojawia się tu pytanie - na ile będą one odpowiedzialne i czy mamy podstawy, by mieć nadzieję, że będą one odpowiedzialne. Ryzyko polega na tym, iż owe "dzieci" będą niezmiernie potężne...

Stephen Hawkins stwierdził w 2001 r., że nasz gatunek będzie się udoskonalał genetycznie, co pozwoli mu na konkurowanie z myślącymi maszynami. Sądzi pan, iż jest to możliwe?

Oczywiście, że tak - ale w krótkiej perspektywie. To pozytywne zjawisko, ale pamiętać trzeba, że mamy tu do czynienia z tym samym ryzykiem, co w przypadku rozwoju inteligencji komputerowej. Oceniając długoterminowo, nie sądzę, by organizmy biologiczne były w stanie nadążyć za rozwojem maszyn - choć z długiej strony, w wielu aspektach są one znacznie "twardsze" i bardziej wytrzymałe od komputerów. Moim zdaniem najlepszą receptą na przetrwanie będzie zachowanie i rozwijanie obu rodzajów inteligencji.

A nie sądzi pan, że rozwój nanotechnologii, inżynierii genetycznej i komputerów kwantowych mogą z czasem stworzyć poważne zagrożenie dla ludzkości? Obawia się tego m.in. Bill Joy z Suna, który w 2000 r. wygłosił odczyt zatytułowany "Dlaczego przyszłość nas nie potrzebuje?

Świat jest pełen moralnych zagrożeń. Oczywiście, rozwój technologii może być ich źródłem - ale jednocześnie może on ochronić nas przed innymi niebezpieczeństwami. Moim zdaniem technologia jako taka jest właśnie odpowiedzią na owe zagrożenia.

Do tej pory Pentagon wysłał do Iraku 5 tys. robotów - patrolują one ulicę, rozbrajają ładunki wybuchowe i dokonują lotów zwiadowczych. Wkrótce pewnie zaczną być uzbrajane - czy to nie doprowadzi przypadkiem do wydarzeń znanych z Terminatora?

Taki scenariusz oczywiście nie może być wykluczony - ale to nie powód, by nagle zrezygnować z rozwoju robotyki. Sądzę, że mieliśmy już w historii do czynienia z sytuacjami - np. kryzysami nuklearnymi - które zdecydowanie łatwiej niż obecna sytuacja mogły przekształcić się w coś zdecydowanie bardziej zabójczego niż "scenariusz Terminatora".

Akcja pańskiej ostatniej powieści, "Koniec Tęczy" ( "Rainbows End" ), rozgrywa się w 2025 r. W przedstawionym w niej świecie ludzie cały czas szukają czegoś w Google, korzystają z komputerów wbudowanych w ubranie i wszechobecnych sensorów. Czy myśli pan, że tak właśnie będzie wyglądał świat za dwie dekady?

Moim zdaniem jest to najbardziej prawdopodobny "niekatastroficzny" rozwój wypadków.

Taka wizja jest trochę przerażająca, nie sądzi pan? To jakby wielki spisek przeciwko ludzkiej wolności...

Zanim pojawił się komputer osobisty, wiele osób sądziło, że będzie on stanowił groźnego wroga wolności. Gdy już pecety się pojawiły, okazało się, że ich miliony w rękach obywateli mogą stanowić wspaniałą obronę przed wszelką tyranią. Ale rzeczywiście - zaczęło się nowe tysiąclecie, w którym obserwujemy, jak rządy wykorzystują technologię do budowania ogromnych systemów inwigilacji i kontroli. I to jest przerażające.

Ale jedną z idei, która chcę przekazać czytelnikom w "Końcu Tęczy" jest fakt, iż być może owe działania rządów staną się zupełnie nieskuteczne. Skoro bowiem technologia staje się coraz ważniejsza, rządy będą musiały zapewnić ludziom choćby iluzję wolności - to jest niezbędne, jeśli mają oni być zadowoleni i produktywni, a to przecież jeden z warunków sukcesu ekonomicznego.

Pamiętać trzeba, że tacy ludzie - dzięki technologii - będą mogli działać skuteczniej i wydajniej niż jakikolwiek rząd. Będzie to możliwe dzięki online'owym bazom danych, sieciom komputerowym czy serwisom społecznościom. Może więc okazać się, że ta "iluzja wolności" stanie się czymś prawdziwym - czyli czymś zupełnie innym, niż chcieli jej twórcy. Być może w ten sposób ludzie osiągną prawdziwą wolność - taką, jakiej nie znano dotąd w historii?

_ Rozmowa przeprowadzona została przez Petera Moona z serwisu IDG Now. _

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)