Rosja grozi atakiem nuklearnym. To dowód słabości sił konwencjonalnych

Rosja grozi atakiem nuklearnym. To dowód słabości sił konwencjonalnych21.09.2022 10:48
Rosyjska doktryna wojenna dopuszcza użycie broni atomowej w odpowiedzi na działania konwencjonalne (Photo by Contributor/Getty Images)
Rosyjska doktryna wojenna dopuszcza użycie broni atomowej w odpowiedzi na działania konwencjonalne (Photo by Contributor/Getty Images)
Źródło zdjęć: © GETTY | Contributor

Rosyjscy politycy czy dziennikarze cyklicznie używają atomowego straszaka, grożąc bronią jądrową różnym krajom. Ogłaszając częściową mobilizację, o "różnych niszczycielskich broniach" wspomniał także Władimir Putin. Czy Rosja faktycznie może odpowiedzieć atakiem atomowym na wsparcie udzielane Ukrainie przez inne państwa?

Dokumentem, który określa zasady użycia broni jądrowej przez Rosję, jest zatwierdzona przez prezydenta "Doktryna wojenna Federacji Rosyjskiej". Ostatnia jej wersja pochodzi z 2015 roku, ale już w roku 2010 Rosja – po raz pierwszy w taki sposób – zastrzegła sobie prawo pierwszeństwa użycia broni jądrowej.

"Federacja Rosyjska zastrzega sobie prawo do użycia broni nuklearnej w odpowiedzi na użycie przeciwko niej i (lub) jej sojusznikom nuklearnej lub innego rodzaju broni masowego rażenia, a także w przypadku agresji przeciwko Federacji Rosyjskiej z użyciem broni konwencjonalnej, kiedy zagrożone jest samo istnienie państwa. Decyzję o użyciu broni nuklearnej podejmuje Prezydent Federacji Rosyjskiej" – głosi poświęcony broni jądrowej fragment doktryny.

"Czerwony przycisk" - system łączności Czeget

Prezydencka decyzja nie sprowadza się do spontanicznego wciśnięcia mitycznego czerwonego guzika. Kontrola nad rosyjską bronią jądrową jest sprawowana poprzez system komunikacji o nazwie Czeget. Jego terminale w postaci ikonicznych, czarnych walizek, są udostępnione kilku najważniejszym osobom w państwie.

Walizka systemu Czeget - ujawniona wersja z początku lat 90.
Źródło zdjęć: © Lic. CC BY-SA 4.0, Stanislav Kozlovskiy, Wikimedia Commons
Walizka systemu Czeget - ujawniona wersja z początku lat 90.

Poza prezydentem są to minister obrony i szef Sztabu Generalnego, a uruchomienie procedury użycia broni jądrowej wymaga (prawdopodobnie) zgody więcej niż jednego z posiadaczy walizki.

Nawet wówczas nie ma mowy o automatycznym użyciu broni atomowej - polecenie przekazywane jest przez wieloosobowy łańcuch dowodzenia, gdzie na każdym etapie następuje weryfikacja ustalonych procedur bezpieczeństwa.

Uderzenie deeskalacyjne

Zgodnie z rosyjską doktryną, użycie broni jądrowej jest – teoretycznie – możliwe nie tylko w odpowiedzi na atomowy atak, ale także w sytuacji, gdy w wyniku działań konwencjonalnych istnienie Rosji zostanie zagrożone. Ze względu na skalę działania i siłę rażenia bronią, której użycie należy rozważyć w takiej sytuacji, jest to taktyczna broń jądrowa.

Choć dopuszczenie prewencyjnego ataku atomowego może wydawać się szokujące, nie jest wyjątkiem. Podobne zastrzeżenia znajdziemy choćby w doktrynie francuskiej, gdzie Paryż przyznaje sobie prawo do uderzenia "deeskalacyjnego", mającego na celu powstrzymanie działań zagrażających żywotnym interesom Francji.

Sama idea takiego uderzenia również nie jest wyjątkowa ani ograniczona do Rosji. Nieoficjalnie (bo oficjalnie Izrael nie potwierdza posiadania broni atomowej) od kilkudziesięciu lat stanowi podstawę doktryny militarnej Izraela jako "opcja Samsona". Przewiduje ona zmasowane uderzenie jądrowe na agresora, który zagrozi istnieniu państwa Izrael, choćby działał tylko środkami konwencjonalnymi.

Atomowe działo bezodrzutowe M388 Davy Crockett
Źródło zdjęć: © Domena publiczna
Atomowe działo bezodrzutowe M388 Davy Crockett

Taktyczne uderzenia jądrowe: zimnowojenna codzienność

W czasie zimnej wojny użycie taktycznej broni jądrowej przez długie lata było uwzględniane nie jako ostateczność, ale jako jedno z narzędzi, pozostających do dyspozycji wojskowych decydentów.

Stąd – po obu stronach żelaznej kurtyny – nastąpił rozwój różnego rodzaju niewielkich głowic jądrowych, których rozmiary pozwalały na użycie ich w zwykłych pociskach artyleryjskich, rakietach o niewielkim zasięgu, działach bezodrzutowych czy minach.

Strzał z atomowej haubicy M65
Źródło zdjęć: © Army.mil
Strzał z atomowej haubicy M65

Na zachodzie przykładem takiego podejścia są atomowe haubice M65 Atomic Annie, działa bezodrzutowe Davy Crockett czy tzw. pas Trettnera. Były to atomowe pola minowe, mające ustrzec Niemiecką Republikę Federalną przed atakiem z terytorium Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Ten – jak przewidywali planiści – najprawdopodobniej miał nastąpić poprzez przełęcz Fulda, a "zaszczytna" rola niemal samobójczych prób rozbrojenia atomowych pułapek przypadła m.in. polskim jednostkom specjalnym.

Ciekawym przykładem pomysłowości w tworzeniu atomowych zapór jest w tym przypadku choćby pomysł wykorzystania żywych kurczaków, które w warunkach zimowych miałyby zapewniać ciepło potrzebne do działania zapalników atomowych min.

Taktyczna broń jądrowa Rosji

Zasoby rosyjskiej taktycznej broni jądrowej nie są jawne, jednak w jawnych materiałach polskiej Akademii Obrony Narodowej (Obecnie Akademia Sztuki Wojennej) z 2014 roku można znaleźć informację, że Federacja Rosyjska ma do dyspozycji około 2 tys. taktycznych głowic jądrowych.

Około 700 z nich jest przydzielonych do marynarki wojennej, gdzie mogą je przenosić m.in. rakietotorpedy, bomby głębinowe i pociski rakietowe różnych typów, jak RK-55 Granat, P-270 Moskit, P-120 Malachit, P-700 Granit czy najnowsze pociski Kalibr.

Su-34 - jeden z rosyjskich samolotów, które mogą przenosić taktyczną broń jądrową
Źródło zdjęć: © Alex Beltyukov - RuSpotters Team, Lic. CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons
Su-34 - jeden z rosyjskich samolotów, które mogą przenosić taktyczną broń jądrową

Podobną liczbą głowic jądrowych dysponuje rosyjskie lotnictwo, gdzie obok bomb grawitacyjnych stanowią uzbrojenie atomowych wariantów pocisków Ch-15 i Ch-22, a także – opcjonalnie - nowych Kindżałów, których użycie (w wersji konwencjonalnej) opisywała Karolina Modzelewska. Pociski tego typu mogą przenosić samoloty Su-24, Su-34, Tu-22M3 i Tu-160.

Głowicami atomowymi dysponują także siły obrony przeciwlotniczej (400-500), gdzie stanowią uzbrojenie części zestawów A-135 i S-300PS/PM. Około 170 głowic jądrowych ma pozostawać do dyspozycji sił lądowych, gdzie mogą stanowić uzbrojenie pocisków ToczkaIskander.

Atomowy "wyrównywacz szans"

Koniec zimnej wojny przyniósł znaczącą redukcję arsenałów taktycznej broni jądrowej. Jej wycofywanie i utylizacja były jednak działaniami nieskoordynowanymi, deklarowanymi jednostronnie i osobno przez Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, a później Rosję.

Taktyczne rozbrojenie nie zostało usankcjonowane traktatami, a sytuację dodatkowo komplikuje fakt braku jednoznacznej definicji taktycznej broni jądrowej. Można jednak przyjąć, że jest to broń o stosunkowo niewielkiej mocy i zasięgu, przeznaczona do użycia bezpośrednio na polu bitwy lub na płytkim zapleczu frontu.

Warto przy tym podkreślić, że w przeciwieństwie do broni strategicznej, jak pociski międzykontynentalne, zdolne niszczyć całe miasta, taktyczna broń jądrowa jest uznawana za "wyrównywacza szans". To narzędzie wzmacniające stronę ze słabszymi siłami konwencjonalnymi.

HMS Vengeance - brytyjski okręt podwodny z pociskami jądrowymi
Źródło zdjęć: © Lic. OGL v1.0 | POA(Phot) Tam McDonald
HMS Vengeance - brytyjski okręt podwodny z pociskami jądrowymi

W czasie zimnej wojny dotyczyło to NATO. Obecnie za stronę słabszą sama uznaje się Rosja. Prowadzone przez nią manewry i gry wojenne wykazały, że jej konwencjonalne siły nie są w stanie odeprzeć uderzenia NATO, więc w razie konfliktu konieczne będzie użycie taktycznej broni jądrowej.

Taktyczna broń jądrowa NATO

Broni tego typu pozbyła się całkowicie Wielka Brytania, pozostawiając sobie jedynie pociski rakietowe dalekiego zasięgu Trident II D-5, bazujące na okrętach podwodnych typu Vanguard.

Odmienną drogę wybrała Francja, która – poza strategicznymi okrętami podwodnymi – dysponuje lotniczymi pociskami ASMP/ASMP-A, wyposażonymi w niewielkie głowice jądrowe.

W przypadku Stanów Zjednoczonych, po wycofaniu pocisków MGM-52 Lance, przeciwlotniczych, atomowych MIM-14 Nike Hercules, czy atomowego wariantu pocisku Tomahawk (BGM-109 Tomahawk w wersji TLAM/N), aktualnym nośnikiem taktycznych głowic atomowych pozostaje około 760 bomb B-61. Ok. 200 z nich znajduje się w Europie.

Część – w ramach programu Nuclear Sharing – trafiła do amerykańskich sojuszników. Należą do nich m.in. Niemcy. Państwo to dysponuje również środkami przenoszenia taktycznej broni jądrowej w postaci samolotów Panavia Tornado w uderzeniowej wersji IDS (zostaną zastąpione przez F-35). Bomby atomowe znajdują się także na terenie Belgii, Włoch, Holandii i Turcji.

Uderzeniowa Panavia Tornado może przenosić bomby atomowe
Źródło zdjęć: © Lic. CC BY 4.0, Wikimedia Commons | Julian Herzog
Uderzeniowa Panavia Tornado może przenosić bomby atomowe

Tiger Team, czyli jak odpowiedzieć na atak

Scenariusz, w którym Rosja mimo wszystko decyduje się na użycie broni nuklearnej – choć może wydawać się abstrakcyjny – jest brany pod uwagę choćby w Stanach Zjednoczonych. Właśnie z tego powodu, niedługo po rosyjskim ataku na Ukrainę przy Białym Domu powstał Tiger Team.

Jest to zespół ekspertów, tworzący możliwe scenariusze wykorzystania przez Rosję broni jądrowej i wypracowujący najlepsze – z punktu widzenia NATO – sposoby reakcji. Kluczową kwestią jest w tym przypadku opracowanie takich procedur, które uniemożliwią Rosji wykorzystanie broni atomowej w roli ostatecznego straszaka.

Chodzi o wykonanie przez nią niewielkiego, deeskalacyjnego uderzenia jądrowego z przekonaniem, że strach przed wymianą atomowych ciosów powstrzyma Zachód od adekwatnej odpowiedzi i doprowadzi do zgody na ustępstwa.

Amerykański prezydent ostrzega Putina przed użyciem broni atomowej
Źródło zdjęć: © GETTY | Anadolu Agency
Amerykański prezydent ostrzega Putina przed użyciem broni atomowej

Starania Tiger Teamu to przełożenia na niższy, taktyczny wymiar doktryny z czasów zimnej wojny o nazwie MAD (Mutual Assured Destruction), gdzie przekonanie o gwarantowanym wzajemnym zniszczeniu powstrzymywało mocarstwa przed rozpętaniem wojny atomowej.

Prace Tiger Teamu opisał w marcu tego roku m.in. "New York Times", a przedstawione przez ekspertów wnioski i zalecenia były omawiane w czasie marcowego szczytu NATO. Choć wypracowany przez Tiger Team sposób działania nie został upubliczniony, rąbka tajemnicy wydaje się uchylać niedawna wypowiedź prezydenta Bidena.

Zapytany o skutki ewentualnego użycia przez Putina broni jądrowej, Biden odpowiedział: "Nie rób tego, nie rób tego, nie rób tego. (…) To będzie miało konsekwencje. [Rosjanie] Staną się na świecie pariasem bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. I w zależności od zakresu tego, co zrobią, określona zostanie reakcja."

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie