Ameryka odpowiada. F‑16 atakują w Syrii

Dwa amerykańskie F-16 podczas misji na Bliskim Wschodzie
Dwa amerykańskie F-16 podczas misji na Bliskim Wschodzie
Źródło zdjęć: © Domena publiczna
Łukasz Michalik

27.10.2023 12:24, aktual.: 27.10.2023 13:36

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

27 października nad ranem amerykańskie samoloty uderzyły na cele w Syrii. Amerykanie ujawnili, że celem ataku były magazyny broni i amunicji w pobliżu miasta Abu Kamal. Nalot został wykonany przez samoloty F-16, korzystające z lotniczej amunicji precyzyjnej.

Amerykański nalot na syryjskie cele to odpowiedź na wcześniejsze ataki, przeprowadzone na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie. Według Pentagonu od 17 października doszło do co najmniej 16 ataków na bazy USA, w wyniku których 21 żołnierzy odniosło rany.

Stany Zjednoczone zareagowały, atakując na terenie Syrii dwa magazyny broni, zlokalizowane w rejonie miasta Abu Kamal, blisko granicy z Irakiem. Zdaniem Pentagonu zniszczono w ten sposób broń, dostarczaną Hamasowi przez Iran.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Irański Korpus Strażników Rewolucji od lat wspiera organizacje terrorystyczne na Bliskim Wschodzie, jak Hamas czy Hezbollah, dostarczając im broń i zasoby, potrzebne do organizowania ataków.

Amerykańskie uderzenie na cele w Syrii zostało wykonane przez dwa samoloty F-16. Są to maszyny należące do 9. Armii Lotniczej (9th Air Force), której inny F-16 6 października zestrzelił nad Syrią turecki bezzałogowiec.

Amerykańskie lotnictwo na Bliskim Wschodzie

Komponenty 9th Air Force stacjonują m.in. na Bliskim Wschodzie, gdzie obecnie działa sześć amerykańskich eskadr: dwie wyposażone w samoloty A-10 Thunderbolt II, jedna z F-15E Strike Eagle i trzy z samolotami F-16.

Ostatnia z nich, należący do Gwardii Narodowej 119th Expeditionary Fighter Squadron, dotarła na Bliski Wschód 24 października. Choć Pentagon nie podaje bieżącej dyslokacji tych sił, Amerykanie korzystają m.in. z baz lotniczych na terenie Arabii Saudyjskiej, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kuwejtu.

Amerykańskie maszyny bojowe mogą tam liczyć na wsparcie zapewniane m.in. przez samoloty wczesnego ostrzegania, a także maszyny rozpoznawcze i walki radioelektronicznej, jak E-8C Joint STARS, RC-135 Rivet Joint czy U-2 Dragon Lady, jak również drony RQ-4 Global Hawk.

System przeciwlotniczy Avenger
System przeciwlotniczy Avenger© Domena publiczna

Do niedawna w saudyjskie bazie lotniczej Prince Sultan Air Base stacjonowały także latające tankowce KC-10 Extender, jednak 6 października ostatnie maszyny tego typu zostały wycofane do Stanów Zjednoczonych, oddając swoje zadania nowszym Boeing KC-46A Pegasus.

Tarcza antyrakietowa nad Bliskim Wschodem

Odpowiedzią na ataki na amerykańskie bazy jest także znaczące wzmocnienie ich ochrony. Niezależnie od ochrony zapewnianej przez amerykańską marynarkę wojenną i okręty z systemem Aegis BMD, Pentagon skierował na Bliski Wschód m.in. dodatkowy system antybalistyczny THAAD (Terminal High Altitude Area Defense), a także systemy Patriot i Avenger, tworzące wspólnie wielowarstwową ochronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową.

Jej górnym piętrem jest THAAD, którego ponad 6-metrowe pociski o zasięgu 200 km są zdolne energią kinetyczną – poprzez bezpośrednie trafienie – niszczyć pociski balistyczne krótkiego i średniego zasięgu w ich ostatniej, terminalnej fazie lotu.

Niższą warstwę ochrony zapewnia system Patriot, poniżej którego działa znany także z Ukrainy system przeciwlotniczy Avenger. To umieszczona na podwoziu samochodu HMMWV 8-prowadnicowa wyrzutnia pocisków przeciwlotniczych FIM-92 Stinger, zdolna do niszczenia m.in. pocisków manewrujących czy bezzałogowców.

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie