Niemcy wybrały jak Polska? Luftwaffe chce potężnych pocisków Brimstone

Przeciwpancerne pociski kierowane MBDA Brimstone
Przeciwpancerne pociski kierowane MBDA Brimstone
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | © MBDA
Przemysław Juraszek

23.01.2024 19:10, aktual.: 24.01.2024 11:47

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Niemcy planują pozyskać kilkaset pocisków przeciwpancernych Brimstone, które mają zostać zintegrowane z wykorzystywanymi w Luftwaffe samolotami wielozadaniowymi Eurofighter Typhoon. Przedstawiamy osiągi tego bardzo skutecznego pocisku.

Jak wskazuje Janes, powołując się dokumenty budżetowe Bundeswehry opublikowane przez "Der Spiegel", Niemcy chcą pozyskać 276 pocisków przeciwpancernych Brimstone. Miałyby one zostać zintegrowane z samolotami wielozadaniowymi Eurofighter Typhoon. Oznacza to chęć dołączenia do programu integracji tych pocisków, który jest prowadzony przez Wielką Brytanię i Hiszpanię.

Integracja pocisków Brimstone umożliwi Niemcom stworzenie z Eurofightera prawdziwego pogromcy czołgów godnego szturmowca A-10 Thunderbolt II. Kontrakt na pociski zgodnie z dokumentami ma zostać podpisany w drugim kwartale 2024 r.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Brimstone — wszechstronny zabójca czołgów z Europy

Pociski Brimstone będące dziełem koncernu MBDA początkowo powstałe w latach 90. XX wieku jako modyfikacja amerykańskich pocisków AGM-114 Hellfire przystosowana do odpalania z szybko poruszających się samolotów. W efekcie powstał pocisk o zasięgu 20 km zdolny do przepalenia ponad 700 mm stali pancernej.

Jednakże na przestrzeni lat pocisk ulepszano i produkowana od 2014 r. druga wersja już jest dużo bardziej zaawansowana. Ten wariant poza dwukrotnie zwiększonym zasięgiem do ponad 40 km, dużo mocniejszą głowicą zdolną wedle przedstawicieli MBDA poradzić sobie z każdym czołgiem na rynku charakteryzuje się też głowicą naprowadzającą z dwoma sposobami naprowadzania wspartymi kombinacją nawigacji satelitarnej i inercyjnej.

Pocisk może naprowadzać się na cel za pomocą wiązki lasera niemożliwej do zakłócenia i umożliwiającej zwalczanie celów ze słabą sygnaturą radiolokacyjną. Drugą opcją jest wykorzystanie wiązki lasera jako wsparcia dla pokładowego radaru przydatne w zwalczaniu ruchomych celów w środowisku silnego oddziaływania systemów walki elektronicznej. Zapewnia to fantastyczną precyzję, która wedle producenta w warunkach bojowych sięga aż do 98,7 proc.

Jednakże najciekawszy jest trzeci tryb, w którym pocisk działa na zasadzie "odpal i zapomnij" i samodzielnie wyszukuje cele na podstawie ich sygnatury. Pokładowy komputer w oparciu o dane z radaru jest w stanie odróżnić np. samochód cywilny od czołgu oraz pocisk można zaprogramować tak, aby np. po wystrzeleniu minął własne czołgi na danym obszarze i atakował tylko maszyny przeciwnika znajdujące się np. kilometr dalej.

Daje to bardzo dużą elastyczność jego użycia, która jest potęgowana przez możliwość wykorzystania na bardzo wielu platformach. Pierwszą są samoloty, śmigłowce lub drony, ale równie dobrze można go odpalać z platform morskich bądź lądowych jak będzie to miało miejsce w polskim niszczycielu Ottokar Brzoza, bądź ma w Ukrainie na przykładzie "ciężarówek śmierci". Warto jednak zaznaczyć, że zasięg jest tutaj niższy niż w przypadku samolotów bądź śmigłowców.

Z ciekawostek warto też dodać, że ze względu na niskie wymiary i masę (1,8 m i 50 kg) udało się zaprojektować do niego potrójną wyrzutnię zajmującą jeden pylon. To sprawia, że na zaledwie czterech zajętych pylonach Eurofighter Typhoon lub inny samolot może przenosić ładunek aż 12 pocisków.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)