"Latający Czarnobyl" Putina. Rosja chce odpalić rakietę z napędem atomowym

Prace przy montażu pocisku 9M730 Buriewiestnik
Prace przy montażu pocisku 9M730 Buriewiestnik
Źródło zdjęć: © Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej
Łukasz Michalik

03.10.2023 13:29, aktual.: 03.10.2023 16:14

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Rosja przygotowuje się do kolejnego testu systemu 9M730 Buriewiestnik. To broń o szczególnym znaczeniu – pocisk, który dzięki napędowi jądrowemu ma dysponować nieograniczonym zasięgiem. Co o nim wiemy?

Zdjęcia satelitarne, a także materiały dostarczone przez samoloty rozpoznawcze wskazują, że Rosja przygotowuje się do testu nowego, eksperymentalnego pocisku manewrującego o napędzie jądrowym. Mowa o 9M730 Buriewiestnik, nazywanym przez media "latającym Czarnobylem" lub "małym latającym Czarnobylem'.

To dość tajemnicza broń. Wiadomo, że Rosja pracuje nad pociskiem o takiej charakterystyce, jednak szczegółowe informacje na temat napędu, budowy, przeznaczenia czy sposobu jego działania nie zostały oficjalnie ujawnione i potwierdzone.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Przypuszczenie o zbliżającym się teście Buriewiestnika przedstawił jednak niedawno "New York Times", powołując się na zdjęcia bazy lotniczej Amdierma-2, nazywanej potocznie bazą Rogaczowo.

To baza sił powietrznych Rosji, zlokalizowana w Arktyce, na południowym wybrzeżu Nowej Ziemi. W pobliżu znajduje się największe osiedle archipelagu, Biełuszja Guba. Na nowych zdjęciach Rogaczowa widać samoloty należące do rosyjskiego koncernu Rosatom, służące do zbierania danych związanych m.in. z poziomem radiacji.

Baza lotnicza Amdierma-2 (zdjęcie poglądowe z okresu przed pojawieniem się maszyn Rosatomu)
Baza lotnicza Amdierma-2 (zdjęcie poglądowe z okresu przed pojawieniem się maszyn Rosatomu)© Licencjodawca

Te same maszyny zostały przebazowane do Rogaczowa podczas poprzednich testów Buriewiestnika, co pozwala sądzić, że trwają przygotowania do następnej próby rosyjskiej broni: całego systemu albo jego silnika. 

Strategiczna broń Rosji

Władze Rosji, mimo mocarstwowej retoryki, od lat były świadome pogłębiających się z roku na rok dysproporcji pomiędzy potencjałem gospodarczym i militarnym Rosji, a szeroko rozumianego Zachodu.

W 2018 roku Władimir Putin przedstawił sześć perspektywicznych broni, których rozwój jest dla Rosji priorytetem (zdjęcie ilustracyjne)
W 2018 roku Władimir Putin przedstawił sześć perspektywicznych broni, których rozwój jest dla Rosji priorytetem (zdjęcie ilustracyjne)© GETTY | Contributor

Dlatego, aby zniwelować zachodnią przewagę, w Rosji wytypowano sześć rodzajów przyszłościowych broni, których rozwój ma w kolejnych latach pozwolić Moskwie na utrzymanie statusu mocarstwa.

Informacje na ich temat oficjalnie upublicznił Władimir Putin, który przedstawił nowe uzbrojenie w przemówieniu wygłoszonym 1 marca 2018 roku. Priorytetowa dla Rosji broń to:

Broń z napędem jądrowym

Ta ostatnia broń, której oznaczenie – 9M730 – nie zostało oficjalnie potwierdzone, to praktyczna realizacja bardzo starego pomysłu. Prace nad pociskami dalekiego zasięgu z izotopowym napędem prowadzono już w latach 60. w Stanach Zjednoczonych.

W wyniku Pluto opracowano silnik wówczas Tory, mający napędzać rakietę SLAM (Supersonic Low Altitude Missile). Choć silnik działał, to szybki rozwój klasycznych pocisków międzykontynentalnych sprawił, że program Pluto został przerwany.

Silnik z napędem jądrowym Tory-IIC
Silnik z napędem jądrowym Tory-IIC© Domena publiczna

W latach 80. pomysł na wykorzystanie w rakietach napędu jądrowego odrodził się w ZSRR, jednak informacje na ten temat są bardzo fragmentaryczne. Wiadomo jednak, że do idei powrócono, czego efektem jest dron Posejdon i pocisk Buriewiestnik.

Pocisk 9M730 Buriewiestnik

Szczątkowe informacje na jego temat pochodzą m.in. z analizy udostępnionych przez Rosję materiałów, pokazujących prace nad nową bronią. Sugestia, że Buriewiestnik jest produkowany seryjnie, wydaje się elementem rosyjskiej propagandy.

Buriewiestnik przypomina konwencjonalne, lotnicze pociski i ma składane, prostokątne skrzydła, które po rozłożeniu utrzymują dość duży skos. To podstawa do przypuszczeń, że prędkość tej broni jest większa niż starszych pocisków skrzydlatych, jak Ch-101, poruszającego się z prędkością ok. 950 km/h.

Kadłub pocisku ma przekrój prostokątny, ale część przednia przypomina odwrócony trójkąt. Być może jest to podyktowane wymaganiami stealth (trudnowykrywalności).

Ten wątek wydaje się prawdopodobny także z przewidywanego profilu lotu pocisku. Buriewiestnik będzie prawdopodobnie leciał nisko, w gęstej atmosferze (odwrotnie, niż w przypadku pocisków balistycznych, które poruszają się wysoko, aby niski opór rozrzedzonego powietrza ograniczył zużycie paliwa).

Wskazuje na to także duży, wystający poza obrys kadłuba i umieszczony w tylnej części pocisku wlot powietrza.

Ze względu na charakterystykę swojego głównego napędu, który do uzyskania pełnej mocy potrzebuje czasu, a ze względu na potrzebę chłodzenia nie może być uruchomiony przed startem, Buriewiestnik musi korzystać z napędu pomocniczego.

Prace przy montażu pocisku 9M730 Buriewiestnik
Prace przy montażu pocisku 9M730 Buriewiestnik © Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej

Jego rolę pełni konwencjonalny silnika startowy na paliwo stałe, który pozwala na start pocisku i rozpędza go wystarczająco, aby zapewnić odpowiedni przepływ powietrza chłodzącego napęd jądrowy.

Tajemniczy wypadek na poligonie Nienoksa

8 sierpnia 2019 roku rosyjskie media poinformowały o śmiertelnym wypadku na poligonie Nienoksa, noszącym oficjalną nazwę 45. Centralny Poligon Doświadczalny Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej. Rosjanie testują tam m.in. pociski Buława i Siniewa, a wypadki na obiektach doświadczalnych nie są niczym nadzwyczajnym.

Uwagę zwracał jednak fakt, że w wypadku zginęło pięć osób. Wszyscy byli pracownikami rosyjskiego koncernu Rosatom, bezpośrednio po wypadku w okolicy znacząco wzrósł poziom radiacji, sąsiadujący akwen zamknięto dla żeglugi przez miesiąc, a personel pobliskiego szpitala w Siewierodwińsku z jakiegoś powodu poddano dekontaminacji.

Analiza dostępnych danych pozwala na przypuszczenie, że wypadek był spowodowany eksplozją podczas testu napędu jądrowego. Niewiadomą pozostaje, czy testowano wówczas napęd podwodnego drona Posejdon (ze względu na lokalizację poligonu to bardziej prawdopodobne), czy pocisku Buriewiestnik. 

9M730 Buriewiestnik – superbroń czy narzędzie propagandy?

Dyskusyjna jest faktyczna użyteczność Buriewiestnika, na co zwracają uwagę eksperci, jak Tomasz Szulc z magazynu "Nowa Technika Wojskowa" czy Marcin Andrzej Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Prace przy montażu pocisku 9M730 Buriewiestnik
Prace przy montażu pocisku 9M730 Buriewiestnik © Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej

Duży – w zamyśle konstruktorów nieograniczony – zasięg pocisku jest bowiem w jego przypadku zaletą trudną do wykorzystania. Wynika to z faktu, że Buriewiestnik jest pociskiem stosunkowo wolnym, prawdopodobnie poddźwiękowym.

Oznacza to, że od momentu wystrzelenie do chwili uderzenia w cel może minąć bardzo dużo czasu, pozwalającego – mimo cech stealth - na wykrycie zagrożenia i reakcję obrony przeciwlotniczej. To prawdopodobne, tym bardziej że działający napęd pocisku jest źródłem łatwego do wykrycia skażenia radioaktywnego.

Jednocześnie Buriewiestnik jest bronią o bardzo małej elastyczności. Nie nadaje się do użycia z głowicami konwencjonalnymi, bo ze względu na swój napęd po uderzeniu w cel, i tak spowoduje skażenie radioaktywne.

Dlatego 9M730 Buriewiestnik w świetle znanych informacji wydaje się bardziej narzędziem politycznym i propagandowym, a także formą nacisku w polityce międzynarodowej niż bronią, która faktycznie może mieć decydujące znaczenie w przypadku konfliktu zbrojnego.

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie