Ukraiński dron z kataną. Czy da radę obcinać Rosjanom głowy?

Ukraiński "dron dekapitujący" z kataną.
Ukraiński "dron dekapitujący" z kataną.
Źródło zdjęć: © X (dawniej Twitter) | Special Kherson Cat
Przemysław Juraszek

15.09.2023 13:09, aktual.: 15.09.2023 14:54

W sieci pojawiło się dość interesujące nagranie przedstawiające drona typu FPV z przeczepioną kataną. Wyjaśniamy, czy "dron dekapitujący" ma prawo działać.

Symbolem wojny w Ukrainie stały się komercyjne drony wykorzystywane na przysłowiowy milion sposobów. Poza wykorzystywaniem ich do zwiadu i naprowadzania artylerii drony służą też do poszukiwania zagubionych żołnierzy, dostarczania pomocy medycznej rannym bądź po dodaniu uzbrojenia do ataków kinetycznych.

Początkowo drony przystosowywano do zrzucania na przeciwnika granatów czy pocisków moździerzowych, a z czasem zaczęto z nich robić improwizowane wersje profesjonalnej amunicji krążącej typu Switchblade lub Warmate zdolnej do eliminowania żołnierzy piechoty, bojowych wozów piechoty lub nawet najnowszych czołgów. Co więcej, zdarzają się też przypadki dronów do rozstawiania na tyłach przeciwnika min lub przyjmowania kapitulacji.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Teraz w sieci pojawiło się nagranie drona z przyczepioną kataną. Lecz to raczej efekt "radosnej twórczości" Ukraińców na zapleczu frontu. W teorii taki dron mógłby nadziać Rosjanina, ale skuteczniejszą metodą eliminacji wciąż jest granat czy bomblet przeciwpiechotny pozyskany z amunicji kasetowej.

Z kolei umieszczenie katany bokiem teoretycznie mogłoby skutkować zdolnością do dekapitacji człowieka, ale warto zaznaczyć, że japońska katana, mimo iż bardzo ostra jest zarazem lekka. Wbrew pozorom sprawne posługiwanie się nią wymaga sporej siły, a dron o masie paru kg nie zapewnia dostatecznego impetu, aby "latająca katana" była skuteczna.

Lepszym rozwiązaniem byłby tutaj cięższy miecz, ale wtedy ten byłby zbyt ciężki dla tak małego drona. Nie można jednak odmówić Ukraińcom kreatywności oraz najpewniej to nagranie będzie wykorzystywane do straszenia "latającymi katanami" Rosjan w mediach społecznościowych.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie