Program Łuna. Rosyjski sposób na bezzałogowe badanie Księżyca

Łazik księżycowy Łunochod 1 - makieta
Łazik księżycowy Łunochod 1 - makieta
Źródło zdjęć: © NASA
Łukasz Michalik

19.02.2023 11:56, aktual.: 19.02.2023 12:40

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

19 lutego 1969 roku z Kosmodromu Tiuratam, znanemu dzisiaj pod nazwą Bajkonur, wystartowała rakieta Proton K. Na skutek awarii silnika rakieta – wraz z łazikiem księżycowym Łunochod 201 – spadła na ziemię kilkanaście kilometrów od miejsca startu. Choć katastrofa była spektakularna, sam program Łuna, w ramach którego organizowano feralną misję, pozostaje jednym z największych kosmicznych sukcesów Związku Radzieckiego.

W kwietniu 2022 roku ESA (Europejska Agencja Kosmiczna) ogłosiła wyniki analizy współpracy z rosyjską agencją kosmiczną Roskosmos. W wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę, ESA zdecydowała – po wcześniejszym zerwaniu współpracy przy misji ExoMars, o zakończeniu współdziałania przy trzech misjach księżycowych Łuna 25, 26 i 27.

Ich celem była reaktywacja – po ponad 40 latach przerwy – ambitnego, rosyjskiego programu badań Księżyca. Numeracja nieprzypadkowo zaczynała się od 25. W latach 1958-1976 Rosjanie przeprowadzili bowiem kilkadziesiąt (nie wszystkie misje były jednolicie, kolejno numerowane) misji w ramach programu Łuna: ambitnego programu badawczego Srebrnego Globu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Jego wkład w wiedzę ludzkości na temat Księżyca można postawić w jednym szeregu z amerykańskim programem Apollo. Choć był znacznie mniej efektowny, to pod względem wartości przeprowadzonych badań i zebranej dokumentacji należy do czołowych osiągnięć ludzkości w dziedzinie badania Księżyca.

Na dodatek, aby uzyskać tak spektakularne rezultaty, Rosjanie nie musieli wysyłać na Księżyc ludzi – wszystkie badania przeprowadzili za pomocą maszyn.

Początek rywalizacji – pierwsze satelity

Kosmiczny wyścig – jak nazwano zimnowojenną rywalizację USA i ZSRR w zakresie eksploracji kosmosu – początkowo wygrywali Rosjanie. 4 października 1957 roku na orbitę Ziemi trafił Sputnik-1 – pierwszy w historii sztuczny satelita, wyprzedzający swojego amerykańskiego rywala o 4 miesiące.

Sputnik 1 - pierwszy sztuczny satelita Ziemi
Sputnik 1 - pierwszy sztuczny satelita Ziemi© Andrew Butko, Lic. CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Trzeba przy tym podkreślić, że Sputnik-1 był niesłychanie prostym sprzętem. Choć zarówno ZSRR jak i USA początkowo zamierzały za pomocą swoich pierwszych satelitów przeprowadzić ambitne badania, to spieszący się Rosjanie zdecydowali, aby wysłać w kosmos dosłownie cokolwiek – byle tylko uprzedzić Amerykanów.

W rezultacie Sputnik-1 mierzył tylko temperaturę własnego korpusu, przesyłał wyniki na Ziemię, i nadawał sygnał radiowy w postaci serii pisków.

Amerykański pierwszy satelita – wystrzelony w kosmos 29 stycznia 1958 r. Explorer-1 – przenosił solidną aparaturę badawczą, mierzącą promieniowanie kosmiczne, wysyłającą wyniki, a jednocześnie zapisującą je na trwałym nośniku.

Mimo wszystko pierwszeństwo Rosjan było bezdyskusyjne. Kluczowym elementem okazał się w tym przypadku nie satelita, ale rakieta nośna, zdolna do wyniesienia go na orbitę ziemi.

Od przewagi do księżycowej porażki

Również w przypadku misji załogowych Rosjanie osiągnęli przewagę, wysyłając 12 kwietnia 1961 roku w kosmos statek Wostok-1 z Jurijem Gagarinem na pokładzie.

Towarzyszące radzieckiemu sukcesowi niedowierzanie, czy faktycznie Gagarin był pierwszym człowiekiem w kosmosie, czy też raczej pierwszym, który powrócił z kosmosu na Ziemię, przyczyniły się do powstania legendy o "zaginionych astronautach". Ta jednak – w świetle zachowanych dokumentów – nie znalazła potwierdzenia.

Jurij Gagarin - pierwszy człowiek w kosmosie
Jurij Gagarin - pierwszy człowiek w kosmosie© TASS

Potwierdzone zostały za to coraz większe, kosmiczne sukcesy Amerykanów. Złośliwe powiedzenie głosi, że mieli oni po prostu "lepszych Niemców" (chodzi o naukowców, badających technologię rakietową dla III Rzeszy i przejmowanych po II wojnie światowej przez zwycięskie mocarstwa), jednak sprawa była znacznie bardziej skomplikowana. Chodziło przede wszystkim o organizację prac i badań, którymi w przypadku USA sprawnie zarządzała powołana w tym celu w 1958 roku agencja kosmiczna NASA.

Rosyjskie zasoby były w tym czasie marnotrawione na walkę o wpływy pomiędzy biurami projektowymi, jak Stowarzyszenie Naukowo-Produkcyjne Siemiona A. Ławoczkina czy RKK Energia. Wizerunkową katastrofą okazała się próba nawiązania z Amerykanami walki w kwestii załogowych misji na Księżyc.

O ile program Apollo przebiegał bez większych perturbacji, to rosyjski, załogowy program księżycowy był spektakularną porażką, niknącą w wielkich wybuchach, którymi kończyły się testy rosyjskich, "księżycowych" rakiet N1. Sytuacji nie poprawiał też fakt śmierci ich głównego konstruktora, Siergieja Korolowa.

Rosjanie mieli jednak w zanadrzu mocny atut: alternatywny program badawczy Łuna.

Program Łuna

Rozpoczęty w 1958 roku program miał na celu przeprowadzenie wszechstronnych badań Księżyca – od zebrania dokumentacji fotograficznej, po badania grawitacji czy składu chemicznego, po dostarczenie na Ziemię próbek księżycowego gruntu i badanie powierzchni Księżyca za pomocą pierwszych w historii łazików kosmicznych.

Warto przy tym zaznaczyć, że w przypadku programu Łuna Rosjanie zastosowali ciekawy sposób oznaczania misji. Numerowane były przede wszystkim te, które zakończyły się powodzeniem, dlatego, choć formalnie program objął w sumie 24 misje księżycowe, startów było znacznie więcej.

Zaczęło się od prób tzw. impaktora – sondy, której zadaniem było nawigowanie na tyle precyzyjne, aby w ogóle trafić w Księżyc. Po nich nadeszła kolej na bliskie przeloty w pobliżu Księżyca (sonda Łuna 3), a następnie na "miękkie" lądowanie, którego celem było dostarczenie na powierzchnię Srebrnego Globu aparatury badawczej.

Jako pierwsza cel ten osiągnęła misja Łuna 9, której lądownik w 1966 roku osiadł na Srebrnym Globie i dostarczył na Ziemię m.in. panoramiczne zdjęcia z jego powierzchni.

Rywalizacja z misją Apollo 11

Bardzo ambitnym przedsięwzięciem były także misje lądowników, których celem było pobranie z Księżyca próbek gruntu, start z jego powierzchni i powrót na Ziemię. Jedna z nich – utajniona misja Łuna 15 – była bezpośrednim konkurentem amerykańskiej, załogowej misji Apollo 11.

Lądownik misji Łuna 24
Lądownik misji Łuna 24© Lic. CC0

Rosjanie postawili wówczas wszystko na jedną kartę: chcieli, aby ich lądownik wrócił z Księżyca przed Neilem Armstrongiem, Michaelem Collinsem i Buzzem Aldrinem, i jako pierwszy dostarczył na Ziemię próbki regolitu.

To akurat przedsięwzięcie zakończyło się klęską: gdy Amerykanie wykonywali na powierzchni Księżyca pierwsze podskoki, lądownik Łuna 15 z impetem uderzył w powierzchnię Srebrnego Globu, całkowicie się rozbijając.

Pierwsze kosmiczne łaziki

Kolejne misje okazały się jednak sukcesem – księżycowe lądowniki pobierały próbki gruntu i dostarczały je na Ziemię, a w listopadzie 1970 roku wraz z misją Łuna 17 Rosjanie osiągnęli kolejny sukces, dostarczając bezpiecznie na Księżyc pierwszy w historii łazik kosmiczny – Łunochod 1.

Pojazd działał na Księżycu przez 9 ziemskich miesięcy, pokonując na jego powierzchni dystans ponad 10 km. Jego następca – wysłany w 1973 roku Łunochod 2 przejechał aż 37 km, a oba łaziki dostarczyły na Ziemię dziesiątki tysięcy zdjęć, a także dane dotyczące badań księżycowego gruntu czy promieniowania.

Ostatnią misją programu Łuna była Łuna 24, dzięki której dostarczono na Ziemię 170,1 grama regolitu, pobranego z głębokości 2 m. Planowana na 1977 rok misja Łuna 25, w skład której miały wejść statek typu E-8 i udoskonalony pojazd Łunochod 3 nie została przeprowadzona. Choć Łunochod 3 powstał, to zamiast na powierzchnię Księżyca, trafił do muzeum w Instytucie Ławoczkina.

Po zawieszeniu programu Łuna, na kolejne próbki księżycowego gruntu Ziemianie musieli czekać aż do 2020 roku. Dostarczyła je chińska sonda Chang’e 5.

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie