Pomoc z zaskakującej strony. Nieocenione wsparcie arabskiego kraju

Niemiecki Gepard w Ukrainie.
Niemiecki Gepard w Ukrainie.
Źródło zdjęć: © Twitter | Feher_Junior
Przemysław Juraszek

01.06.2023 14:47, aktual.: 01.06.2023 15:58

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ukraina otrzyma więcej zestawów przeciwlotniczych Gepard. Tym razem będą to byłe holenderskie systemy zakupione przez Jordanię, które trafią na front dzięki USA. Wyjaśniamy ich historię oraz osiągi.

Dostarczone Ukrainie przez Niemcy 37 zestawów przeciwlotniczych Gepard zbiera bardzo dobre opnie chroniąc kluczowe cele przed irańskimi dronami Shahed lub pociskami manewrującymi. Ukraińcy już od miesięcy proszą o więcej Gepardów, ale ich dostępna liczba jest ograniczona.

Niemcy miały negocjować odkupienie egzemplarzy sprzedanych Katarowi, ale szybciej ten cel osiągnęli Amerykanie. Ci zdecydowali się odkupić od Jordanii nieznaną liczbę zestawów za około 118 mln dolarów, których dostawa ma nastąpić do 30 maja 2024 roku.

Jest to o tyle ciekawe, że Jordania pozyskała 60 systemów Gepard od Holandii na mocy kontraktu z 2013 roku o wartości 21 mln dolarów. Są to Gepardy w holenderskiej wersji Cheetah PRTL różniących się od niemieckich wersji m.in. radarem, które pod koniec lat. 90 XX wieku zostały zmodernizowane do standardu CA2 i CA3.

Samobieżne systemy Gepard — relikt zimnej wojny dalej skuteczny

Korzenie systemu sięgają lat 60. i 70., a pierwszy egzemplarz trafił do Bundeswehry w 1976 roku. Gepardy zostały zaprojektowane do zapewniania obrony przeciwlotniczej dla poruszających się jednostek zmotoryzowanych bądź pancernych przed samolotami czy śmigłowcami.

W tym celu Niemcy zdecydowali się osadzić na podwoziu czołgu Leopard 1 wieżę zawierającą parę armat automatycznych Oerlikon KDA L/R04 35/90 kal. 35 mm o szybkostrzelności 550 strz./min każda (łącznie 1100 strz./min) pozwalających na zwalczanie celów na dystansie 4-5 km wraz z zapasem amunicji wnoszącym 680 sztuk.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Armaty są sprzężone z radarem kierowania ogniem o zasięgu 15 km zapewniającym dane celownicze (np. pułap, wysokość czy prędkość i kierunek lotu celu) do komputera balistycznego obliczającego niezbędne poprawki dla działonowego prezentowane na dedykowanym wyświetlaczu. Z kolei jeśli radar zawiedzie, to jako ostatnia deska ratunku zostaje celownik optyczny i ręczne wyliczanie poprawek w oparciu o ślady zostawiane przez amunicję smugową.

Systemy Gepard dysponują też drugim radarem o zasięgu 15 km zamontowanym na szczycie wieży wykrywającym cele w 360 stopniach, co pozwala na szybką zmianę celu po wyeliminowaniu zagrożenia. Taki system jest konieczny, ponieważ radar kierowania ogniem jest sektorowy i ma ograniczone kąty działania.

Jordańskie Gepardy w wersjach CA2 i CA3 przeszły modernizację obejmującą poprawę systemu komunikacji i kierowania ogniem pod kątem zmniejszenia czasu pomiędzy wykryciem a eliminacją celu, dodaniem sensora mierzącego prędkość wylotową pocisków oraz były certyfikowane do wykorzystania amunicji typu FAPDS-T (z pociskiem podkalibrowym stabilizowanym obrotowo, z rdzeniem fragmentującym ze smugaczem).

Ta w przeciwieństwie do zwyczajnej HEI-T (odłamkowo-zapalająca ze smugaczem) lub SAPHEI-T (przeciwpancerna z ładunkiem wybuchowym, smugaczem i środkiem zapalającym) charakteryzuje się wyższą prędkością wylotową i właściwościami przeciwpancernymi oferując przy tym trochę lepszy zasięg. Warto zaznaczyć, że tego typu amunicja jest też produkowana w Polsce.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie