Sprzęt wojskowy z PRL. Używają go na wojnie w Ukrainie

Sprzęt wojskowy z PRL. Używają go na wojnie w Ukrainie27.03.2022 19:50
Ukraińska haubica 2S1 na szkoleniu rezerwistów w 2016 r.; zdjęcie ilustracyjne
Ukraińska haubica 2S1 na szkoleniu rezerwistów w 2016 r.; zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Ministerstwo Obrony Ukrainy

Serwis Defence24 przygotował ciekawą analizę dotyczącą sprzętu używanego podczas wojny w Ukrainie przez obie walczące strony. Jak zauważono, niektóre z tych konstrukcji zostały lub mogły zostać wyprodukowane w PRL.

Defence24 przypomina, że po zakończeniu II wojny światowej i później – po zawiązaniu Układu Warszawskiego – Polska znalazła się w gronie państw uzależnionych pod względem wojskowym od Moskwy. Wprowadzono wówczas zasadę unifikacji uzbrojenia, chociaż czasem Warszawie udawało się stworzyć sprzęt oparty na własnej konstrukcji.

Biorąc pod uwagę, że podczas wojny w Ukrainie obie strony używają nie tylko nowego, ale i poradzieckiego uzbrojenia, nie powinno dziwić, że wykorzystywane są również m.in. okręty wyprodukowane przed laty w kraju nad Wisłą. Przyjrzyjmy się bliżej tym popeerelowskim sprzętom.

Okręty desantowe Ropucha

Ropuchy to okręty desantowe projektu 775, które zbudowano w czasach PRL w gdańskiej stoczni. Obecnie jednostki te wchodzą w skład floty rosyjskiej. Wiadomo, że podczas obecnego konfliktu pojawiły się pod Odessą.

Pełna wyporność okrętu Ropucha wynosi 4400 ton. Jednostka ma ok. 112 m długości, a jej napęd stanowią dwa silniki wysokoprężne. Ropucha osiąga prędkość maksymalną 17 węzłów (ok. 31,5 km/h), a jej zasięg to 6 tys. mil morskich (przy prędkości 12 węzłów).

Na uzbrojenie składają się armaty 57 lub 76 mm oraz dwie wyrzutnie Grad kal. 122 mm ze 160 nakierowanymi pociskami rakietowymi. Okręt Ropucha może pomieścić 20 pojazdów lub ładunki o łącznej masie 450-500 t.

Transportery opancerzone MT-LB 

Gąsienicowy transporter opancerzony MT-LB był jednym z pojazdów produkowanych w Hucie Stalowa Wola. Defence24 zwraca uwagę, że wozy te są prawdopodobnie używane podczas wojny w Ukrainie przez obie walczące strony.

MT-LB jest napędzany 8-cylindrowym silnikiem wysokoprężnym o mocy 240 KM. Transporter osiąga prędkość maksymalną 61 km/h po drodze i do ok. 4,5 km/h w wodzie. Zasięg pojazdu to 500 km. Jego masa własna wynosi 9700 kg, a bojowa 11900 kg. MT-LB ma ok. 6,45 m długości i 2,86 m szerokości. Wysokość wozu do stropu wieży wynosi ok. 1,87 m. Transporter jest wyposażony w czołgowy karabin PKT kal. 7,62 mm.

Wprawdzie pojazdy obecne w Ukrainie nie muszą być egzemplarzami wyprodukowanymi w naszym kraju, ale za ich polskim rodowodem przemawiają pewne przesłanki. Serwis Defence24 zwraca uwagę, że MT-LB produkowane w HSW "cieszyły się u wschodnich odbiorców znacznie większym uznaniem niż pojazdy teoretycznie bliźniacze, produkowane w ZSRR". Oczywiście opieramy się tutaj wyłącznie na przypuszczeniach. Jak słusznie zauważa Defence24:

"(…) bez zbadania każdego konkretnego egzemplarza, i opierając się wyłącznie na materiale fotograficznym dostępnym w relacjach z terenu walk, nie można mieć pewności, czy mamy do czynienia z pojazdem wyprodukowanym w Polsce, w ZSRR czy w Ukrainie". 

 Haubica 2S1 Goździk

Podobnie jak w przypadku MT-LB, produkcji polskiej mogą być też niektóre z używanych w Ukrainie samobieżnych haubic 2S1 Goździk kal. 122 mm. To kolejny sprzęt budowany na licencji radzieckiej przez Hutę Stalowa Wola.

Haubica 2S1 Goździk została opracowana w latach 60. XX w., a jej seryjna produkcja rozpoczęła się w 1971 r. (w Polsce stworzono ich nieco ponad 600). Budowę tej broni oparto na przedłużonym podwoziu MT-LB. W zależności od wersji napęd Goździka stanowi silnik wysokoprężny JAMZ-238W o mocy 240 KM lub SW-680T o mocy 300 KM.

Pojazd osiąga prędkość do 60 km/h po drodze, do 30 km/h w terenie i do 4,5 km/h w wodzie. Zasięg 2S1 to 500 km, a grubość pancerza oscyluje w granicach 15-20 mm. Zasięg rażenia Gożdzika to 15 km, ale można go zwiększyć do 23 km, jeśli zastosuje się amunicję rakietową. Haubica może wyrządzić poważne szkody, gdyż jest w stanie pomieścić nawet 40 pocisków.

Ekspert o taktyce Ukrainy i Rosji. "Nie mogą zwyciężyć, więc walą na oślep"

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie