Irański most powietrzny dla Hezbollahu

Irański most powietrzny dla Hezbollahu

Iran 1: Airbus A310 linii Mahan Air.
Iran 1: Airbus A310 linii Mahan Air.
Źródło zdjęć: © CC BY-SA 2.0 | Eric Salard
09.12.2023 14:34

Hezbollah od początku swego istnienia jest wspierany przez Iran, który w obecnym konflikcie w Gazie dostrzega okazję na osłabienie Izraela. Aby wywrzeć na Państwo Żydowskie dodatkową presję Irańczycy uruchomili most powietrzny z uzbrojeniem dla Hezbollahu.

Lotnicze transporty uzbrojenia z Iranu do Syrii, z której są transportowane drogą lądową dalej do Libanu, rozpoczęły się już w 2011 r. Wtedy samoloty syryjskie transportowały uzbrojenie na potrzeby własnej armii, a Irańczycy wozili zaopatrzenie dla grup terrorystycznych. Operacją kierowały Siły Ghods odpowiadające za operacje zagraniczne w ramach Korpusu Strażników Rewolucji. Operacja była obarczona niewielkim ryzykiem, ponieważ ani Izrael ani państwa zachodnie biorące udział w zwalczaniu Państwa Islamskiego nie zamierzały zestrzeliwać wojskowych samolotów należących do Iranu.

Sytuacja zmieniła się wraz z atakiem Hamasu na Izrael z 7 października. W odpowiedzi na ten atak Izrael rozpoczął operację Żelazne Miecze i ogłosił, że państwo znajduje się w stanie wojny. To znacznie podniosło ryzyko, że nie zawaha się zestrzelić nawet irańskich samolotów, bo cele w Syrii są od lat atakowane regularnie. Aby zminimalizować ryzyko zniszczenia cennego ładunku Irańczycy wycofali z mostu powietrznego samoloty wojskowe i zastąpili je cywilnymi samolotami pasażerskimi linii Mahan Air, w której Korpus Strażników Rewolucji ma większość udziałów. Wykorzystywane są przede wszystkim samoloty Airbus A310 i A340.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

11 października Airbus A310 przeleciał z Teheranu do Damaszku wioząc 120 pasażerów i ładunek ręcznych wyrzutni przeciwlotniczych. Wobec braku reakcji ze strony Izraela, kolejnego dnia A340 miał dostarczyć do Damaszku prawie 10 ton uzbrojenia, ale na kilkanaście minut przed planowanym lądowaniem pas startowy lotniska w Damaszku został zbombardowany przez izraelskie lotnictwo i irański samolot zawrócił do bazy.

Zaangażowanie samolotów cywilnych jest sprytnym zabiegiem, ponieważ ich zestrzelenie przez Izrael spotkałoby się z ogólnoświatowym potępieniem, nawet ze strony tradycyjnych sojuszników. Można bowiem zakładać, że na pokładzie tych samolotów poza bronią są przewożeni zwykli cywile lub osoby mogące się podawać za cywili. Zestrzelenie samolotu pasażerskiego w dodatku na terytorium innego państwa byłoby złamaniem wielu przepisów prawa międzynarodowego. Przy tym można wspomnieć, że Izrael ma na swoim koncie podobne zdarzenie, bo w 1973 r. zestrzelił libijskiego Boeinga 727 nad okupowanym od wojny sześciodniowej półwyspem Synaj.

  • Airbus A340 linii Mahan Air
  • Iran 1: Airbus A310 linii Mahan Air.
  • Rosyjskie wyrzutnie przeciwlotnicze systemu S-300 w bazie Humajmim.
  • Airbusy A340 linii Mahan Air na lotnisku w Teheranie.
[1/4] Airbus A340 linii Mahan AirŹródło zdjęć: © Domena publiczna | Tetzemann

Nie mogąc zestrzeliwać irańskich samolotów pasażerskich Izrael postanowił uniemożliwić im lądowanie w Syrii. Dlatego 12 października izraelskie siły powietrzne zbombardowały pasy startowe na lotniskach w Damaszku i Aleppo. Po dwóch dniach powtórzono nalot na lotnisko w Aleppo. Zdjęcia satelitarne ukazywały zniszczenia na syryjskich lotniskach. Północny pas startowy lotniska w Damaszku został trafiony trzy razy, a południowy cztery razy. Oba zostały naprawione w ciągu kilku dni, ale 22 października zostały ponownie zbombardowane.

Izraelskie ataki na lotniska na kilka dni powstrzymały dalsze loty Mahan Air, ale już 15 października kolejny irański samolot wylądował w Syrii – tym razem w bazie lotniczej Humajmim. Tego lotniska Izraelczycy nie mogą zbombardować, ponieważ jest to baza kontyngentu rosyjskich sił powietrznych pomagających rządowi syryjskiemu w wojnie domowej. Nie dość, że zaatakowanie tej bazy wywołałoby kryzys w stosunkach z Rosją i groźbę zbrojnej odpowiedzi z jej strony, to jeszcze sama baza jest silnie broniona systemami przeciwlotniczymi i atak mógłby się wiązać z wysokimi stratami po stronie izraelskiej. Kolejne loty do bazy Humajmim zostały odnotowane 22, 24, 25 i 26 października.

Również 26 października irański rząd oficjalnie poinformował o zawarciu porozumienia z Rosją dotyczącego możliwości korzystania z bazy Humajmim przez irańskie samoloty. Wedle zawartej umowy mogą tam lądować nawet ciężkie samoloty transportowe w tym Boeing 747-281F linii lotniczych Fars Air Qeshm. W związku z tym możliwe jest przewożenie, pod rosyjskim parasolem przeciwlotniczym, nawet bardzo ciężkich typów uzbrojenia. Jest to kolejny przykład zacieśniania więzi rosyjsko-irańskich. Rosja od dawna wykorzystuje do atakowania Ukrainy dronów produkcji irańskiej. Natomiast Iran ma od Rosji kupić myśliwce Su-35 i śmigłowce bojowe.

Uzbrojenie stale dostarczane z Iranu pozwala Hezbollahowi prowadzić intensywny ostrzał północnej części Izraela, a być może stanowić również zagrożenie dla żeglugi na Morzu Śródziemnym. Wedle nieoficjalnych informacji Hezbollah może dysponować rosyjskimi wyrzutniami pocisków przeciwokrętowych P-800 Onyx o zasięgu 300 km. Jeśli te informacje są prawdzie oznaczałoby to poważne zagrożenie dla amerykańskich grup lotniskowcowych operujących we wschodniej części Morza Śródziemnego. Ponadto 23 listopada ugrupowanie przeprowadziło najsilniejszy ostrzał Izraela od początku konfliktu wystrzeliwując 48 rakiet na bazę wojskową w pobliżu miasta Safed. Jednocześnie Hezbollah zapowiedział, że zamierza respektować rozejm między Izraelem, a Hamasem jeśli sami Izraelczycy powstrzymają się od ataków na jego oddziały.

Autor: Marcin Wołoszyk

Twórz treści i zarabiaj na ich publikacji. Dołącz do WP Kreatora

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie