ycipk-1317c4

"Totalny monitoring" nie przejdzie. Straciliśmy wielką szansę na "totalne bezpieczeństwo"

Obrońcy prywatności zwyciężyli. "Totalny monitoring", jak nazwano pomysł instalacji dokładnych kamer w Krakowie, nie zostanie wdrożony. Wygrało prawo do prywatności, to na pewno. Ale czy na pewno mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie? Mam wątpliwości.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nie będzie w Krakowie bardziej rozbudowanej sieci monitoringu
Nie będzie w Krakowie bardziej rozbudowanej sieci monitoringu (Shutterstock.com, Fot: shutterstock.com)
ycipk-1317c4

Po Twitterze krążył zabawny obrazek - choć był to śmiech przez łzy. Mieszkańcy jednego z osiedli w 2016 roku nie chcieli dojeżdżających autobusów, bo przystanki zajęłyby miejsca parkingowe. Rok później protestowali przeciwko linii tramwajowej. W 2019 media pisały o "dramacie" osiedla, bo to jest zakorkowane - nie da się z niego wyjechać, nie ma gdzie stanąć.

Twitter
Podziel się

Mam wrażenie, że podobna krótkowzroczność dotyczy miejskiego monitoringu. Niektórzy narzekają na naruszenie prywatności. A potem dziwią się, że ulice nie są wolne od zagrożeń i niebezpiecznych jednostek. Piosenka Janerki "Strzeż się tych miejsc" niestety wciąż jest aktualna.

ycipk-1317c4

"Totalny monitoring" nie przejdzie

Krakowski projekt "monitoringu totalnego" ostatecznie został odrzucony. Wątpliwości miał Rzecznik Praw Obywatelskich, negatywną opinię wystawiła Fundacji Panoptykon. To mocne głosy rzetelnych i poważanych instytucji.

Na czym miał polegać "totalny monitoring"? Pomysłodawca, radny miasta, chciał doprowadzić do instalacji 3500 kamer w dzielnicy Prądnik Czerwony, a docelowo - 100 000 kamer w całym mieście. Byłyby montowane na każdej latarni na wysokości twarzy. Na dodatek miałyby mieć mikrofon, pozwalający na prowadzenie komunikacji. W ten sposób możnaby wezwać pomoc i zgłosić niebezpieczny incydent.

- Nikt nie zagwarantuje, że ogrom gromadzonych danych nie zostanie wykorzystany niezgodnie z przeznaczeniem - krytykowała Fundacja Panoptykon.

ycipk-1317c4

- O każdym będzie można powiedzieć, kiedy, z kim i gdzie konkretnie przebywał w miejscu publicznym - martwił się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Rozumiem strach przed zrobieniem z Polski drugich Chin czy Rosji. I niedopuszczenia do sytuacji, w której możliwe byłoby powstanie systemu oceniania obywateli, w którym traciłoby się punkty, bo krytykę władzy podsłuchała kamera zamontowana na latarni.

Doceniam walkę o chronienie prywatności mieszkańców, ale tego starcia akurat nie rozumiem. I nie wiem, dlaczego w imię ochrony przywołuje się populistyczne argumenty o wysokiej cenie całej instalacji, a zapomina o innym podstawowym prawu - do bezpieczeństwa.

ycipk-1317c4

Polacy czują się bezpieczniej. Zasługa kamer?

Kiedy w Poznaniu zaginął 26-latek, miejskie kamery zawiodły - akurat się obróciły i nagrywały obraz w innym miejscu. Podobnie było w sprawie 19-latka. Ostatnie znane miejsce pobytu to teren objęty okiem miejskiej kamery. Dalsze losy - nieznane.

Możemy bez końca przywoływać zaginięcia, którymi żyła cała Polska - zaginięcie Ewy Tylman, Iwony Wieczorek, porwanie Amelki i matki córki w Białymstoku. Co jakiś czas media informują o nagłym zniknięciu nastolatków. Ot, ktoś wychodzi z domu, idzie stałą trasą i nagle ślad się urywa.

Chociaż według wielu już żyjemy w świecie bez prywatności, to wciąż możliwe jest zapadnięcie się pod ziemię. Ile takich spraw udałoby się rozwiązać szybciej lub nie stanęłyby w martwym punkcie, gdyby kamery widziały więcej?

ycipk-1317c4

Kolejna istotna sprawa to przestępstwa - kradzieże, rozboje, morderstwa. Eksperci z Fundacji Panoptykon przekonują, że totalny monitoring nie wyeliminowałby przestępstw w 100 proc. Zgoda, to niemożliwe, bo sprawcy nie zawsze kalkulują. Kradzieże w obserwowanych centrach handlowych ciągle się zdarzają. Ale bezpieczeństwa nie można traktować zero-jedynkowo. Jeśli jest sposób, by do maksimum utrudnić działania bandytów, trzeba spróbować.

To nie przypadek, że bezpieczniej czujemy się w dobrze oświetlonym, naszpikowanym kamerami parku czy placu. A z drugiej strony idziemy z duszą na ramieniu przez ciemną uliczkę, mijając zakapturzonych panów stojących w bramach.

Domyślny opis zdjęcia na stronę główną Materiały prasowe
Podziel się
ycipk-1317c4

Miejski monitoring - inwestujmy zamiast rezygnować

Dr Paweł Waszkiewicz w rozmowie z "Polityką" przekonywał, że miejski monitoring nie ma sensu, bo kamery wiszą za wysoko, a obraz jest niedokładny. No właśnie - to walczmy z tym. Ale nie rezygnując z systemu, tylko inwestując w lepszy sprzęt czy rozszerzając występowanie kamer.

Największą ironią jest dla mnie fakt, że przed kamerami - które dziś i tak są wszędzie: w autobusach, centrach handlowych, osiedlach - wzbraniają się pewnie ci, których i tak łatwo byłoby namierzyć. Choćby dzięki telefonowi trzymanemu w kieszeni czy wpisom w mediach społecznościowych.

Monitoring miejski nie wyeliminuje przestępczości, nie odstraszy wszystkich złodziei. Nie sprawi też, że ludzie nie będą znikać w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale dokładny i rozszerzony system kamer wielu takim przypadkom mógłby zapobiec. Mam wrażenie, że zmarnowaliśmy szansę na zwiększenie własnego bezpieczeństwa. Kamery i tak będą nas obserwować - ale w kluczowej sytuacji może ich zabraknąć. Na nasze własne życzenie.

Polub WP Tech
ycipk-1317c4
ycipk-1317c4
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1317c4