Pancerniki rakietowe typu Trump. Symbol problemów U.S. Navy

Amerykańska marynarka wojenna kurczy się. Ogłoszony przez Donalda Trumpa program budowy nowych okrętów, nazywanych pancernikami, to próba znalezienia rozwiązania problemu, który z roku na rok staje się coraz poważniejszy. Jakich okrętów potrzebuje U.S. Navy i co złego dzieje się z amerykańską marynarką wojenną?

Strike Force Patrols Western Pacific Ocean
PACIFIC OCEAN - MAY 3:  In this handout provided by the U.S. Navy, the Republic of Korea destroyers Sejong the Great (DDG 991) and Yang Manchun (DDH 973), the Arleigh Burke-class guided-missile destroyers USS Wayne E. Meyer (DDG 108), USS Michael Murphy (DDG 112) and USS Stethem (DDG 63), the Ticonderoga-class guided-missile cruiser USS Lake Champlain (CG 57) and the Nimitz-class aircraft carrier USS Carl Vinson (CVN 70) patrol May 3, 2017 in the western Pacific Ocean. The U.S. Navy has patrolled the Indo-Asia-Pacific routinely for more than 70 years promoting regional peace and security. (Photo by Z.A. Landers/U.S. Navy via Getty Images)
U.S. NavyAmerykańska lotniskowcowa grupa uderzeniowa U.S. Navy
Źródło zdjęć: © Getty | U.S. Navy
Łukasz Michalik
  1. Liczebność amerykańskiej marynarki wojennej
  2. Nieudana modernizacja U.S. Navy
  3. Wyczerpany potencjał niszczycieli
  4. Problem z fregatami
  5. Pancerniki typu Trump
  6. Wielkie okręty nowej generacji

Donald Trump ogłosił zamiar budowy pancerników. Sądząc po udostępnionej specyfikacji nowych okrętów, z historycznymi przedstawicielami tej klasy - wielkimi, silnie opancerzonymi i uzbrojonymi w działa dużych kalibrów – nie łączy ich jednak wiele. Różnicę podkreśla nawet nowe oznaczenie klasy okrętów, BBG, co można przetłumaczyć jako pancernik rakietowy.

Pomimo wątpliwości co do szczegółów technicznych nowych jednostek i zdolności USA do budowy takich okrętów, plan Trumpa nie jest jednak całkowicie oderwany od rzeczywistości. To próba znalezienia odpowiedzi na faktyczny problem, jakim jest coraz gorsza kondycja U.S. Navy. Zwłaszcza, że punktu widzenia Waszyngtonu starania o utrzymanie potęgi amerykańskiej floty mają strategiczne znaczenie. Z czego ono wynika?

Polska ma czego szukać w kosmosie

Jednym z filarów globalnej hegemonii Stanów Zjednoczonych jest kontrola nad szlakami morskimi, odpowiadającymi za ponad 80 proc. światowego handlu. Przez niemal 100 lat zapewniała ją duża i nowoczesna marynarka wojenna, jednak XXI wiek nie jest dla U.S. Navy łaskawy.

Liczebność amerykańskiej marynarki wojennej

Choć amerykańska flota nadal deklasuje floty innych krajów, w obliczu intensywnych zbrojeń morskich, zwłaszcza w Azji, jej przewaga stopniowo maleje. Pod koniec zimnej wojny liczba amerykańskich okrętów wojennych przekraczała 500, a w realizacji był – ostatecznie porzucony – plan jej rozbudowy do 600 jednostek.

Obecnie liczebność U.S. Navy oscyluje w granicach 290-300 jednostek, a plan stopniowej odbudowy przewiduje osiągnięcie 355 okrętów w roku 2034. W zamiary te wpisuje się trumpowski projekt "Złotej Floty", zakładający nie tylko wzmocnienie marynarki wojennej, ale i odbudowę zdolności przemysłu stoczniowego.

Ważnym atutem Pentagonu pozostają okręty podwodne różnych typów i 11 superlotniskowców, ale marynarka wojenna kurczy się – zarówno pod względem liczebności okrętów, jak i ich zdolności. Proces ten przyspieszył w związku z fiaskiem programów, które miały utrzymać morską potęgę Stanów Zjednoczonych. Lista niepowodzeń jest długa.

Nieudana modernizacja U.S. Navy

Fiaskiem zakończył się program budowy futurystycznych niszczycieli typu Zumwalt. Planowano budowę 32 takich okrętów – powstały trzy. Kosztowną porażką okazały się również budowane w dwóch wersjach okręty LCS (Littoral Combat Ship), zaprojektowane do walki na wodach przybrzeżnych.

Niepowodzeniem zakończył się program budowy krążowników rakietowych nowej generacji CG(X), które miały zastąpić okręty typu Ticonderoga. Po 30 latach nieudanych prób zrezygnowano także, na rzecz "pancerników" typu Trump, z budowy niszczycieli rakietowych DDG(X), mających zastąpić niszczyciele typu Arleigh Burke.

Co dalej z LCS-ami?
Okręt klasy LCS - typ Freedom © U.S. Navy | Mass Communication Specialist 1st Class Vance Hand

Wszystkie te niepowodzenia doprowadziły do sytuacji, w której U.S. Navy jest zależna od okrętów zaprojektowanych w latach 70. i 80. XX wieku (choć część z nich zbudowano w latach późniejszych). Problem w tym, że czasu nie da się zatrzymać – ze służby wycofano już fregaty typu Oliver Hazard Perry czy większość krążowników typu Ticonderoga, a nawet najbardziej udanych projektów nie można modernizować w nieskończoność.

Wyczerpany potencjał niszczycieli

Wół roboczy amerykańskiej floty – niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke – także przestaje spełniać współczesne wymagania. Choć projekt tego niszczyciela jest udany, jego potencjał modernizacyjny jest na wyczerpaniu.

Brakuje miejsca na nowe wyposażenie i energii do zasilenia nowych sensorów, systemów walki radioelektronicznej czy broni takiej jak choćby lasery. Tymczasem to właśnie na tych jednostkach, wyposażonych w system walki Aegis, spoczywa ciężar obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Niszczyciel typu Arleigh Burke (po lewej) i krążownik typu Ticonderoga (po prawej) są wyposażone w system Aegis i wyrzutnie Mk 41 VLS
Niszczyciel typu Arleigh Burke (po lewej) i krążownik typu Ticonderoga (po prawej) są wyposażone w system Aegis i wyrzutnie Mk 41 VLS © Licencjodawca | Konflikty.pl, Maciej Hypś

Problem z fregatami

Niepowodzeniem zakończył się także program czy fregat Constellation, FFG(X) – planowanych następców jednostek typu Oliver Hazard Perry, przeznaczonych przede wszystkim do walki z okrętami podwodnymi. Ich przypadek to jeden z najjaskrawszych przykładów systemowych problemów U.S. Navy.

Aby skrócić i uprościć proces budowy nowych fregat, Amerykanie zdecydowali się na zakup projektu w Europie – wybór padł na udane, włoskie fregaty typu FREMM. Amerykanie wprowadzili jednak do projektu tak poważne zmiany, że przeciążyli przyszłe jednostki o setki ton, co wraz z opóźnieniami i wzrostem kosztów ostatecznie doprowadziło do przerwania programu, pomimo rozpoczęcia budowy dwóch pierwszych jednostek.

Gdy U.S. Navy stanęła w obliczu braku fregat, powstałą lukę zaczęto gorączkowo łatać, adaptując do potrzeb marynarki wojennej projekt okrętu patrolowego Legend, opracowanego dla straży przybrzeżnej.

W rezultacie zamiast prawdziwych fregat amerykańska marynarka wojenna doraźnie otrzyma okręty na wzór polskiego Ślązaka, z którym częściowo łączy je nawet określenie "fregata patrolowa". Są to jednostki w stosunku do swojej wielkości niedozbrojone, niezdolne do samodzielnej obrony przeciwlotniczej, bez zdolności do walki z okrętami podwodnymi, zależne od wsparcia innych, większych i lepiej wyposażonych okrętów.

Pancerniki typu Trump

W takim kontekście zamiar uzupełniania floty nowymi, bardzo dużymi okrętami może mieć sens. Wynika ona z faktu, że współczesne, duże okręty, wyposażone w nowoczesne radary i systemy przeciwlotnicze i antyrakietowe, są w stanie nie tylko skutecznie bronić się przed lotnictwem, ale także zapewniać przeciwlotniczy "parasol" dla całej grupy okrętów. Rolę tę pełniły do niedawna krążowniki typu Ticonderoga, ale wraz z ich wycofywaniem w zdolnościach U.S. Navy pojawiła się luka, którą tylko częściowo zdołały zapewnić niszczyciele typu Arleigh Burke.

U.S. Navy Sets Destroyers On Standby For Possible Strike On SyriaAT SEA - SEPTEMBER 4, 2008:  In this handout released by the U.S. Navy, the U.S. Navy guided-missile destroyer USS Ramage (DDG 61) is underway in the Atlantic Ocean September 4, 2008 at sea. In a response to a alleged chemical weapons attack on its own people by the Syrian regime the USS Mahan, the USS Barry, the USS Ramage, and the USS Gravely, all Arleigh Burke-class destroyers carrying Tomahawk land-attack missiles, are en route or in position in the eastern Mediterranean for a possible strike on Syrian military assets on August 28, 2013.  (Photo by U.S. Navy via Getty Images)U.S. NavyArleigh Burke-class, Tomahawk cruise missiles, attack, boat, defense, destroyers, military, missle, positioned, ship, syria
Niszczyciel typu Arleigh Burke © getty images | U.S. Navy

"Pancerniki" typu Trump (choć pierwszy okręt tego typu ma nosić nazwę Defiant) mogą pomóc uzupełnić tę lukę. Okręty mają mieć bardzo dużą wyporność, przekraczającą 35 tys. ton – to ponad dwukrotnie więcej niż w przypadku największych obecnie niszczycieli typu Zumwalt. Przy długości kadłuba ok. 260 m będą to jedne z najdłuższych okrętów wojennych – z wyłączeniem lotniskowców – jakie kiedykolwiek zbudowano.

Tak duży kadłub oznacza obfitość miejsca na pokład lotniczy i hangary, obecne i przyszłe systemy bojowe, dużą siłownię, sensory czy choćby centra zarządzania walką. Zwłaszcza, że według udostępnionych danych na pokład nowych jednostek ma trafić niemal każdy rodzaj broni, jaki można umieścić na okręcie, a ich załoga ma liczyć nawet 850 osób.

Wielkie okręty nowej generacji

Do niedawna wielkie okręty wojenne były niemal nieobecne w składzie światowych flot. Wyjątkiem była Rosja, jednak jej archaiczne, atomowe krążowniki typu Kirow czy mniejsze, napędzane konwencjonalnie krążowniki typu Sława, są obecnie raczej przykładem słabości, a nie siły rosyjskiej marynarki wojennej. Ich realne zdolności, a w zasadzie ich brak, obnażył skuteczny atak na krążownik Moskwa.

Krążownik "Admirał Nachimow"
Rosyjski krążownik "Admirał Nachimow" jest remontowany od 25 lat © TASS | Воркунков Максим

Sytuacja zaczęła zmieniać się za sprawą Japonii, budującej obecnie dwa duże niszczyciele typu ASEV (AEGIS System Equipped Vessel), a zwłaszcza Chin, które budują serię dużych niszczycieli rakietowych typu 055, o długości przekraczającej 180 metrów i wyporności ponad 13 tys. ton. Są to jednostki nie tylko duże, ale także bardzo silnie uzbrojone – dorównujące niszczycielom typu Arleigh Burke pod względem liczby wyrzutni (112 i 96 komór) czy zasięgu uzbrojenia (pociski CJ-10Tomahawk).

W takiej sytuacji, jeśli USA zdołają zbudować okręty klasy BBG i wyposażyć je zgodnie z podaną specyfikacją, zyskają atut, który częściowo zniweluje słabości, wynikające z niepowodzenia innych programów modernizacji floty. Otwarta pozostaje kwestia, na ile realne są te plany i czy amerykański przemysł stoczniowy będzie zdolny do ich realizacji.

Cyfrowy Polak © Cyfrowy Polak

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
USA planują obrabowanie Ukrainy z broni. Miałaby trafić gdzie indziej
USA planują obrabowanie Ukrainy z broni. Miałaby trafić gdzie indziej
Prawda wyszła na jaw. Ten Super Hornet miał sporo szczęścia
Prawda wyszła na jaw. Ten Super Hornet miał sporo szczęścia
Ziemia drży pod Polską. Setki sygnałów w jednym miesiącu
Ziemia drży pod Polską. Setki sygnałów w jednym miesiącu
Przenieśli przeglądarkę ze smartfonów. Teraz skorzystasz z niej na komputerze
Przenieśli przeglądarkę ze smartfonów. Teraz skorzystasz z niej na komputerze
Iwan Rogow, czyli rosyjski Mistral. Rosja buduje największy okręt od czasów ZSRR
Iwan Rogow, czyli rosyjski Mistral. Rosja buduje największy okręt od czasów ZSRR
Kości zostały rzucone. Ukraina ich nie otrzyma
Kości zostały rzucone. Ukraina ich nie otrzyma
Eliminują rosyjskie drony snopem światła. Nowa tajemnicza broń w użyciu
Eliminują rosyjskie drony snopem światła. Nowa tajemnicza broń w użyciu
Anomalia grawitacyjna na Marsie. Czerwona planeta przyspiesza
Anomalia grawitacyjna na Marsie. Czerwona planeta przyspiesza
Gemini w samochodzie. Kierowcy wciąż czekają na nową funkcję
Gemini w samochodzie. Kierowcy wciąż czekają na nową funkcję
Uchodzą za mocarstwo. Ich lotnictwo ma amunicji na trzy dni walk
Uchodzą za mocarstwo. Ich lotnictwo ma amunicji na trzy dni walk
Narodziny planet przy gwieździe WISPIT 2. Tak powstają nowe światy
Narodziny planet przy gwieździe WISPIT 2. Tak powstają nowe światy
Nowa fala oszustw. Cyberprzestępcy uderzają w klientów PGE
Nowa fala oszustw. Cyberprzestępcy uderzają w klientów PGE
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥