Samoloty zmierzające do Europy przyśpieszyły. Prąd strumieniowy skraca loty

Dreamliner
Dreamliner
Źródło zdjęć: © PLL LOT
Karolina Modzelewska

03.11.2023 11:30, aktual.: 03.11.2023 13:34

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Samoloty latające nad Atlantykiem znacznie przyśpieszyły i docierają do miejsc docelowych nawet o godzinę wcześniej. Sprawcą tego przyśpieszenia jest potężny prąd strumieniowy, który umiejętnie wykorzystany sprawia, że maszyny poruszają się nawet o ok. 300 km/h szybciej niż zazwyczaj. Towarzyszą mu też pewne wyzwania, które mogą wpłynąć na bezpieczeństwo lotu.

Na portalu X (dawniej Twitter) rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski poinformował, że Dreamliner PLL LOT przyleciał z Newark do Warszawy w rekordowo krótkim czasie. Jak zaznaczył, "po wlocie w szczelinę jetstreamu osiągał GS do 665 kts. (1230 km/h) i doleciał do Warszawy godzinę przed czasem rozkładowym". W praktyce oznacza to, że leciał z prędkością porównywalną do prędkości dźwięku, która wynosi ok. 1225 km/h.

Prąd strumieniowy napędza samoloty

Serwis telewizji informacyjnej CNN zwrócił uwagę, że podobna sytuacja dotyczyła również innych transatlantyckich lotów. Przykładowo, lot American Airlines 106 z lotniska Nowy Jork-John F. Kennedy do londyńskiego Heathrow, który odbył się 1 listopada, był krótszy o 54 minuty i łącznie trwał sześć godzin i siedem minut. Samolot osiągnął maksymalną prędkość 1252 km/h. Z kolei lot Delta 186 z Los Angeles do Londynu, również zrealizowany 1 listopada, był krótszy o 30 minut niż zazwyczaj, a maszyna w niektórych momentach leciała z prędkością sięgającą 1223 km/h.

Jak wyjaśnia CNN, samoloty podróżujące w ostatnich dniach osiągały prędkość do 1252 km/h, czyli nieco ponad 320 km/h więcej niż w przypadku normalnych prędkości przelotowych. Odpowiedzialność za to ponosi potężny prąd strumieniowy (ang. jet stream), który przenosi z zachodu na wschód olbrzymie masy powietrza w atmosferze ziemskiej. Ze strony internetowej Polskich Łowców Burz można dowiedzieć się, że tak naprawdę to "silny wiatr skoncentrowany we względnie wąskim strumieniu, o orientacji prawie zawsze poziomej, występujący w wyższych partiach troposfery".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

O występowaniu prądu strumieniowego można mówić, "gdy prędkość wiatru w jego strumieniu przekracza 30 m/s". Warto również zaznaczyć, że pozycja, kierunek oraz intensywność prądów strumieniowych ulegają zmianom każdego dnia.

Zdaniem meteorolożki CNN Sary Tonks obecnie obserwowanie przyśpieszenie wiatrów ma wiązek z orkanem Ciaran, który dotarł już do Europy i towarzyszącym mu obniżeniem temperatur. Tonks wyjaśniła, że w tym tygodniu nad Stany Zjednoczone dotarły strumienie zimnego powietrza, co zwiększyło różnicę temperatur między USA a Oceanem Atlantyckim. Ta różnica miała kluczowy wpływ na prędkość prądu strumieniowego.

Były pilot John Nance w rozmowie z ABC News przyznał, że prąd strumieniowy nie jest widoczny dla pilotów, ale meteorolodzy mogą oszacować, gdzie się znajduje i w przybliżeniu określić prędkość, z jaką się porusza. Wiedza na jego temat pomaga właściwie umiejscowić samolot i wykorzystać zalety tego zjawiska do skrócenia lotu.

Nance dodał, że podczas takiej podróży pasażerowie mogą odczuwać niewielkie turbulencje. Prąd strumieniowy jest zazwyczaj korzystny w przypadku lotów z zachodu na wschód (o ile pilotowi uda się go właściwie wykorzystać) i pozwala skrócić je nawet o godzinę, ale może być też źródłem poważnych wyzwań.

W skrajnych przypadkach istnieje nawet ryzyko zmniejszenia planowanych rezerw paliwa samolotu. Maszyna walcząca z silnym wiatrem może spalić więcej paliwa, niż planowano. Samolot nie będzie miał go wystarczająco dużo, aby dotrzeć do miejsca przeznaczenia z wymaganymi minimalnymi rezerwami. Jego piloci zmuszeni będą do wykonania międzylądowania i uzupełnienia zapasów paliwa.

Karolina Modzelewska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (11)