Brytyjskie pociski Brimstone już na froncie. Wyjaśniamy ich możliwości

Strona głównaBrytyjskie pociski Brimstone już na froncie. Wyjaśniamy ich możliwości
09.05.2022 18:22
Załadunek pocisków rakietowych Brimstone na samolot Tornado GR4 należący do Royal Air Force.
Załadunek pocisków rakietowych Brimstone na samolot Tornado GR4 należący do Royal Air Force.
Źródło zdjęć: © MBDA | Sergeant Laura Bibby

Dostawy pocisków Brimstone do Ukrainy zapowiedziano w ostatnich dniach kwietnia, a w praktyce widzimy ich bojowe użycie na wschodnim froncie zaledwie tydzień później.

Dokładnie nie wiadomo ile pocisków Brimstone trafiło do Ukrainy, ale jak wspominają brytyjscy urzędnicy, mogą to być setki sztuk. W sieci pojawiły się zdjęcia przedstawiające szczątki sekcji zawierającej silnik rakietowy oraz jednego pocisku, który okazał się niewybuchem. Obydwie sztuki pochodzą raczej z jednej z pierwszych partii produkcyjnych, ponieważ oznaczenia wskazują na wrzesień 2001 roku oraz czerwiec 2004 roku.

Interesująca jest też kwestia, z jakiej wyrzutni zostały odpalone, ponieważ Ukraina nie ma platform latających ani lądowych zdolnych ich używać. Sądzimy, że będzie to jakaś przeróbka wyrzutni morskiego wariantu Sea Spear. Można liczyć tutaj na styl garażowy pokroju wykorzystania wyrzutni rakiet S-8 zamontowanej na transporterze MT-LB lub coś bardziej wyrafinowanego jak osadzenie gotowego modułu na podwoziu BMP-1/2. Druga opcja była prezentowana w Polsce podczas kieleckich targów MSPO w 2019 roku.

Niszczyciel czołgów na zmodernizowanym podwoziu BWP-1

Brimstone — historia oraz osiągi

Historia powstanie pocisku Brimstone jest zawiła, ponieważ sięga lat 70. kiedy to Wielka Brytania zaczęła poszukiwać następcy bomb kasetowych BL755. Program następcy upadł i w okolicy lat 90. Brytyjczycy rozważyli modyfikację systemu zagranicznego, którym okazał się amerykański przeciwpancerny pocisk typu "odpal i zapomnij" AGM-114 Hellfire. Progres był wolny, ponieważ pociski Helfire nie nadawały się do odpalania z szybko lecących samolotów.

Efekt prac został nagrodzony kontraktem rządowym dopiero w 1996 roku i odtąd trafił do Royal Air Force, gdzie był wykorzystywany na samolotach Tornado GR.4, Harrier GR.9 i później na zmodyfikowanych do ataku na cele naziemne samolotach Eurofighter Typhoon.

Brimstone to stosunkowo lekki pocisk o długości 1,8 m i masie 50 kg zdolny do niszczenia szerokiego spektrum celu od czołgów, lżejszych pojazdów opancerzonych, bunkrów po szybkie łodzie motorowe. Odpowiada za to wielofunkcyjna tandemowa głowica kumulacyjna o masie 6,3 kg mogąca przebić się też przez pancerz reaktywny i przepalić ponad 700 mm stali pancernej.

Naprowadzanie pocisków Brimstone jest podwójne i opiera się na wykorzystaniu naprowadzania laserem niewrażliwego na środki samoobrony celu przydatnego do ataku na wolnoporuszające się bądź statyczne cele. Plusem jest też możliwość prowadzania pocisku na cele z bardzo małą sygnaturą radiolokacyjną.

Z kolei zastosowanie głowicy radiolokacyjnej pozwala wykorzystywać pociski Brimstone w charakterze broni typu "odpal i zapomnij". Radar sam odnajdzie cel w danych koordynatach oraz jest zdolny śledzić także szybko poruszające się obiekty. Dodatkowo pocisk jest wyposażony w nawigację inercyjną.

Zasięg to maksymalnie do 20 km w przypadku wystrzelenia z samolotu, a w przypadku śmigłowca lub wyrzutni lądowej ulegnie on znacznemu skróceniu. Warto jednak wspomnieć, że aktualnie produkowane są już pociski Brimstone 2 o zasięgu zwiększonym do 40 km, ale te były dostarczane dopiero od 2016 roku. Sądząc po znanych datach produkcji, do Ukrainy zostały dostarczone pierwsze warianty.

Przemysław Juraszek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie