Uderzenie asteroidy i tsunami na 4,5 km. Prawdziwa apokalipsa

Uderzenie asteroidy i tsunami na 4,5 km. Prawdziwa apokalipsa05.10.2022 12:27
Chicxulub Asteroid Impact
Chicxulub Asteroid Impact
Źródło zdjęć: © Getty Images | MARK GARLICK SCIENCE PHOTO LIBRARY

Niektóre rzeczy po prostu ciężko sobie wyobrazić. Idealnym przykładem jest uderzenie asteroidy prosto w Ziemię i spowodowanie tsunami o wysokości 4,5 km. Naukowcy chętnie zajmują się takimi tematami i wkładają sporo pracy w odkrywanie ich tajemnic.

Uczeni są zdania, że mniej więcej 66 milionów lat temu na Ziemi miało miejsce coś niezwykle brutalnego, bo asteroida o średnicy kilkunastu kilometrów mogła spowodować zagładę dinozaurów. Najnowsze badania Molly Range (study lead author) oraz jej zespołu pozwoliły uzyskać model, zgodnie z którym średnica tego obiektu powinna wynosić ok. 14 km, a prędkość znajdować się na poziomie 43,500 km/h (27,000 mph).

Samo uderzenie było przyczyną śmierci wielu organizmów i na naszej planecie miała miejsce prawdziwa czystka. To była prawdziwa apokalipsa, podczas której miejsce miały ogromne pożary, a nawet coś takiego jak trujące kwaśne deszcze. Przyczyną takich niesprzyjających życiu opadów było przedostanie się dużych ilości siarki do atmosfery, gdzie następnie doszło do przemiany w kwas siarkowy.

Jeszcze innym elementem tego kataklizmu było powstanie krateru o średnicy ok. 100 km, co wyrzuciło do góry gigantyczne ilości pyłu. To, co prawdopodobnie najbardziej działa na wyobraźnię, to możliwość utworzenia się tsunami na wysokość aż 4,5 km. Tego typu ściana wody malała z każdą chwilą, ale też wędrowała na imponujące odległości. W zaledwie 10 minut od powstania tsunami przebyło ponad 200 km i przy okazji zmalało do wysokości 1,5 km.

Modele stworzone przez Molly Range i jej zespół naukowy sugerują, że efekty tej fali były odczuwalne nawet jeden dzień od uderzenia i rozeszły się niemal po całym świecie. Naukowcy w większości zgadzają się co do tego, że śladem po tym wydarzeniu jest znajdujący się w Meksyku krater Chicxulub.

Źródło: Live Science

Marcin Hołowacz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)