Nowy pakiet dla Ukrainy. Tego sprzętu potrzebuje Kijów

Wyrzutnia M142 HIMARS strzelająca rakietami ATACMS
Wyrzutnia M142 HIMARS strzelająca rakietami ATACMS
Źródło zdjęć: © Armia USA
Karolina Modzelewska

22.04.2024 11:44, aktual.: 22.04.2024 14:18

W sobotę 20 kwietnia Izba Reprezentantów USA przegłosowała pakiet pomocowy dla Ukrainy o wartości 60,8 mld dol. Z tej kwoty ponad 23 mld dol. zostanie przeznaczonych na uzupełnienie broni i zapasów dostarczonych przez Waszyngton, 13,8 mld dol. na zaawansowane systemy uzbrojenia, a 11,3 mld na utrzymanie sił amerykańskich w regionie. Administracja Bidena podkreśliła, że bez tej pomocy Ukraina może przegrać wojnę z Rosją do końca roku. Na jakie wsparcie sprzętowe może liczyć Kijów?

Decyzja Izby Reprezentantów USA odblokowała Ukrainie drogę do ogromnego wsparcia wojskowego i finansowego, które jest potrzebne do odpierania rosyjskiej agresji. Ustawa zakładająca przekazanie blisko 61 mld dol. trafi teraz do Senatu, gdzie głosowanie nad nią najprawdopodobniej odbędzie się już w tym tygodniu. Po jej podpisaniu Kijów może liczyć na znaczne wsparcie w postaci potrzebnego na polu walki sprzętu wojskowego.

Pakiet pomocy dla Ukrainy z USA

Na razie dokładna zawartość pakietu nie jest znana, ale Ukraińcy od dawna zgłaszają zapotrzebowanie na konkretne rodzaje broni. Warto nadmienić, że w niedzielę 21 kwietnia szef komisji ds. wywiadu w Senacie USA Mark Warner oznajmił, że po zatwierdzeniu pakietu pomocy dla Kijowa przez prezydenta Joe Bidena obrońcy mogą zacząć otrzymywać rakiety dalekiego zasięgu ATACMS. Są to potężne pociski balistyczne, dzięki którym Siły Zbrojne Ukrainy mogłyby przeprowadzać uderzenia nawet na okupowanym przez Rosjan Krymie.

Obecnie Ukraińcy korzystają ze starszych wersji pocisków MGM-140 ATACMS (Army TACtical Missile System), czyli rakiet średniego zasięgu ATACMS M39, które mogą razić cele z dużą precyzją na dystansie do 160 km. Przy pomocy nowszych wersji zasięg ten zwiększyłby się do nawet 300 km. W połączeniu z systemami typu HIMARS pozwoliłoby to Ukrainie zadawać Rosjanom dotkliwe ciosy i uderzać w cele pozostające poza zasięgiem tradycyjnych systemów artyleryjskich (np. w centra dowodzenia lub w infrastrukturę krytyczną).

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

SięKlika #30: AI zrobiło film, Szkoła we Wrocławiu zakazała smartfonów, Metalowy bolec w gniazdku

Apele Ukraińców

Niewykluczone, że w pakiecie pomocy zostaną uwzględnione także sprzętowe prośby, które w piątek 19 kwietnia przedstawił przedstawił podczas Rady NATO-Ukraina Wołodymyr Zełenski. Obejmowały one amunicję kal. 155 mm, sprzęt umożliwiający przeprowadzanie głębokich i precyzyjnych uderzeń, drony, a także dodatkowe systemy powietrzne. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podczas spotkania zaznaczył, że "oprócz Patriotów (Niemcy zobowiązały się do ich przekazania Ukrainie - red.) sojusznicy mogą zapewnić jeszcze inną broń".

Warto przypomnieć, że Ukraina korzysta z różnych systemów powietrznych przekazanych przez sojuszników. Jej armia posiada doświadczenie w obsłudze niemieckiego systemu bliskiego zasięgu Skynex, czy systemów obrony powietrznej średniego zasięgu NASMAS, stworzonych przy współpracy amerykańskiego koncernu Raytheon i norweskiej grupy Kongsberg. Pierwsze ze wspomnianych rozwiązań jest ostatnią liną obrony przed nadlatującymi rakietami, pociskami lub dronami. Drugie (w najnowszej konfiguracji NASMAS-3) pozwala natomiast razić cele powietrzne znajdujące się w odległości nawet do 60 km.

- Sojusznicy muszą głęboko sięgnąć do swoich zapasów i przyspieszyć dostawy rakiet, artylerii i amunicji. Ukraina używa dostarczonej przez nas broni, aby zniszczyć rosyjskie zdolności bojowe. Dzięki temu wszyscy jesteśmy bezpieczniejsi - mówił podczas spotkania Rady NATO-Ukraina Jens Stoltenberg. Podkreślił też, że wsparcie dla Kijowa nie jest działalnością charytatywną, ale "inwestycją w nasze własne bezpieczeństwo". W tym kontekście nie powinno dziwić, że będące na pozycji lidera Sojuszu Stany Zjednoczone są gotowe przekazać obrońcom jeszcze więcej niezbędnej broni.

Karolina Modzelewska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie