Trwa ładowanie...
d4gapwv

Nie pokonał go Czarnobyl. Życie odebrał koronawirus

Iwan Michajłowicz Szawrej gasił dach maszynowni w Czarnobylu przez 20 minut. Potem zemdlał. Karetka zabrała go dwóch i pół godziny. Monstrualna dawka promieniowania zebrała swoje żniwo, ale strażak przezwyciężył chorobę. Dwa dni temu pokonał go koronawirus.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Iwan Michajłowicz Szawrej
Iwan Michajłowicz Szawrej
d4gapwv

Iwan Michajłowicz Szawrej urodził się 3 stycznia 1956 r. we wsi Biła Soroka, 13 km od Czarnobyla. Dorastał tam z trzema braćmi i trzema siostrami. Po ukończeniu służby wojskowej w 1977 r. zatrudnił się w straży pożarnej. Jego jednostka działała przy feralnej elektrowni jądrowej.

Gdy przyszło wezwanie, Szawrej miał 30 lat. Do akcji gaśniczej po awarii reaktora numer 4 ruszył wraz z braćmi Piotrem i Leonidem. Jak pisze Anna Korolewska z Muzeum Narodowego „Czarnobyl” w Kijowie, która poinformowała o śmierci Szawreja, strażak wszedł na dach o godzinie 1.30 i gasił pożar do utraty przytomności. Warunki, jakie tam zastał, sprawiły, że zemdlał po 20 minutach. Ale karetka przyjedzie po niego dopiero o godzinie 4.

d4gapwv

W szpitalu okazało się, że Iwan oraz jego bracia otrzymali olbrzymią ilość dawkę promieniowania. Źródła mówią o liczbie 220 berów (2,2 Sv). Ale choroba popromienna ich nie pokonała. Mało tego. Szawrej wrócił do służby. Najpierw w latach 1986-87 służył w Wyszogrodzie. Wkrótce potem wrócił na Białoruś, gdzie pełnił pracował m.in. w służbie ds. sytuacji nadzwyczajnych w rejonie narowliańskim. Na emeryturę przeszedł dopiero w 2002 r.

Nie wiadomo dokładnie w jakich okolicznościach zaraził się koronawirusem. O jego śmierci napisała na swoim Facebooku Anna Korolewska z Muzeum Narodowego „Czarnobyl” w Kijowie: "W 1986 nie dał się pokonać promieniowaniu, chorobie popromiennej, a ten przeklęty koronawirus zabrał mu życie...".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4gapwv

Podziel się opinią

Share
d4gapwv
d4gapwv
Więcej tematów