Zachodnie części w rosyjskiej broni. Kreml nadal je pozyskuje

Rosyjski czołg T-90 z działającym systemem Sztora
Rosyjski czołg T-90 z działającym systemem Sztora
Źródło zdjęć: © Domena publiczna
Karolina Modzelewska

22.04.2024 18:41, aktual.: 22.04.2024 20:40

Euromaidan Press donosi o niepokojących ustaleniach ukraińskiego wywiadu. Wynika z nich, że w rosyjskich myśliwcach serii Su znaleziono ponad 2000 importowanych komponentów. Według serwisu są to części elektroniczne amerykańskich firm Texas Instruments i Analog Devices, a także japońskiej firmy Murata Manufacturing. Można je znaleźć m.in. w myśliwcach Su-57, Su-34, Su-30SM, czy Su-35S. Są to samoloty, które Rosjanie wykorzystują podczas nalotów na Ukrainę.

Jak donosi Euromaidan Press, rosyjski przemysł obronny pozostaje w dużym stopniu zależny od importowanych technologii, szczególnie w przypadku zaawansowanych systemów uzbrojenia takich jak myśliwce. Według serwisu, ukraiński wywiad uzyskał od dostawców sprzętu wojskowego w Rosji ekskluzywną listę, na której znajduje się ponad 2000 zagranicznych komponentów elektronicznych. Jak wyjaśnia Euromaidan Press, są to części stosowane "w 'mózgach' rosyjskich myśliwców serii Su, w tym w modelach takich jak Su-27SM3, Su-30SM, Su-34, Su- 35S i Su-57 nowej generacji".

Zachodnie komponenty w rosyjskiej broni

Ukraińscy dziennikarze, którzy dotarli do listy, twierdzą, że znajdują się na niej m.in. amerykańskie firmy Texas Instruments i Analog Devices, a także japońska firma Murata Manufacturing. Wspomniani producenci mają dostarczać komponenty elektroniczne, odgrywające kluczową rolę dla systemów nawigacji, naprowadzania rakiet, walki elektronicznej, a także samolotowych systemów komunikacji.

Co więcej, zdaniem ukraińskiego eksperta ds. lotnictwa Valeriia Romanenko, którego cytuje Euromaidan Press, zachodnia elektronika umożliwia rosyjskim myśliwcom wykrywanie celów oddalonych o ponad 300 kilometrów, wspomaga automatyczne śledzenie wielu celów i zwiększanie świadomości sytuacyjnej rosyjskich pilotów. Kreml ma ją pozyskiwać za sprawą licznych pośredników, w tym firm z Węgier, Cypru, Turcji, Chin i samej Rosji, z których wiele nie zostało objętych zachodnimi sankcjami.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: SięKlika #30: AI zrobiło film, Szkoła we Wrocławiu zakazała smartfonów, Metalowy bolec w gniazdku

Ahyia Zahrebelska z ukraińskiej Narodowej Agencji Przeciwdziałania Korupcji przekazała serwisowi: "Rosja dostosowuje się do sankcji. Nakładając sankcje na jedną użyteczną dla Rosji firmę, agresor natychmiast tworzy dziesięć nowych firm fasadowych, które mają wykonywać te same zadania". Podobne zdanie prezentuje rosyjski opozycjonista prof. Władimir Ponomariow, który jakiś czas temu w rozmowie z WP Tech przyznał: "sankcje nałożone na Rosję nie przynoszą oczekiwanych efektów. Nie są ograniczeniem dla prowadzenia wojny przez Putina".

Prof. Ponomariow również podkreślił, że Rosja nie ma też większych problemów z pozyskiwaniem komponentów niezbędnych do zachowania płynności produkcji sprzętu wojskowego. Jak mówił: "nowoczesne komponenty potrzebne do produkcji broni pochodzą z przemytu. Nie został on ograniczony, wzrosły tylko obowiązujące ceny. W zasadzie do produkcji nowoczesnej broni u Putina wszystko pochodzi z przemytu z Zachodu. Są też dostawy z Chin, czy np. pociski z Korei Północnej. Te ostatnie też są przestarzałe, ale ogromnym wsparciem jest ich liczba".

Eksperci ostrzegają, że sankcje nakładane na Rosję zmuszą ją do poszukiwania nowych dostawców i sposobów pozyskiwania komponentów, co może wpływać na jakość produkowanego sprzętu wojskowego. Szacuje się jednak, że Kreml posiada zapasy zachodnich części na 2-3 lata produkcji, na co zwraca uwagę Euromaidan Press.

Karolina Modzelewska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie