Ukraina walczy o Krym. Tak broni się Rosja

Nebo-M; zdjęcie ilustracyjne
Nebo-M; zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © mil.ru
Wojciech Kulik

25.08.2023 11:58, aktual.: 25.08.2023 17:41

Po potwierdzonym zniszczeniu rosyjskiego S-400 na Krymie, ukraińskie siły wywiadu i marynarki przeprowadziły kolejną operację specjalną na tym terenie. Wyprowadzają kolejne ciosy, przed którymi Rosjanie bronią się przede wszystkim systemami radarowymi.

24 i 25 sierpnia 2023 r. o świcie na okupowanym Krymie dało się słyszeć eksplozje. Ukraińskie Ministerstwo Obrony wraz z Marynarką Wojenną przeprowadziło operację specjalną. W pobliżu osady Majak pojawiły się jednostki pływające i latające, a Rosjanie odnotowali pierwsze straty w ludziach i sprzęcie.

Czym Rosja broni Krymu?

Rosjanie próbuje bronić terenu, wykorzystując w tym celu rozmaite systemy radarowe. Wśród nich znajdują się Kasta-2E2 oraz Nebo-M.

Kasta-2E2 to mobilny radar obserwacyjny średniego zasięgu, efektywny w przypadku samolotów, śmigłowców i dronów. Dokonuje detekcji na odległości do 150 km i pułapie 6 km. Przetwarza dane w dwóch kanałach, co przekłada się na wiarygodny pomiar wysokości celu. Częściej niż mobilnie korzysta się z niego w stacjonarnych posterunkach radiotechnicznych.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nebo-M z kolei jest wielopasmowym systemem radarowym, który w dookolnym trybie pracy cechuje się zasięgiem na poziomie 600 km, a w trybie wykrywania pocisków balistycznych – nawet 1800 km. Równocześnie jest w stanie monitorować nawet 200 celów manewrujących. Czas ustawiania lub zdejmowania radaru oscyluje wokół 40 minut, co stanowi jego kolejny atut.

Między innymi dzięki tym systemom rosyjskim siłom udało się zniszczyć 42 drony podczas przeprowadzonych w sierpniu ataków. Mimo to, najwyraźniej, ukraińskie siły potrafią sobie radzić sobie z tymi systemami obronnymi.

Ukraina walczy o Krym

Rzecznik ukraińskiego MSWiA, Andrij Jusow, potwierdził prowadzenie operacji specjalnych na terytorium Krymu. Zapewnił także, że dotychczasowe cele zostały osiągnięte, a wśród personelu nie ma żadnych strat. Naturalnie, szczegóły dotyczące dalszych planów nie są ujawniane.

Wojciech Kulik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie