Świat w obliczu nowego wyścigu zbrojeń? Zapadają ważne decyzje

Załadunek palety z pociskami JASSM-ER do ładowni samolotu C-130
Załadunek palety z pociskami JASSM-ER do ładowni samolotu C-130
Źródło zdjęć: © USAF | Staff Sgt. Brandon Esau, Staff Sgt. Brandon Julson, Tech. Sgt. Brigette Waltermire
Karolina Modzelewska

01.07.2024 11:26, aktual.: 01.07.2024 13:47

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Polska należy go grupy państw chcących pozyskać europejskie pociski manewrujące w ramach programu ELSA (ang. European Long Strike Approach). Z nieoficjalnych doniesień wynika, że razem z Francją, Niemcami, Hiszpanią, Szwecją, Wielką Brytanią oraz Włochami zaangażujemy w się w opracowanie potężnej broni o zasięgu ponad 1000 km. Kilka dni po ogłoszeniu tych planów Władimir Putin przekazał, że Rosja wznowi produkcję pocisków rakietowych krótkiego i średniego zasięgu. Czy świat czeka nowy wyścig zbrojeń?

List intencyjny w sprawie programu ELSA (ang. European Long Strike Approach) został sporządzony 24 czerwca podczas spotkania ministrów obrony państw Trójkąta Weimarskiego - Niemiec, Francji i Polski w Paryżu. List najprawdopodobniej zostanie podpisany podczas szczytu NATO w dniach 9–11 lipca w Waszyngtonie, a do programu dołączą również Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy oraz Szwecja.

Wyścig zbrojeń nowej ery

Co ciekawe, zaledwie cztery dni po ogłoszeniu planów opracowania pocisku bazowania lądowego o zasięgu ponad 1000 km, który byłby pierwszą taką bronią w europejskim arsenale, Władimir Putin zabrał głos w sprawie konieczności wznowienia produkcji rakiet krótkiego i średniego zasięgu, jak donosi Defence Romania. Prezydent Rosji zaznaczył, że decyzja podyktowana jest interesami bezpieczeństwa kraju, a także koniecznością odpowiedzi na działania USA w Europie i Azji Południowo-Wschodniej.

Produkcja pocisków rakietowych krótkiego i średniego zasięgu była zakazana na mocy Traktatu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych krótkiego i średniego zasięgu (INF), który został podpisany przez ZSRR i USA w 1987 r. Umowa uwzględniała pociski o zasięgu od 500 do 5500 km. Porozumienie zostało jednak zerwane w 2019 r., kiedy to Stany Zjednoczone wycofały się z traktatu. Administracja Donalda Trumpa argumentowała swoją decyzję tym, że Rosja od wielu lat łamie zasady INF. Kreml oczywiście zaprzeczał tym oskarżeniom.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Według agencji Reutera obecne deklaracje Rosji oznaczają całkowite odejście od postanowień traktatu z 1987 r. Zachodni eksperci wskazują też na możliwość rozpoczęcia nowego wyścigu zbrojeń w zakresie pocisków rakietowych o zasięgu od 500 do 5000 km. Według serwisu Defence Express tym razem wyścig ten będzie znacznie trudniejszy, droższy, a Rosja będzie musiała jednocześnie konkurować ze Stanami Zjednoczonymi oraz Europą.

Na razie nie wiadomo, jaką rolę Polska będzie odgrywała w programie ELSA (ang. European Long Strike Approach). Pozyskanie nowych pocisków bazowania lądowego o zasięgu ponad 1000 km pomogłoby jednak we wzmocnieniu możliwości polskiej armii. Obecnie jej "najdłuższymi kłami" są amerykańskie pociski AGM-158B-2 JASSM-ER. Warto podkreślić, że ich dostawy rozpoczną się jednak dopiero w 2026 r. i potrwają do 2030 r. Wariant kupowany przez Polskę ma zasięg blisko 1 tys. km, co oznacza, że przy pomocy tych pocisków można razić nawet cele znajdujące się w Moskwie.

Karolina Modzelewska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)