Panika na mostku amerykańskiego okrętu. Dowodzenie przejęli młodsi oficerowie

USS "Momsen"
USS "Momsen"
Źródło zdjęć: © Domena publiczna
Łukasz Michalik

20.04.2023 20:06, aktual.: 20.04.2023 20:39

W kanale prowadzącym do amerykańskiej bazy morskiej w San Diego, doszło do groźnego incydentu. Z powodu błędów załogi niemal zderzyły się dwa duże okręty wojenne, a przeprowadzone śledztwo wykazało, że dowódca jednego z nich nie był w stanie podejmować decyzji. Choć marynarka próbowała zatuszować sprawę, wyciekło nagranie pokazujące całą sytuację.

Uczestnikami incydentu były dwa amerykańskie okręty wojenne – okręt desantowy USS "Harpers Ferry" i niszczyciel USS "Momsen". Ten ostatni, wpływając do kanału portowego, musiał podjąć na pokład pilota dostarczanego przez dobijający do burty niszczyciela holownik.

Wymusiło to około 1,5-minutowe utrzymywanie przez niszczyciel stałego kursu, co zmyliło załogę okrętu desantowego, a w konsekwencji doprowadziło do bardzo groźnej sytuacji. Całą sytuację opisuje szczegółowo Maksymilian Dura z Defence24.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Okręty na kursie kolizyjnym

Jak wynika z przeprowadzonego po incydencie śledztwa, nietypowy, kolizyjny kurs obu okrętów sprawił, że na mostku USS "Harpers Ferry" doszło do zamieszania, a dowodzący okrętem oficer spanikował na tyle, że nie był w stanie podjąć żadnej decyzji. Katastrofie zapobiegło jednak dwóch młodszych oficerów, którzy przejęli stanowisko sternika.

Sytuację opisuje opracowany po zdarzeniu raport: "Oficer odpowiedzialny za nawigację USS "Harpers Ferry" w krytycznym momencie uznał, że dowódca okrętu nie podejmuje skutecznych działań w celu zapobieżenia kolizji i uważając, że ma najlepszą świadomość sytuacyjną, podjął proaktywne i skuteczne działania."

Choć do kolizji ostatecznie nie doszło, to – jak zauważa Maksymilian Dura – marynarka prawdopodobnie próbowała zatuszować całe wydarzenie, na co wskazuje chronologia: do incydentu doszło jeszcze w listopadzie 2022 roku, śledztwo rozpoczęto dopiero w styczniu 2023 roku, a informacje o zdarzeniu wraz z udostępnionym nagraniem upubliczniono dopiero w kwietniu.

Uczestnicy incydentu w bazie San Diego

Trudno oszacować, jakie mogły być skutki kolizji dwóch dużych okrętów. USS "Harpers Ferry" to duża jednostka o wyporności 16,6 tys. ton i długości 190 metrów. Jej załogę stanowi ponad 400 marynarzy i oficerów, a okręt może przewozić ponad 500 żołnierzy piechoty morskiej, dostarczanych z okrętu na brzeg za pomocą dwóch poduszkowców desantowych typu LCAC lub ośmiu łodzi typu LCM-8.

Drugi z uczestników incydentu, niszczyciel USS "Momsen", to nieco mniejsza, ale także pokaźna jednostka, należąca do typu Arleigh Burke. Okręt wypiera ponad 9 tys. ton i ma 155 metrów długości. Podobnie jak inne jednostki tej klasy, jest uzbrojony w 127-mm armatę, artyleryjski system samoobrony Phalanx i uniwersalną wyrzutnię pionowego startu Mk 41 VLS, składającą się w tym przypadku z 96 kontenerów startowych.

Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (26)