Mała gwiazda, a duży zamęt. Tak wyglądało nasze Słońce 4,6 mld lat temu

HH212
HH212
Źródło zdjęć: © CSA, ESA, NASA
Mateusz Tomiczek

04.11.2023 13:47, aktual.: 17.01.2024 15:07

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Obserwacja Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba pokazała nam, jak mogło wyglądać nasze Słońce 4,6 miliarda lat temu, czyli kiedy od jego narodzin minęło nie więcej niż kilkadziesiąt tysięcy lat. Niezwykły obiekt o nazwie HH212 skrywa w sobie młodą gwiazdę, która wystrzeliwuje z siebie gigantyczne strumienie.

Tajemniczy obiekt o nazwie HH212, który został namierzony przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, najprawdopodobniej skrywa niezwykle młodą gwiazdę we wczesnym stadium rozwoju. Gdybyśmy mogli obserwować nasze Słońce u początku jego drogi, około 4,6 miliarda lat temu prawdopodobnie zobaczylibyśmy niezwykle podobne zjawisko. Sama protogwiazda pozostaje jednak niewidoczna, gdyż ukrywa się w gęstym wirującym dysku gazu i pyłu. Większość tej masy zostanie zapewne przez nią pochłonięta, jednak część może zmienić się w planety i planetoidy, które będą podobne do tych znanych nam z obecnego Układu Słonecznego.

Młoda gwiazda przechodzi "męki narodzin"

HH212 jest zlokalizowana na naszym niebie w pobliżu gwiazdozbioru Oriona, a konkretnie w pobliżu trzech jasnych gwiazd tworzących jego pas. Od Ziemi dzieli ją około 1300 lat świetlnych. Protogwiazda dalej przechodzi przez proces wewnętrznego formowania się, więc jest silnie niestabilna, czego dowodzą wystrzeliwane z jej biegunów magnetycznych dżety.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Według astrofizyków strzelające strumienie gazów są metodą regulowania przez gwiazdę procesu swoich narodzin. Znajdujące się w ciele niebieskim gazy muszą wytracić moment pędu podczas ich obrotowego ruchu i są wypychane przez pole magnetyczne w stronę biegunów, z których wystrzeliwują z dużą szybkością.

Oznaczone elementy zdjęcia
Oznaczone elementy zdjęcia© CSA, ESA, NASA

Widoczna na zdjęciu różowo-czerwona mgiełka (zdjęcie jest oczywiście pokolorowane przez specjalistów z NASA) oznacza duże ilości cząsteczkowego wodoru, który został wyrzucony z gwiazdy. Fale elektromagnetyczne wystrzeliwujące z protogwiazdy rozświetlają te chmury wodoru, sprawiając, że Teleskop Webba mógł uchwycić je w paśmie podczerwieni. Z tego też powodu nie jesteśmy w stanie dostrzec ukrytej młodej gwiazdy (pośrodku), gdyż skrywa ją gęsty dysk gazu i pyłu.

Webb dostrzega nowe szczegóły

HH212 jest badane przez astronomów już od 30 lat, jednak dopiero użycie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba ujawniło kilka nowych szczegółów. Jego widok jest ponad 10 razy ostrzejszy niż wszystkie inne dotychczasowe zajęcia, jakie zrobiono temu obiektowi. Dzięki temu teleskopowi możliwe było zrobienie zdjęć ujawniających molekularny wodór w obłokach po obu stronach gwiazdy. Obserwacja w długości fal wynoszących 2,12 mikrona (stąd po części numer w nazwie obiektu), pozwala astronomom zbadać, co dokładnie dzieje się w wyrzucanych przez protogwiazdę dżetach.

Mateusz Tomiczek, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także