CES 2011 - podsumowanie targów w Las Vegas

CES 2011 - podsumowanie targów w Las Vegas14.01.2011 13:46
CES 2011 - podsumowanie targów w Las Vegas

Wybraliśmy się na targi CES 2011 z nadzieją, że odejdziemy wreszcie od wszechobecnego ataku telewizorów 3D i zobaczymy ciekawe, premierowe technologie. Z tym było nieco gorzej, ponieważ pod tym względem CES był istną kopią berlińskich targów IFA tylko, że nieco wzrosły rozmiary telewizorów. Liczyliśmy także, na garść nowych tabletów i tutaj się nie zawiedliśmy. A co dokładnie pokazano na targach?

Targi CES są takim miejscem, w którym można poznać trendy na najbliższy rok. To, co pojawia się na targach CES, w ciągu najbliższych miesięcy trafia na rynek i sklepowe półki. Choć na CES często ogląda się prototypy, jak np. tablet Motorola Xoom, to z całą pewnością rzeczy pokazane w Las Vegas wyznaczają trendy na cały rok 2011. Dopiero na IFA 2011 poznamy kolejne plany producentów.

3D na CES, czyli coraz więcej i już bez okularów

W Las Vegas każdy liczący się producent pokazał pełną gamę swoich telewizorów wyświetlających trójwymiarowe obrazy. Wzrosły wielkości matryc i uzyskanie obrazu 3. w rozmiarze 60, czy nawet 70 cali nie jest już problemem. Najważniejszą jednak innowacją, którą można było obejrzeć na CES są telewizory 3D, które nie wymagają używania okularów. Takie rozwiązania można było podziwiać na stoisku LG, Toshiby czy Fujitsu.

288771576542083219
Źródło zdjęć: © (fot. wp.pl)

Pierwsze próby z 3. bez okularów nie były udane. Obraz był średniej jakości i raczej, zamiast cieszyć oko, przyprawiał oglądających o ból głowy. Na CES pokazano jednak rozwiązania znaczniej bardziej doskonałe. Największą prezentację przygotowała Toshiba i żeby ją obejrzeć, trzeba było odstać swoje w kolejce. Warto było jednak zaczekać, bo rozwiązania Toshiby sprawiły się całkiem dobrze. Producent przez każdym z kilku telewizorów wyznaczył specjalne miejsca, w których najlepiej widać trójwymiarowy obraz - oczywiście były to miejsca na wprost telewizora, patrząc pod kątem, wrażenie trójwymiarowości jest zdecydowanie słabsze. W porównaniu z pierwszymi próbami, pokazane na CES rozwiązania to spory przeskok technologiczny. Obraz był bardzo poprawny i wyraźnie akcentował trójwymiarowe sceny. Nie jest on jeszcze tak doskonały jak ten, generowany przy użyciu specjalnych okularów, jednak 3D bez okularów puka już do naszych drzwi. Nieco gorzej jest z kątami patrzenia, ponieważ widoczność efektu 3D jest ograniczona do
patrzenia na wprost telewizora z niewielką tolerancją kilku stopni. Tutaj trzeba przyznać, że subiektywnie oceniając, kąty Toshiby były nieco większe niż np. LG.

288771576542214291
Źródło zdjęć: © (fot. wp.pl)

W telewizorach mieliśmy też coroczny wyścig na wielkość matrycy –. w tym roku oczywiście matrycy 3D LED. Samsung i LG dzielnie podpisywali swoje najnowsze dzieła słowami „największy na świecie”. LG pokazało panel w rozmiarze 84 cali, Samsung pokazał natomiast telewizor 75-calowy.

288771576542345363
Źródło zdjęć: © 75-calowa konstrukcja Samsunga (fot. wp.pl)

Wbrew pozorom, nie jest to bez znaczenia dla przeciętnego użytkownika, gdyż zapewne przełoży się na obniżkę cen telewizorów w bardziej popularnych rozmiarach. Japoński Sharp nie pozostał w tyle i zaprezentował serię Aquos w rozmiarach 6. i 70 cali. W tym rozmiarze wyraźnie widać, że dołożony przez Sharpa czwarty kolor składowy (żółty) wyraźnie poprawia jakość obrazu i wrażenia z oglądania filmów.

288771576542476435
Źródło zdjęć: © 84-calowa konstrukcja LG (fot. wp.pl)

Internetowo w telewizorach

Wszyscy producenci rozwijają ofertę internetu w telewizorach. Sporo nowych funkcji pokazał Sharp, LG i Samsung. Jednak najciekawiej było na stoiskach Sony, Panasonic i…. Yahoo. Sony konsekwentnie rozwija usługę internetowego telewizora z wykorzystaniem pomysłów Google. Sama usługa jest bardzo ciekawa i prezentuje całkiem spore możliwości, jednak problemem jest opór nadawców, którzy nie chcą udostępnić Google swoich produkcji. Należy jednak oddać Sony, że ich koncepcja jest dobrze przemyślana i zaprojektowana.

288771576542607507
Źródło zdjęć: © (fot. wp.pl)

Panasonic pokazał natomiast platformę Viera Connect, która działa w oparciu o cloud computing. Platforma jest platformą otwartą, co powinno pomóc jej w zdobyciu dostawców treści. Oprócz znanego już dostępu do filmów czy portali społecznościowych, Viera Connect ma dostarczać także rozrywki pod postacią interaktywnych gier, ćwiczeń fitness a także sklepu.

288771576542738579
Źródło zdjęć: © (fot. wp.pl)

W mojej ocenie najlepszą propozycję przedstawiło jednak Yahoo!. Yahhoo! Connected TV to platforma, która w odróżnieniu od Google TV, czy obecnych rozwiązań znanych z niektórych telewizorów, pozwala na pełną interakcję z użytkownikiem. Oznacza to, że oprócz możliwości takich jak u Panasonica, otrzymujemy dostęp do wielu sklepów, z możliwością zrobienia choćby zakupów na weekend, nie wspominając o kupowaniu dowolnej rzeczy przez telewizor. Dało się słyszeć pierwsze opinie, iż stacje telewizyjne na propozycję Yahoo! patrzą znacznie bardziej przychylnie, niż na Google TV. Wynika to z faktu, iż po pierwsze pozwala ona na interakcję z widzem (np. głoswania, ankiety etc. podczas nadawania programów na żywo), a po drugie pozwala zarabiać na swoich usługach, a także łączyć telewizję z dedykowanymi stronami w sieci. Aby skorzystać z usługi Yahoo! Connected TV trzeba będzie dokupić specjalną przystawkę. Zainteresowanie udziałem w projekcie wyrazili tacy giganci jak Samsung, LG czy Toshiba.

CES 2011, czyli „tabletowo i androidowo”

Tak, jak pisałem na wstępie, pod względem nowych i zarazem ciekawych tabletów CES nas nie zawiódł. Wystawcy pokazali ich ogromną ilość (oficjalnie mówi się o 8. nowych urządzeniach), jednak kilka z nich wyróżnia się na tle konkurencji. Największe zainteresowanie wzbudziły cztery urządzenia: Sharp Galapagos, Panasonic Viera, RIM BlackBerry Playbook oraz Motorola Xoom. Do ciekawych konstrukcji można zaliczyć z pewnością Samsunga X100, Asusa Eee Pad Slide i Lenovo LePad.

288771576542935187
Źródło zdjęć: © Wjescie na stoisko Motoroli to ogromny ekran reklamujący najnowsze produkty koncernu (fot. wp.pl)

Każdy z odwiedzających chciał się zapoznać z Motorolą Xoom, niestety okazało się, że tablet owszem jest i działa, jednak jego funkcjonalność została ograniczona jedynie do wyświetlania prezentacji Androida 3.0. Należy przypomnieć, iż Android 3.0 jest pierwszą wersją tego systemu przygotowaną specjalnie pod tablety i mającego doskonale współpracować z procesorami Nvidia Tegra 2. Xoom wyposażono w ekran 10,1 cala wyświetlający obraz w rozdzielczości 1280 x 800 pikseli, procesor nVidia Tegra 2 1 GHz, 1 GB pamięci RAM, Wi-Fi, Bluetooth 2.1 i moduł 3G. Wewnętrzna pamięć to 32 GB, standardowy aparat ma rozdzielczość 5 MP, a aparat do połączeń wideo 2 MP. Xoom wagowo jest mocno zbliżony do iPada i podobnie leży w dłoniach. Niestety, Motorola póki co, nie planuje sprzedaży swojego najnowszego dziecka poza USA.

288771576543066259
Źródło zdjęć: © Motorola Xoom

Dużo więcej można natomiast powiedzieć o BlackBerry Playbook. Jako jeden z nielicznych tabletów nie pracuje on pod kontrolą Androida, a pod kontrolą systemu QNX. Do najmocniejszy stron Playbooka należy z pewnością ekran i to jak działa. Reakcja jest natychmiastowa i bardzo płynna. W przypadku produktu RIM nic się nie przycinało, nic nie zwalniało, a system działał bardzo płynnie. Sam QNX wizualnie przypomina Androida, więc nikt nie powinien mieć problemów z jego intuicyjną obsługą. Playbook obsługuje wielozadaniowość, więc bez najmniejszego problemu możemy robić na nim kilka rzeczy jednocześnie. Obsługuje także Flasha i HTML5. Do tego, samo urządzenie jest bardzo lekkie, cienkie i poręczne – to zdecydowanie jedna z najciekawszych prezentacji na CES 2011. Playbook wyposażono w 7-calowy ekran, obsługę „wielodotyku”, dwa aparaty fotograficzne (odpowiednio 5 i 3 MP) i 1 GB pamięci RAM. Jego zaletą jest także bardzo pojemny i wydajny akumulator.

288771576543197331
Źródło zdjęć: © BlackBerry Playbook

Na stoisku Panasonica można było podziwiać aż trzy tablety z serii Viera. Rozmiarami odpowiadają one nieoficjalnym standardom ustanowionym przez Apple i Samsunga –. jeden wielkością odpowiada iPadowi, drugi Galaxy Tab. Trzeci tablet przypomina raczej telefon komórkowy, niż tablet – ale to dobrze. Nikt nie powiedział, że dotychczasowych rozmiarów nie można zmieniać. To, co wyróżnia tablety Panasonica, to możliwość ich integracji z całym systemem Panasonic Viera i interakcję z treściami wyświetlanymi na ekranie telewizora. Pomysł ciekawy, szkoda tylko, że ograniczony do telewizorów jednej marki.

288771576543328403
Źródło zdjęć: © Tablety Panasonic Viera (fot. wp.pl)

Sharp natomiast przyniósł dobre wieści, że jego czytnik e-booków / tablet Galapagos będzie jednak urządzeniem dostępnym na całym świecie. Już na początku roku ma trafić do sprzedaży w USA, a potem sukcesywnie na inne rynki. Sharp Galapagos to 2 tablety pracujące oczywiście pod kontrolą systemu Android, tutaj w wersji 2.2. Pierwszy wyposażono w ekran 5,5 cala (1024 x 600 pikseli), drugi natomiast w ekran o rozmiarze 10,8 cala (1366 x 800 pikseli). Niestety Sharp dość wysoko pozycjonuje swoje urządzenia. Za mniejszą wersję trzeba będzie zapłacić około 450-500 dolarów, co na tle konkurencji jest ceną raczej wygórowaną.

288771576543459475
Źródło zdjęć: © Sharp Galapagos (fot. wp.pl)

nVidia Tegra2, czyli nadchodzą mocne smartphony

Podczas CES 2011 Nvidia pokazała oficjalnie swój układ Tegra 2. Jest to układ elektroniczny typu SoC (System-On-a-Chip), który korzysta z dwurdzeniowej architektury procesora Cortex A9 ARM, współpracującej z szeregiem innych rdzeni odpowiedzialnych za obsługę dźwięku, wideo i grafiki. Najważniejsze jest jednak to, że układ jest bardzo wydajny i energooszczędny i został zaprojektowany specjalnie na użytek smartphonów i tabletów.

288771576543590547

Prezentacja odbyła się na przykładzie telefonu LG Optimus 2. i udowodniła, że układ ten ma ogromny potencjał i możliwości, choć nie obyło się bez wpadek. Kiedy szef Nvidii Jen-Hsun Hang chciał pokazać, jak LG Optimus wspaniale wyświetla Flashowe elementy na stronach www, to okazało się, że za żadne skarby nie udaje się połączyć z siecią Wi-Fi, niemiłosiernie zapchaną przez uczestników targów. Jen-Hsun Hang żartobliwie skwitował całe zajście słowami „You guys suck”.

Co jeszcze pokazano na CES?

Całe mnóstwo nowych aparatów fotograficznych, także 3D, kamer cyfrowych (tak, oczywiście także 3D) dodatków do iPhona czy iPada, ale nie zabrakło też np. robotów, które potrafią samodzielnie umyć okna, czy wielkich i nowoczesnych pralek. Zabrakło nam jednak spektakularnych nowości na miarę nie tak dawnej premiery telewizorów 3D. Można zatem prognozować, iż rok 201. przyniesie nam jeszcze większą liczbę tabletów wszelkiej maści i rozmiarów, jeszcze więcej technologii 3D oraz wyjątkowo wydajne telefony i smartphony napędzane przez Tegra 2.

Jarosław Babraj

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)