B. wiceszef Pentagonu o Polsce. "Może mieć jedną z najsilniejszych armii NATO"

Apache
Apache
Źródło zdjęć: © U.S. Army | Tech. Sgt. Andy Dunaway
oprac. WK

29.08.2023 07:36, aktual.: 29.08.2023 09:34

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Były wiceszef Pentagonu, Jim Townsend, w bardzo optymistycznych słowach skomentował plan zakupu śmigłowców Apache przez Polskę. W rozmowie z PAP ocenia to jako dobrą i przemyślaną inwestycję, która może pomóc naszemu krajowi zbudować najsilniejszą armię w NATO tuż po Stanach Zjednoczonych.

Jim Townsend, obecnie ekspert think tanku Center for New American Security (CNAS), a przedtem wieloletni oficjel Pentagonu, skomentował w ten sposób potencjalny zakup przez Polskę 96 śmigłowców szturmowych AH-64E Apache. Departament Stanu wyraził zgodę na taką transakcję 21 sierpnia 2023 r.

Śmigłowce AH-64E Apache, zwane też "latającymi czołgami", są w stanie skutecznie zwiększać możliwości operacyjne w zakresie zdolności przeciwpancernych i wsparcia powietrznego. Mające 17 m długości i ważące blisko 10 ton maszyny są uzbrojone w podkadłubowe działko M230 kalibru 30 mm, a na podskrzydłowych wysięgnikach mogą zabierać nawet 16 pocisków przeciwpancernych Hellfire albo pociski niekierowane Hydra 70. Z kolei do samoobrony Apache może użyć pocisków Stinger

Apache cechują się także pancerną "wanną" z kewlaru, która chroni kabinę od dołu. Wzmocnione, działające na zasadzie amortyzatorów, elementy konstrukcyjne dodatkowo zwiększają wytrzymałość śmigłowców w przypadku ich uderzenia o ziemię. Ryzyko zniszczenia całego napędu zmniejsza z kolei maksymalne oddalenie silników od siebie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Apache w polskiej armii. "Ten zakup ma wielki sens"

– Ten zakup ma wielki sens. Śmigłowce szturmowe są świetnymi "zabójcami czołgów". I gdyby tylko Ukraina miała teraz Apache, mogłaby nie tylko niszczyć rosyjskie czołgi, ale też wystrzeliwać rakiety Hellfire w niektóre z tych przeszkód, które teraz stoją na ich przeszkodzie w obecnej ofensywie – mówi ekspert.

Jak dodaje, biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu i rodzaj zagrożeń ze wschodu, z którym mierzy się Polska, z punktu widzenia naszego kraju trudno o lepszy zakup.

– Tym bardziej, że używa się ich w połączeniu z własnymi czołgami. A oczywiście, Polska kupiła - poza dużą liczbą koreańskich czołgów, także amerykańskie M1A2, do współpracy z którymi Apache są stworzone. To jest więc świetny ruch – ocenia Townsend. – To potwierdza, że Polska może wkrótce mieć najsilniejsze wojsko w Sojuszu poza Stanami Zjednoczonymi – dodaje.

Polskie podejście kontrastuje z niemieckim

Ekspert uważa, że postawa Polski w sprawie podejścia do obronności mocno odstaje od tej, prezentowanej przez władze Niemiec, które - jak podał portal Politico - w ostatniej chwili wycofały się ze zobowiązania do wydawania 2 proc. PKB na obronę w projekcie budżetu.

– To jest po prostu kolejny dowód na to, że Polska robi to, co należy. Wie, że jest na linii frontu i w pierwszej kolejności liczy na siebie, a nie na sam fakt, że jest w NATO. Wie, że jest odpowiedzialna za swoją obronę, i że musi inwestować wystarczająco dużo, by Rosjanie trzymali się z dala – mówi rozmówca PAP.

Jak dodaje, doniesienia z Niemiec są bardzo rozczarowujące i jeśli rzeczywiście Berlin będzie się dalej opierać przed wypełnianiem zobowiązań NATO, mocno wpłynie to na jego reputację jako sojusznika.

– Zastanawiam się, czy oni nie mają wstydu? Jeśli liczą na to, że to nie zostanie zauważone w Waszyngtonie i wytknięte, to się mylą. Tym bardziej, że po zapowiedziach Scholza o zeitenwende (pol. "punkcie zwrotnym"), wycofanie się z tego teraz wygląda na zwodzenie – ocenia Townsend.

Zauważa przy tym, że taka postawa idzie na przekór obaw wyrażanych w Niemczech na temat tego, czy na Ameryce można polegać w perspektywie możliwej prezydentury Donalda Trumpa. Jak przyznaje, choć Trump może chcieć dokonać radykalnych ruchów, a nawet próbować wyjść z NATO, to powinno to tylko dodatkowo zmotywować Berlin do wzięcia odpowiedzialności za swoją obronę.

– To z pewnością tylko zwiększyłoby prawdopodobieństwo, że Niemcy byłby obiektem gniewu i wrogości Trumpa. Więc jeśli rzeczywiście tego się obawiają, powinni zacząć wydawać dużo pieniędzy, bo nie byłbym zaskoczony, gdyby - jeśli nie wycofałby Ameryki z NATO - zredukowałby nasze zaangażowanie w Europie – analizuje ekspert.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński

Źródło artykułu:PAP
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie