Zaginieni kosmonauci. Nieznani bohaterowie, którzy zginęli w kosmosie przed Gagarinem

– Temperatura rośnie. Zabiliście mnie, dranie! – wchodząc na pokład Sojuza 1 Władimir Komarow był przekonany, że nie wróci na Ziemię żywy. Miał rację. Z 203 usterek, jakie wystąpiły w czasie lotu ostatnia – odpowiedzialna za splątanie linek spadochronu – okazała się zabójcza.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Czemu zawdzięczamy opowieści o śmiałkach, którzy zginęli w kosmosie przed lotem Jurija Gagarina?
Czemu zawdzięczamy opowieści o śmiałkach, którzy zginęli w kosmosie przed lotem Jurija Gagarina? (Youtube.com)
WP

Niemieckie eksperymenty

Szukając informacji o pierwszym człowieku w kosmosie trafimy zapewne na biogram Jurija Gagarina i informację o jego pionierskim locie z 12 kwietnia 1961 roku. Tylko czy aby na pewno Gagarin był pierwszy? Istnieją poszlaki wskazujące, że w kosmosie byli przed nim inni śmiałkowie.

Aby odnaleźć prawdziwych pionierów, musimy niestety cofnąć się w czasie o około 18 lat. Dlaczego niestety? Fundamenty współczesnej wiedzy, pozwalającej na podróże kosmiczne powstawały w wyjątkowo mrocznych okolicznościach – pochodzą z niemieckich obozów koncentracyjnych.

WP

To właśnie tam Niemcy przeprowadzili w czasie II wojny światowej serię okrutnych eksperymentów. Kosztem niewyobrażalnych cierpień i śmierci setek zamęczonych przy okazji badań więźniów, badacze zdobyli i wiedzę, wykorzystaną następnie do budowy kabin ciśnieniowych, wysokościowych skafandrów czy systemów podtrzymywania życia.

Zaćmienie Księżyca w obiektywie naszych czytelników

WP

Zbrodniarze na usługach NASA

Zebrane wówczas dane stały się cenną kartą przetargową. Udostępniając je zwycięskim mocarstwom niemieccy badacze kupili sobie nie tylko życie, ale w ogóle uniknęli procesów, a po wojnie cieszyli się szacunkiem i prestiżem. Przykładem jest m.in. prof. Hubertus Strughold, nadzorujący eksperymenty na więźniach w obozie Dachau. Po wojnie trafił do Stanów Zjednoczonych, gdzie współtworzył "Kompendium Medycyny Lotniczej" – bazę wiedzy, dzięki której rozpoczęto załogowe programy kosmiczne.

Hubertus Strughold - "ojciec medycyny kosmicznej", który swoją wiedzę zdobył dzięki testom na więźniach obozów koncentracyjnych NASA
Podziel się
WP

Przez dziesięciolecia Strughold, zamiast być nazywany zbrodniarzem i odpowiadać za zbrodnie z Dachau, cieszył się opinią "ojca medycyny kosmicznej". Jego nazwisko dopiero w 2006 roku zostało usunięte z Komnaty Chwały Zdobywców Kosmosu w Muzeum Historii Kosmosu w Alamogordo.

Dlatego, jeśli jako punkt odniesienia przyjmiemy ekspozycję na warunki, panujące w górnych warstwach atmosfery lub nawet poza nią, to pierwszymi ludźmi, którzy sięgnęli granicy kosmosu, byli bezimienni więźniowie niemieckich obozów. Kto poleciał po nich?

Skafandry wysokościowe

WP

Pierwsze pogłoski o tzw. zaginionych kosmonautach pojawiły się na Zachodzie już pod koniec lat 50. Zimna wojna była wówczas bliska przeistoczeniu się w wojnę "gorącą", churchillowska żelazna kurtyna szczelnie przedzielała Europę, a jakiekolwiek wieści ze Wschodu były o tyle cenne, co bardzo, bardzo skąpe.

Radziecki plakat propagandowy imgur
Podziel się

I właśnie w takich okolicznościach w zachodnich mediach pojawiła się plotka o nadawanej w Moskwie audycji radiowej, informującej o załogowym locie na wysokości 300 kilometrów. Niedługo później, w 1959 roku w radzieckim czasopiśmie "Ogoniok" opublikowano artykuł, poświęcony lotom na dużych wysokościach. Towarzyszyły mu zdjęcia inżynierów i osób w skafandrach – lotniczych, a nie kosmicznych.

WP

"Ogoniok" wymieniał również nazwiska osób na zdjęciach – Dołgow, Kaczur i Graczow. Ich zadaniem było prawdopodobnie testowanie skafandrów wysokościowych i udział w stratosferycznych skokach spadochronowych – zadanie karkołomne i niebezpieczne, ale niezwiązane bezpośrednio z programem kosmicznym.

Gdy kilka lat później Rosjanie zaprezentowali pierwszych kosmonautów, nie było wśród nich osób o nazwiskach, wymienionych w "Ogonioku". I właśnie ten fakt stał się podstawą do spekulacji, że ludzie w kombinezonach zginęli w czasie jakiegoś lotu lub lotów kosmicznych.

Krater po ciemnej stronie Księżyca

Kolejną poszlaką był fakt, że Rosjanie nazwali jeden z kraterów na ciemnej stronie Księżyca nazwiskiem Graczowa. Skojarzono to oczywiście z osobą w skafandrze i nie pomogły tłumaczenia, że krater zawdzięcza swoją nazwę rosyjskiemu inżynierowi, pionierowi technologii rakietowej, Andriejowi Graczowowi, a nie uhonorowanemu skrycie, poległemu kosmonaucie.

Jeden z kraterów na księżycu nazwano nazwiskiem Andrieja Graczowa imgur
Podziel się

Plotki o zaginionych kosmonautach podsycały również próby kapsuł Wostok, w których umieszczono wypełnione czujnikami i ubrane w skafandry kukły – prawdopodobnie pierwsze tak dobrze odwzorowujące ciało człowieka manekiny.

Polem do spekulacji była również rekonwalescencja radzieckiego pilota oblatywacza, Władimira Iliuszyna, który w Chinach przechodził rehabilitację po wypadku. Popularna teoria spiskowa głosi, że Iliuszyn był kosmonautą, który poleciał przed Gagarinem. W czasie lotu miały wystąpić problemy, w wyniku których Iliuszyn wylądował na terenie Chin – przeżył, ale został aresztowany.

Co nagrali bracia Judica-Cordiglia?

Znacznie ciekawsze wydają się za to nagrania, zarejestrowane przez włoskich amatorów krótkofalarstwa. Bracia Judica-Cordiglia zorganizowali w latach 50. pod Turynem stację nasłuchową (co samo w sobie stanowi dla niektórych fundament do snucia kolejnych teorii spiskowych, związanych z pochodzeniem sprzętu) i zaczęli nasłuchiwać sygnałów radiowych, związanych z radzieckimi programami kosmicznymi. Odebrali m.in. komunikaty nadawane przez pierwszego satelitę, Sputnika 1.

W latach 60. bracia zaczęli nagrywać efekty swoich nasłuchów. W maju 1961 roku zarejestrowali coś, co zostało zinterpretowane jako transmisja z nieudanej próby kosmicznej, w czasie której zginęła bezimienna kobieta. Poniższe filmy prezentują samo nagranie, a pod nim nakręcony na jego podstawie film krótkometrażowy.

Nagrań tego typu było więcej, jednak nigdy nie udało się potwierdzić ich autentyczności, a kontrowersje budzi m.in. stosowana przez nagrywane osoby terminologia, niezgodna z fachowym słownictwem, używanym przez personel, związany z radzieckimi misjami kosmicznymi.

Sojuz 1, czyli polityka kontra ludzkie życie

Problem z "zaginionymi kosmonautami" polega na tym, że choć doniesienia o nich brzmią ciekawie, to nie wytrzymują konfrontacji ze źródłami. Te – niezależnie od epoki – milczą na ich temat. Śladu po rzekomych ofiarach nie znaleziono nawet w odtajnionych po upadku ZSRR archiwach, gdzie bez problemu znajdziemy dokumenty, związane z drobiazgowo opisywanymi i analizowanymi późniejszymi katastrofami.

Jurij Gagarin i Władimir Komarow tumblr
Podziel się

A co ze wspomnianym na początku artykułu Komarowem? Ten faktycznie zginął w kwietniu 1967 roku i w świetle dostępnych źródeł jest uznawany za pierwszą ofiarę sowieckiego programu kosmicznego. Sensacyjnym wątkiem w przypadku jego śmierci pozostaje jednak pośpiech przy przygotowaniach do misji, która – w obliczu katastrofy pierwszej misji Apollo – miała pokazać światu radziecką przewagę i stanowić poligon doświadczalny przed planowaną misją księżycową. A przy okazji uświetnić okrągłą rocznicę Rewolucji Październikowej.

Komarow był prawdopodobnie w pełni świadomy niedoskonałości statku Sojuz 1. Wyznaczono go do misji ze względu na doświadczenie, ale i fakt, że - w przeciwieństwie do większości wojskowych pilotów - był też inżynierem, który miał łatwiej poradzić sobie z ewentualnymi awariami. Kosmonauta wiedział, że ambitna misja jest, wobec niedopracowania sprzętu wynikającego z pośpiechu, misją ekstremalnie ryzykowną i realizowaną na skutek politycznych nacisków. Mimo tej wiedzy miał zdecydować się na lot aby – według romantycznej wersji – nie narażać swojego przyjaciela, Jurija Gagarina, który został wyznaczony do tej misji jako pilot rezerwowy.

Warto wspomnieć, że po śmierci Komarowa przekonstruowano spadochrony Sojuza, a następnie poddano je bardzo wnikliwym i czasochłonnym testom. Choć - obok kluczowych problemów z rakietą nośną - opóźniło to cały program, to od tamtego czasu spadochrony ponad stu Sojuzów nigdy nie zawiodły.

W artykule wykorzystałem informacje z serwisów Encyclopedia Astronautica, Air and Space i artykułu Jamesa Oberga ze "Space World Magazine" (1/1975).

Polub WP Tech
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP