Syryjscy inżynierowie w Rosji. Specjalizują się w bombach beczkowych

Strona głównaSyryjscy inżynierowie w Rosji. Specjalizują się w bombach beczkowych
24.05.2022 13:41
Eksplozja podczas wojny  Syrii; zdjęcie ilustacyjne
Eksplozja podczas wojny Syrii; zdjęcie ilustacyjne
Źródło zdjęć: © Getty Images, | atosan

Ponad 50 syryjskich inżynierów, specjalizujących się w produkcji tzw. bomb beczkowych, współpracuje z siłami Putina – informuje brytyjski serwis The Guardian. Zdaniem tego medium ich przybycie do Rosji mogło być powodem, dla którego państwa zachodnie obawiały się, że Syryjczycy zostaną zaangażowani do przygotowania broni chemicznej przeciwko Ukrainie. Wyjaśniamy, czym są bomby beczkowe używane podczas wojny domowej w Syrii.

Informacje pozyskane przez Guardiana opierają się na anonimowych doniesieniach europejskich agencji wywiadowczych. Według brytyjskiego serwisu syryjscy specjaliści od kilku tygodniu przebywają w Rosji, gdzie współpracują z tamtejszymi siłami zbrojnymi.

Broń reżimu Assada 

Bomba beczkowa to prymitywne materiały wybuchowe pakowane do beczek i zrzucane z helikopterów. Podczas wojny domowej w Syrii tego rodzaju broń odegrała niszczycielką rolę w tłumieniu sił antyrządowych. Jak czytamy na łamach Polskiej Agencji Prasowej, bomby beczkowe były wypełnione po brzegi materiałami wybuchowymi, czasami też odłamkami. Reżim Assada był również oskarżany o napełnianie beczek chlorem i zrzucanie ich nad opozycyjnymi miastami.

Według jednej z syryjskich organizacji na rzecz praw człowieka, siły rządowe zrzuciły w ciągu dziewięciu lat prawie 82 tys. bomb beczkowych, zabijając przy ich użyciu 11 087 cywilów, w tym 1821 dzieci.

Zdaniem ekspertów bomby beczkowe mogą jednak nie sprawdzić się w Ukrainie, gdyż ta – w przeciwieństwie do syryjskich rebeliantów walczących z Assadem – posiada broń przeciwlotniczą oraz systemy do śledzenia samolotów. Maszyny przenoszące tego rodzaju broń mogą zatem zostać zestrzelone, zanim zdołają ją zrzucić. Niemniej współpraca syryjskich specjalistów z siłami Putina może budzić uzasadnione podejrzenia.

Adam Gaafar, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie