Rosjanie nie mówią prawdy? Ich zdaniem "Rostów nad Donem" ma drobne uszkodzenia

Rostów nad Donem z dziurami po ataku pociskiem Storm Shadow.
Rostów nad Donem z dziurami po ataku pociskiem Storm Shadow.
Źródło zdjęć: © X (dawniej Twitter) | Oryx
Karolina Modzelewska

25.09.2023 16:47, aktual.: 25.09.2023 20:58

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W trackie ataku na Sewastopol Ukraińcy uszkodzili rosyjski okręt podwodny "Rostów nad Donem". Zdjęcia satelitarne i tradycyjne fotografie wskazywały na poważne zniszczenia jednostki, która najprawdopodobniej została trafiona dwoma pociskami manewrującymi o obniżonej wykrywalności Storm Shadow. Jak jednak zaznacza serwis Defense Express, Rosjanie dalej twierdzą, że okręt posiada "drobne uszkodzenia".

Ukraińcy przeprowadzili atak na okupowany Krym w nocy 13 września. W jego trackie najprawdopodobniej dwa pociski manewrujące Storm Shadow trafiły w okręt podwodny "Rostów nad Donem". Była to pierwsza w historii sytuacja, gdy Moskwa straciła tego typu jednostkę na skutek działań bojowych. Projekt Confused Intelligence Team (CIT) zamieścił na Twitterze unikalne zdjęcia pokazujące skalę zniszczeń okrętu. Pojawiły się też głosy, że rozsądniej będzie zbudować nowy okręt niż naprawiać "Rostów nad Donem". Serwis Naval News przykładowo zaznaczył, że "twierdzenia rządu rosyjskiego o przywróceniu go (okrętu - przyp. red.) do służby wydają się całkowicie nierealne".

Rosjanie nie mówią prawdy o okręcie "Rostów nad Donem"?

Pomimo dostępnych zdjęć satelitarnych i tradycyjnych fotografii pokazujących obecny stan okrętu "Rostów nad Donem", Rosjanie wciąż twierdzą, że zniszczenia były niewielkie. Ukraiński serwis Defense Express zwrócił uwagę na doniesienia rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej TASS. Ta, powołując się na swoje źródła, przekazała, że "okręt podwodny ma drobne uszkodzenia, które nie wpływają na jego mocny kadłub. Ich usunięcie może jedynie nieznacznie wydłużyć czas planowych napraw okrętu podwodnego".

Defense Express przeprowadził jednak analizę skutków ukraińskiego ataku, która uderza w twierdzenia o "drobnych uszkodzeniach". Jak wylicza serwis, pierwszy z pocisków Storm Shadow trafił w dziób okrętu, a dokładniej mówiąc w przedział torpedowy, gdzie znajdowały się wszystkie torpedy. To miało doprowadzić do ich zniszczenia, podobnie jak i systemów ładowania.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Niewykluczone, że w środku jednostki doszło do eksplozji, co z kolei spowodowało zniszczenie części kompleksu hydroakustycznego "Rubikon-M". Drugi z pocisków Storm Shadow miał natomiast uderzyć w środkową część kadłuba okrętu "Rostów nad Donem" i przebić jego pancerz. Defense Express podkreśla, że otwartą kwestią jest pożar we wnętrzu kadłuba, który mógł doprowadzić do spalenia systemu komunikacyjnego. Dodaje również, że nie ma zdjęć pokazujących stan jednostki z drugiej strony.

Okręt podwodny "Rostów nad Donem" należy do rodziny ulepszonych okrętów projektu 636.3 Warszawianka (w kodzie NATO: Improved Kilo). Został wprowadzony do służby pod koniec 2014 r. Jednostka o długości ok. 74 m i wyporności 3100 t w porównaniu do swojego poprzednika ma większy zasięg bojowy, a także możliwość uderzania w cele lądowe, powierzchniowe i podwodne. Wyposażono ją m.in. w zaawansowaną technologię stealth, a także wyrzutnie torpedowe kalibru 533 mm, miny oraz rakiety manewrujące Kalibr 3M54 (w kodzie NATO: SS-N-27 Sizzler).

Karolina Modzelewska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie