Latający szpiedzy na misji. Maszyny pojawiły się nad Rumunią

Boeing RC-135 Airseeker - zdjęcie ilustracyjne
Boeing RC-135 Airseeker - zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Getty Imags | gsmudger
Karolina Modzelewska

21.03.2024 10:39, aktual.: 21.03.2024 11:54

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania przeprowadziły strategiczne misje badawcze w pobliżu rumuńskiego wybrzeża i wód Morza Czarnego, o czym donosi Defense Romania. Wykorzystano w tym celu samoloty zwiadowcze RC-135V oraz RC-135W, które często są nazywane latającymi szpiegami. Nazwa jest nawiązaniem do ich możliwości w zakresie przeprowadzania rozpoznania fotograficznego i elektronicznego.

Jak wyjaśnia Defense Romania, 20 marca br. nad Rumunią pojawił się brytyjski samolot Boeing RC-135W Rivet Joint o numerze bocznym ZZ665 i radiowym znaku wywoławczym RRR7220. Był eskortowany przez dwa myśliwce Typhoon, a w jego pobliżu znajdował się tankowiec Airbus KC.2. Tego samego dnia nad Rumunią latał również amerykański samolot RC-135V Rivet Joint o numerze bocznym 64-14841 i radiowym znaku wywoławczym JAKE17. W powietrzu znajdowały się też należące do USA samoloty P-8A Poseidon i Bombardier Challenger 650.

Latający szpiedzy nad Rumunią

Trasę, jaką pokonywały maszyny, można było śledzić w serwisach pokazujących ruch samolotów w czasie rzeczywistym. Według rumuńskiego serwisu "misje typu ISR (Intelligence, Surveillance, Reconnaissance) realizowane przez amerykańskie i brytyjskie samoloty badawcze miały prawdopodobnie na celu zebranie informacji o ruchach wojsk rosyjskich w rejonie Morza Czarnego". Defense Romania nie wyklucza, że zgromadzone podczas lotów informacje posłużą Ukraińcom do przeprowadzania nowych ataków z użyciem dronów i rakiet manewrujących na rosyjskie cele m.in. na Półwyspie Krymskim.

Warto wspomnieć, że Rumunia odgrywa coraz większą rolę w działaniach NATO na wschodniej flance. Jak już informowaliśmy, w Rumunii powstaje największa baza sojuszu w Europie. Bukareszt na jej budowę przeznaczy 2,5 mld euro. Inwestycja obejmuje m.in. nowe pasy startowe, hangary dla samolotów wojskowych, ale także szkoły, przedszkola, sklepy czy szpital. Zgodnie z planami baza zajmie obszar 3 tys. hektarów i będzie mogła na stałe pomieścić nawet 10 tys. żołnierzy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Baza lotnicza Mihail Kogălniceanu od dawna jest kluczowym węzłem NATO, a dalsze inwestycje w tę lokalizację przyczynią się do wzmocnienia sojuszniczego odstraszania i obrony. W odpowiedzi na agresywną wojnę Rosji NATO jeszcze bardziej wzmocniło swoją obecność na wschodzie Sojuszu, w tym poprzez rozmieszczenie nowej grupy bojowej w Rumunii i zwiększenie swojej obecności powietrznej. Podczas lipcowego szczytu podejmiemy dalsze kroki w celu wzmocnienia odstraszania i obrony NATO" - przekazało WP Tech NATO na pytanie odnośnie planów sojuszu związanych z bazą w Rumunii.

Boeing RC-135V/W Rivet Joint - co to za maszyny?

Boeing RC-135V/W Rivet Joint to samoloty rozpoznawcze zaprojektowane i wyprodukowane przez Boeinga dla Sił Powietrznych USA (USAF). Są zaawansowaną wersją RC-135, znaną również pod nazwą "Airseeker". Samoloty tego typu wyposażono w zestaw czujników do śledzenia i identyfikacji sygnałów geolokalizacji w widmie elektromagnetycznym. Samolot może lokalizować i rozpoznawać emisje promieniowania elektromagnetycznego, emisje radiolokacyjne, elektroniczne czy komunikacyjne. Przechwycone dane są przekazywane do centrów operacyjnych za pośrednictwem bezpiecznego łącza danych komunikacji satelitarnej.

Maszyna ma długość 41,1 m, wysokość 12,8 m, a rozpiętość jej skrzydeł wynosi 39,9 m. Jej maksymalna masa startowa wynosi ponad 133 tys. kg. RC-135W Rivet Joint może latać z maksymalną prędkością wynoszącą nawet 870 km/h, a jego zasięg to około 6500 km. RC-135V/W Rivet Joint obsługuje dwóch pilotów oraz jeden nawigator. Na pokładzie RC-135W znajduje się również załoga oddelegowana do wykonania określonych zadań w ramach realizowanej misji strategicznej lub taktycznej i prowadzonego rozpoznania.

Karolina Modzelewska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)