Wirtualne życie po życiu - posty na Facebooku i Twitterze po śmierci

Wirtualne życie po życiu - posty na Facebooku i Twitterze po śmierci
Źródło zdjęć: © Przykuta / Wikimedia Commons

29.10.2013 10:36, aktual.: 29.10.2013 10:51

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wszystko wskazuje na to, że w świecie mediów społecznościowych bycie sławnym za życia już nie wystarcza. Kolejnym etapem w walce o popularność i bycie permanentnie lubianym są wpisy pojawiające się po śmierci ich autorów. Na pierwszy rzut oka wydaje się to przekroczeniem granicy śmieszności i świadczy o braku dystansu do samego siebie. Ale czy na pewno? Pośmiertne twittowanie czy publikowanie postów na FB w krajach rozwiniętych socialmediowo zaczyna być na porządku dziennym, choć jeszcze kilka lat temu nie mieściło się w głowie nawet największym, internetowym wywrotowcom – mówi Wojciech Borowski, CEO McCann Worldgroup.

Szacuje się, że Facebooka używa już ponad 1,1. miliarda osób. Łączny czas na nim spędzany przekroczył w połowie roku 20 miliardów minut dziennie. I stale rośnie. Według raportu opublikowanego przez Mashable, tylko w 2012 roku na świecie umarło 3 miliony osób, które miały konta na tym portalu. Tylko mały procent z nich w ogóle pomyślało, co stanie się z ich profilami, kiedy połączą się z większością.

Dzięki nowoczesnym aplikacjom i szokującym niejednego z nas stronom internetowym ci, którzy dzięki wynurzaniu się na portalach społecznościowych chcą być sławni i podziwiani za życia, bez najmniejszego problemu mogą być tacy sami także po śmierci. I choć na zdrowy rozsądek, pierwsze zachłyśnięcie social mediami powinno już ustąpić miejsca racjonalizacji i wyciąganiu wniosków, niewiele osób w ogóle ma świadomość, że wizerunek w digitalu można odpowiedzialnie kształtować, zarówno za życia, jak i po śmierci. Pytanie jednak brzmi - czy w ogóle chcemy i powinniśmy to robić?

W XXI wieku śmierć nie musi oznaczać ani ciszy na naszym profilu na portalu społecznościowym, ani sprawić, że znikniemy z monitorów naszych przyjaciół. Paradoksalnie, jeśli tylko chcemy - możemy być na nim dużo bardziej aktywni niż za życia. Aplikacja „If I Die”. (jeśli umrę) pozwala pozostawić wiadomość, która zostanie opublikowana po naszej śmierci. To od nas zależy, czy będzie to video, zdjęcie czy wiadomość tekstowa. Treść pokaże się na naszym wallu na Facebooku, dając setkom naszym znajomych szansę na jej komentowanie i polubienie. Wystarczy, że wybierzemy 3 zaufane osoby, które w naszym imieniu potwierdzą, że opuściliśmy ten świat.

LivesOn - aplikacja promowana hasłem: „When your heart stops beating, you’ll keep tweeting”. („Gdy twoje serce przestaje bić, będziesz dalej twitował“) pozwala z kolei na kontynuowanie życia na Twitterze, Facebooku i LinkedIn. Działa w oparciu o specjalny algorytm, który przez lata śledzi nasze wpisy na portalach społecznościowych. A gdy umrzemy, wykorzystuje zdobyte informacje do publikowania wiadomości i linkowania stron w tym samym stylu. Jak się można domyślić, LivesOn budzi olbrzymie kontrowersje. Zwolennicy widzą w niej pamiętnik, odtwarzający upodobania i styl pisania zmarłego. Przeciwnicy – wielką mistyfikację i objaw własnej próżności, który nie prowadzi do niczego dobrego.

Jeśli mamy obawę, że nie zdążymy pożegnać się ze wszystkimi osobami, na których nam zależy, lub chcielibyśmy im coś ważnego powiedzieć, a zwyczajnie - nie mamy odwagi, pomoże nam aplikacja DeadSocial. Pozwala ona napisać wiadomość, która zostanie dostarczona do konkretnych osób zaraz po naszej śmierci. Wszystko odbywa się całkowicie wirtualnie - bez zbędnych kopert i prawnika, odczytującego w naszym imieniu ostatnią wolę.

Ale to nie wszystko. Jeśli zależy nam, żeby ktoś zajął się po naszej śmierci naszą tożsamością online, można pomyśleć o stworzeniu sieciowego testamentu. Legacy Locker umożliwia zebranie w jednym miejscu najważniejszych danych (haseł w portalach społecznościowych, danych do kont bankowych online itp.) i określenie osób, które będą miały do nich dostęp - wraz z opcją przypisania konkretnych osób do konkretnych danych. Można też za jego pomocą pozostawić specjalną wiadomość dla bliskich na wypadek naszej śmierci.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (7)