Sterżyńska: o blokowaniu stron www powinny decydować sądy

Sterżyńska: o blokowaniu stron www powinny decydować sądy01.02.2010 12:40
Sterżyńska: o blokowaniu stron www powinny decydować sądy
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Anna Streżyńska powiedziała PAP, że rejestr stron niedozwolonych, którego wprowadzenie zakłada projekt nowelizacji ustawy hazardowej, świadczy o tym, że rząd ma świadomość, iż treści naruszające prawo powinny być w internecie traktowane tak samo jak w każdych innych mediach. Zaznaczyła przy tym, że to sądy powinny decydować o blokowaniu nielegalnych stron.

"Zasadą jest, że działania o charakterze przestępczym powinny być sądzone na podstawie prawa karnego przez niezawisłe sądy. Kwestionowanym kompromisem pomiędzy prawem a potrzebą szybkiego reagowania na takie treści stał się zaprojektowany przez rząd rejestr stron niedozwolonych i obowiązek blokowania stron przez operatorów" - powiedziała.

288771083946178707

Jak zaznaczyła, UKE uważało od początku, że jeśli w ogóle ma istnieć taki rejestr i obowiązek blokady stron, to musi on spełniać standardy państwa prawa. "To nie urzędnicy powinni podejmować decyzje o wpisie do rejestru i blokadzie strony, lecz sąd, który jest doświadczony w rozpatrywaniu podobnych spraw i ocenie przesłanek czynu zabronionego. Musi też zostać zapewniony tryb odwoławczy od takiego postanowienia" - wyjaśniła.

Dodała, że Urząd Komunikacji Elektronicznej po przeprowadzeniu konsultacji ze środowiskiem, złożył do projektu uwagi, które w znacznej części zostały przez rząd uwzględnione. "Pozostają nierozwiązane zagadnienia skuteczności blokad i rejestru, oraz zwalczania zorganizowanej przestępczości wymierzonej przeciw dzieciom, która korzysta z zaawansowanych technik komunikacji, niedostępnych dla tej ustawy" - dodała.

We wtorek Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że premier Donald Tusk zaprosił internautów do debaty w sprawie projektu nowelizacji ustawy o grach hazardowych. To odpowiedź na listy internautów, które wysyłali oni do KPRM w proteście przeciwko wejściu w życie nowych rozwiązań.

Premier podkreślił w liście do internautów, że śledzi ich opinie oraz komentarze w tej sprawie. "Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie. Intencją mojego rządu jest zapobieganie wykorzystywania internetu do rozpowszechniania pornografii dziecięcej, oszustw finansowych czy nielegalnych gier hazardowych, a nie ograniczanie wolności w sieci.
Spróbujmy to razem pogodzić. W związku z tym zapraszam Was do debaty, która odbędzie się w przyszłym tygodniu" - czytamy w liście premiera do internautów, opublikowanym w serwisie Facebook na profilach podziekujPremierowi.pl oraz Kancelarii Premiera, a także na stronie www.premier.gov.pl.

"Fakt, że tak wielu z Was zdecydowało się zabrać głos w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych to znak, że trzeba się spotkać i porozmawiać na ten temat" - napisał premier. CIR podało, że o szczegółach debaty poinformuje w komunikacie.

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy z listopada 200. r. o grach hazardowych. Ma on m.in. wprowadzić zakaz urządzania gier hazardowych w internecie. Internetowe strony hazardowe, które będą łamały ten zakaz - jeżeli nowelizacja wejdzie w życie - będą umieszczane w tzw. rejestrze usług i stron niedozwolonych. Podobnie ma być ze stronami pedofilskimi czy propagującymi treści nazistowskie.

Rejestr miałby prowadzić prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Jak mówił na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu w zeszłym tygodniu wiceminister finansów Jacek Kapica, o wpisanie danej strony do rejestru mogłyby wnioskować: policja, wywiad skarbowy i służba celna.

Internauci zebrali 7. tys. podpisów pod listem do prezydenta z apelem o zawetowanie nowelizacji. Autorzy listu uważają, że to "bardzo niebezpieczny i sprzeczny z interesem obywateli" pomysł. "O ile słusznym jest założenie, że w internecie powinno obowiązywać takie samo prawo jak w innych rejonach przestrzeni publicznej, to realizacja tego postulatu przez rząd nijak ma się do zasad takich jak gwarantowana konstytucyjnie wolność wypowiedzi. To, co planuje się wprowadzić, jest po prostu nową formą cenzury, znanej (...) dobrze z poprzedniego ustroju" - piszą internauci.

Autorzy listu do prezydenta podkreślili, że polskie prawo daje możliwość ścigania autorów stron zawierających np. dziecięcą pornografię, treści propagujące nazizm lub wzywające do nienawiści, więc tworzenie nowego rejestru nie jest potrzebne.

Wśród sygnatariuszy apelu są politycy, dziennikarze, wykładowcy akademiccy, przedsiębiorcy.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)