Skaza na życiorysie geniusza? Nikola Tesla o eugenice

Strona głównaSkaza na życiorysie geniusza? Nikola Tesla o eugenice
13.07.2021 16:59
Skaza na życiorysie geniusza? Nikola Tesla o eugenice
Źródło zdjęć: © East News | Science Photo Library

Nikola Tesla do dziś fascynuje miliony ludzi na całym świecie. Nie powinno to dziwić - wiele stworzonych przez niego wynalazków dosłownie wyprzedzało swoją epokę. Genialny wynalazca głosił też jednak poglądy, które obecnie mogą uchodzić za kontrowersyjne.

Podobnie jak wielu ówczesnych myślicieli i naukowców Nikola Tesla popierał eugenikę i był zwolennikiem kontroli urodzeń. Z perspektywy jego czasów takie tezy nie były więc niczym nadzwyczajnym. Z drugiej strony Tesla głosił je w momencie, gdy w Niemczech rządzili już narodowi socjaliści, którzy wykorzystali eugeniczne inspiracje do realizacji swojej zbrodniczej polityki rasowej.

Nikola Tesla przewiduje przyszłość

U kresu swego życia Tesla był już cenionym naukowcem, wzbudzającym niesłabnące zainteresowanie mediów. Nic dziwnego, że w lutym 1935 roku redakcja amerykańskiego magazynu "Liberty" postanowiła zapytać 79-letniego wówczas naukowca, jak wyobraża sobie rozwój techniki w dalekiej przyszłości.

Wynalazca serbskiego pochodzenia zaznaczył na wstępie, że prognozowanie jest dosyć ryzykowne. Jednocześnie stwierdził, że może sobie schlebiać, ponieważ wiele z przewidywanych przez niego wydarzeń "zostało zweryfikowanych przez faktyczne wydarzenia, które miały miejsce na początku XX wieku". Tesla podzielił się z redakcją i czytelnikami swoimi wizjami na lata 2035 i 2100, o czym pisaliśmy w tym artykule.

Tesla o eugenice

Obok górnolotnych przewidywań, takich jak sposoby na pokonanie głodu na świecie czy zakończenie wszelkich wojen, Tesla nakreślił także wizje dotyczące idealnego społeczeństwa. Część z nich była daleka od naszych współczesnych wyobrażeń opartych na równości i tolerancji, przez co może wydawać się szokująca.

Tesla nie przebierał w słowach stwierdzając, że w 2100 roku eugenika będzie powszechnie uznawana. "W minionych wiekach prawo zapewniające przetrwanie najlepiej przystosowanych z grubsza wyeliminowało mniej pożądane rasy. Później nowo rozumiane ludzkie współczucie zaczęło ingerować w bezwzględne siły natury. W rezultacie nadal utrzymujemy przy życiu i hodujemy ludzi nieprzydatnych" – mówił słynny wynalazca.

Czy Tesla uważał zatem, że w idealnym świecie powinno "hodować" się jedynie najsilniejsze jednostki? Poniekąd tak. W rozmowie z "Liberty" stwierdził wprost, że przymusowa sterylizacja przestępców oraz osób chorych psychicznie, która ma miejsce w wielu stanach USA oraz europejskich krajach, to za mało. "Jedyną metodą zgodną z naszymi wyobrażeniami o cywilizacji i rasie jest zapobieganie rozmnażaniu się nieprzydatnych ludzi poprzez sterylizację i świadomą kontrolę instynktów rozrodczych" – mówił Tesla.

W tym momencie nasuwa się naturalnie pytanie, czy mówiąc o metodach stosowanych "w wielu europejskich krajach", wynalazca miał też na myśli Niemcy pod rządami nazistów. Chociaż nie sposób tego dociec, są pewne przesłanki świadczące o tym, że Tesla znał podstawy narodowego socjalizmu, tyle że – tak jak wielu Amerykanów – nie był przez długi czas świadomy prawdziwej, zbrodniczej natury reżimu Adolfa Hitlera.

Przyjaźń ze zwolennikiem nazizmu

W tym miejscu należy wspomnieć o człowieku, który przeprowadził rozmowę z Teslą dla magazynu "Liberty". Był nim mianowicie dobry przyjaciel naukowca, pisarz George Sylvester Viereck, znany w Stanach Zjednoczonych jako czołowy propagator narodowego socjalizmu.

Urodzony w Monachium poeta szybko zaczął przejawiać zamiłowanie do literatury. Pierwsze wiersze napisał w wieku 11 lat, zyskując z czasem opinię niekwestionowanego mistrza pióra. Gdy skończył 12 lat, dołączył wraz z matką do przebywającego w USA ojca Louisa.

Na początku lat 30. Viereck stał się zagorzałym zwolennikiem narodowego socjalizmu. Pod tym względem był zupełnym przeciwieństwem swego ojca, który sympatyzował z ruchem marksistowskim. Poeta kilka razy spotkał się osobiście z samym Adolfem Hitlerem, a w 1934 roku wygłosił w nowojorskim Madison Square Garden przemówienie do 20 tys. słuchaczy, w którym porównał niemieckiego dyktatora do prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta.

Viereck starał się być powściągliwy w swoich opiniach, stwierdzając między innymi, że można sympatyzować z narodowym socjalizmem, nie będąc jednocześnie antysemitą. Głoszone przez niego tezy nie spodobały się naturalnie jego żydowskim przyjaciołom, którzy po wystąpieniu pisarza w Madison Square Garden nazwali go George "Swastyka" Viereck.

Sympatie ideologiczne Vierecka musiały być najpewniej znane Tesli, który bywał na przyjęciach organizowanych przez poetę i jego żonę. Przyjaźń między panami trwała zresztą dość długo i rozpoczęła się zanim świat usłyszał o Hitlerze. Pod koniec lat 20. Tesla ułożył nawet dedykowany Viereckowi wiersz pt. "Fragmenty plotek olimpijskich".

Tesla ofiarą własnych przekonań?

Wracając do rozważań Tesli nad eugeniką, uważał on, że oprócz przymusowej sterylizacji powinno utrudnić się "osobom niepożądanym" możliwości bycia rodzicami. "Dominująca opinia wśród eugeników jest taka, że musimy im utrudnić zawieranie małżeństw. Z pewnością każdy, kto nie jest pożądanym rodzicem, nie powinien mieć prawa do rodzenia potomstwa. Za sto lat dla normalnego człowieka łączenie się w parę z osobą nieprzydatną eugenicznie będzie niczym poślubienie zwykłego przestępcy" – mówił uczony.

Matt Novak, publicysta "Smithsonian Magazine", słusznie zauważa, że Tesla – tak jak każdy człowiek – był daleki od doskonałości i nawet on mógł się mylić. "Wątpię, by Tesla rozumiał zakres okrucieństw, które były popełniane w Europie (i z rąk kalifornijskiego ruchu eugenicznego ) w tamtym czasie. Jego idee były jednak jasne: świat powinien pozbyć się tak zwanych niepożądanych" – pisze Novak.

Idee eugeniczne straciły na popularności po II wojnie światowej, do czego – ze zrozumiałych względów – przyczynił się w dużym stopniu niemiecki ruch nazistowski. Powody, dla których eugenika przestała być w centrum zainteresowania, były jednak znacznie szersze.

Dobrze zostało to wyjaśnione na prowadzonej przez Radosława Kotarskiego stronie polimaty.pl: "Okazało się, że sam człowiek nie jest w stanie sensownie i bez cienia wątpliwości powiedzieć kto jest pożądanym, a kto niechcianym rodzicem. Nigdy nie będziemy umieli jednoznacznie stworzyć listy ludzi, którym należy się prawo do posiadania dzieci". Nic dodać, nic ująć.

Poglądy Tesli dotyczące eugeniki w żaden sposób nie umniejszają oczywiście dokonań naukowca, który – parafrazując klasyka – bez wątpienia wielkim wynalazcą był. Z drugiej strony – jak podkreśla Matt Novak – przekonania Tesli mogą dziwić o tyle, że ze względu na choroby natury psychicznej, z którymi się zmagał, sam zostałby najpewniej umieszczony przez każdy autorytarny reżim w gronie "osób niepożądanych".

Zobacz także: Domowa pułapka na komary. Prosty sposób na krwiopijcze owady

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (14)