Keren Bar'zel blisko wpięcia w architekturę obronną Izraela

Żelazny Promień
Żelazny Promień
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

06.04.2024 15:51

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Gidi Weiss, wiceprezes przed­się­bior­stwa Rafael Advanced Defense Systems, poinformował, że spodziewa się wpro­wa­dze­nia systemu broni laserowej wysokiej mocy Żelazny Promień (Keren Bar’zel / Iron Beam) do uzbrojenia Sił Obronnych Izraela już w przyszłym roku.

Mimo istnienia kilku innych efektorów będzie on kluczowym elementem architek­tury obrony powietrznej Państwa Żydow­skie­go. Potrzeby w tym zakresie wynikają z obrony izraelskiego nieba przed atakami nie tylko ze strony pa­les­tyń­skich Hamasu i Islamskiego Dżihadu, ale też libańskiego Hezbollahu.

Zagrożenie pozostaje wysokie. Jerozolima nie opubli­kowała najnowszych danych na temat przechwyceń Żelaznej Kopuły, ale według stanu na styczeń łącznie wystrze­lono w stronę Izraela ponad 9 tys. rakiet ze Strefy Gazy oraz 2 tys. z Libanu i Syrii. Izrael­skie siły powietrzne twierdzą, że aktywną służbę pełniła też Proca Dawida, która miała prze­chwycić "dziesiątki" pocisków.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Żelazna Kopuła Izraela przechwytuje pociski

Duża intensywność ataków mocno drenuje izraelskie zapasy amunicji. Ale nie to jest naj­waż­niejsze. Naj­więk­sze zna­cze­nie ma koszt prowadzenia wojny. Konflikt zbrojny nigdy nie jest tanim przedsięwzięciem, stąd konieczne jest pozyskanie takich narzędzi, które obronę przeciwlotniczą uczynią zdecydowanie mniej kosztowną.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

W 2022 r. Uzi Rubin z Jerozo­lim­skiego Instytutu Strategii i Bezpie­czeństwa oraz pierwszy dyrektor izraelskiej Orga­nizacji Obrony Przeciw­ra­kie­towej, zwracał uwagę, że chociaż lasery mają znaczną przewagę pod względem kosztu jednego strzału w porównaniu z efektorami kinetycznymi, nie muszą dobrze działać we mgle lub przy innej złej pogodzie. Inne zakłócenia również mogą osłabić ich skuteczność.

Potrzeba "podgrzania" celu przez Żelazny Promień wymusza, żeby przez pewien czas, zapewne przekraczający dwie se­kun­dy, wiązka była utrzymy­wana wprost na obiekcie. Konieczność śle­dze­nia i sku­pia­nia energii przez system w tym czasie może oznaczać, że da się go pokonać salwami wielu pocisków. To samo może dotyczyć rojów dronów, jednak drony zazwyczaj latają znacznie wolniej niż rakiety, pociski czy moź­dzierze.

System używa emitera o mocy 100 kW i ma zasięg do 7 km. Ma być kompatybilny z wieloma radarami w izraelskiej służbie i może być mon­towany na pojazdach. W zasadzie właś­ciwsze byłoby określenie zasięgu jako "kilka kilo­metrów", gdyż może on się różnić w zależności od siły wiązki, celu i warunków atmosferycznych. Różne będą skutki porażenia: w niektórych przy­padkach cel wybuchnie, podczas gdy w innych zostanie po prostu unie­ru­cho­miony i spadnie. Zgodnie z izraelskimi zamie­rze­niami powstanie hybrydowy system broni laserowej: bazowania lądowego (ale też jako część C-Dome na okrętach) i montowany na samolotach (za tę część ma odpowiadać Elbit Systems).

W październiku 2022 r. zakładano, że rozwijany przez Rafaela i finansowany przez izraelskie ministerstwo obrony Żelazny Promień wejdzie do służby za maksymalnie trzy lata. Według nie­po­twier­dzo­nego raportu system już w listo­padzie ubiegłego roku zestrze­lił rakietę wystrze­loną ze Strefy Gazy. Gdyby okazało się to prawdą, byłoby to wyda­rzenie historyczne. Donie­sienia te upub­licz­nili dziennikarze izraelskiego tele­wi­zyj­nego kanału 14. Cahal nie potwierdził tych informacji.

W styczniu o rzekomym rozmiesz­czeniu Żelaznego Pro­mienia z myślą o prze­ciw­dzia­łaniu środkom napadu powietrznego ze strony islamskich organizacji informo­wał Juwal Szteinic, jeden z prezesów Rafaela. Systemu jednak nie wykorzystywano do prze­chwy­ty­wania rakiet. Być może umieszczono go w pobliżu strefy działań wojennych, aby zebrać potrzebne doświad­czenie w zakresie śledzenia celów i ich identyfikacji bez działania bojowego.

To już kolejna dobra wiadomość dla Cahalu w tym roku. W styczniu Rafael poinfor­mował o pomyślnych testach systemu obrony powietrznej Spyder w jego naj­now­szej konfi­gu­racji All in One. W nieujaw­nionej lokali­zacji na terytorium Izraela, zapewne na pustyn­nym obszarze Negewu, prze­ćwiczono kilka sce­nariu­szy symulu­jących istniejące i przyszłe za­gro­że­nia. Serwis Defense News – powołując się na źródła zazna­jomione z przebiegiem testów – podał, że zniszczony bez­zało­gowy statek latający był najmniejszym celem, w który kiedykolwiek uderzył pocisk rodziny Spyder.

Efektorami systemu są zmodyfikowane pociski przeciw­lot­ni­cze Python-5, Derby oraz I-Derby ER (stąd nazwa: Python, Derby). W skład Spydera wchodzi również system dowo­dzenia i wielo­funk­cyj­ne radary kiero­wania ogniem. W konfiguracji All in One na jednej plat­formie mieści zintegro­wany radar, wyrzutnię, głowicę opto­elektro­niczną Toplite EO/IR oraz system kiero­wania i dowodzenia. Ma być opty­malnym rozwią­zaniem w zakresie punktowej lub obszarowej obrony powietrz­nej jako część baterii Spyder lub do rozmieszczenia jako element nieza­leżny przy mini­malnym zaanga­żowaniu użyt­kownika.

Twórz treści i zarabiaj na ich publikacji. Dołącz do WP Kreatora

Źródło artykułu:konflikty.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie