2S43 Małwa po testach państwowych i z wieloma znakami zapytania

Armatohaubica samobieżna 2S43 Małwa
Armatohaubica samobieżna 2S43 Małwa
Źródło zdjęć: © Mil.ru

25.09.2023 10:15, aktual.: 25.09.2023 11:29

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Rosyjska agencja TASS poinformowała, powołując się na informacje producenta, że armatohaubica samobieżna 2S43 Małwa kalibru 152 milimetry, opracowana przez państwowe przedsiębiorstwo Rostiech, przeszła wszystkie testy w siłach zbrojnych. Nie oznacza to jednak automatycznej przepustki do zamówień, a tym bardziej rozpoczęcia produkcji seryjnej Małwy. Pod wielkim znakiem zapytania stoi też eksport, gdyż producent nie przewidział powstania wariantu z działem 155-milimetrowym, co poważnie ogranicza liczbę klientów zagranicznych.

Agencja TASS informowała o zakończeniu prób państwowych już w maju, przytaczając słowa dyrektora generalnego Urałwagonzawodu, Aleksandra Potapowa. Do ogłoszenia tak daleko idącego sukcesu wykorzystano wystawę MILEX-2023 w Mińsku. Popow powiedział, że strzelania Małwy potwierdziły deklarowane parametry, i huraoptymistycznie zapowiadał, że armatohaubica wkrótce powinna być przekazywana wojsku. Tak czy inaczej, już wówczas była opóźniona względem wcześniejszych zapowiedzi. Próby miały się zakończyć pod koniec 2022 roku. Nic z tego nie wyszło, tak samo jak z zapowiadanego startu produkcji serii pilotażowej.

Małwę pierwszy raz pokazano publicznie w 2019 roku, ale ściślej – wówczas były to jedynie zdjęcia. Pierwszy prototyp zaprezentowano w 2020 roku. 2S43 zaprojektowało biuro CNII Buriewiestnik z Niżnego Nowogrodu, wchodzące w skład Korporacji Naukowo-Produkcyjnej (NPK) Urałwagonzawod, w ramach projektu o kryptonimie "Nabrosok". Małwa bazuje na podwoziu ciężarówki BAZ-6010-027 w układzie 8 × 8. Do jej obsługi potrzeba pięcioosobowej załogi. Dopuszczalna masa całkowita zestawu wynosi 32 tony. Ograniczenie wagi miało duże znaczenie w projekcie, gdyż w przypadku gąsienicowej Msty-S – cięższej o 10 ton – przekleństwem jest jej ociężałość.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zmniejszenie masy miało sprawić, że system będzie bliższy zachodnim haubicom – bardziej mobilny i odznaczający się wyższą szybkostrzelnością. Małwa wyposażona została w teleskopowe ramiona, na których końcach znalazły się płyty oporowe posowieckich moździerzy 2B12 Sani kalibru 120 milimetrów, co zapewnia stabilniejszą platformę podczas oddawania strzałów.

2S43 napędzana jest silnikiem wysokoprężnym JaMZ-8424.10 o mocy 470 koni mechanicznych. Dzięki temu jest w stanie osiągnąć prędkość maksymalną 80 kilometrów na godzinę. Zasięg przy pełnym baku na drogach utwardzonych deklarowany jest na poziomie do 1000 kilometrów. Haubica może być transportowana drogą powietrzną w ładowni Iła-76.

Opancerzona kabina ma chronić przed ogniem z broni strzeleckiej i odłamkami pocisków artyleryjskich. Producent nie podał dokładnego poziomu osłonności balistycznej. Nie podano również, czy zakłada się instalację aktywnych lub pasywnych systemów ochrony. Co więcej, Rostiech nigdy nie ujawnił kompletnej charakterystyki taktyczno-technicznej. Być może nie ma się czym chwalić.

Uzbrojeniem głównym jest działo 2A64, identyczne z armatą zainstalowaną w armatohaubicach 2S35 Koalicyja-SW2S19 Msta-S. Według producenta jednostka ognia to 30 nabojów, a szybkostrzelność osiąga poziom 8 strzałów na minutę. Małwę wyposażono w półautomatyczny system ładowania. Donośność to 24,5 kilometra, co na dzisiejszym polu walki jest wartością niemal śmieszną i już na wejściu dyskredytuje ten system. Nie jest jasne, czy można zamontować uzbrojenie pomocnicze. Wielkokalibrowy karabin maszynowy do samoobrony byłby w tym przypadku absolutnym minimum.

Oczekiwano, że 2S43 w służbie szybko zastępować będzie haubice holowane 2A65 Msta-A, haubicoarmaty 2A65 Msta-B kalibru 152 milimetry i haubice samobieżne 2S1 Gwozdika kalibru 122 milimetry. Potencjał eksportowy w obecnej sytuacji ma drugorzędne znaczenie.

Małwa przechodzi ciężką drogę wybijania się ze schematu rosyjskiej artylerii samobieżnej. Na pewno stanowi kontynuację pierwszych rosyjskich prób opracowania haubicy kołowej. Już na początku lat osiemdziesiątych powstał projekt mający na celu wyprodukowanie 152-milimetrowej haubicy na podwoziu 8 × 8. Koncepcja okazała się mało obiecująca z powodu braku odpowiedniej ciężarówki; plany zarzucono w 1987 roku.

Rosyjska artyleria samobieżna podwoziem gąsienicowym stoi. Kołowe natomiast jest wyjątkiem i poza Małwą dotyczy dwóch przypadków. Pierwszym jest 2S35-1 Koalicyja-SW-KSz z obrotową wieżą na podwoziu Kamaza 6560 w układzie 8 × 8. Jej uzbrojeniem podstawowym jest haubica 2A88 kalibru 152 milimetrów, do samoobrony zaś służy karabin maszynowy Kord kalibru 12,7 milimetra. Donośność wynosi 70 kilometrów przy wykorzystaniu pocisków wspomaganych silnikiem rakietowym.

Koalicyję-SW-KSz przetestowano, ale wydaje się, że nie znalazła uznania i nie zdobyła zamówień. W jej przypadku pojawiły się problemy, które źródło miały w mało zwrotnym podwoziu, zbyt dużej masie i jednocześnie małej mocy, a co za tym idzie – niezadowalającej dzielności terenowej. 2S43 jest zbliżona do zestawów artyleryjskich CAESAR czy ATMOS pod względem szybkostrzelności, a także niskiej osłonności balistycznej. Nadal jest jednak konstrukcją nie do końca udaną.

Godny uwagi jest mobilny system artylerii nadbrzeżnej A222 Bierieg, który tworzy armata AK-130 kalibru 130 milimetrów osadzona na podwoziu MAZ-543M. Działo osiąga szybkostrzelność 12 strzałów na minutę. Zestaw nie służy w wojskach lądowych, znajduje się na uzbrojeniu rosyjskiej marynarki wojennej i pełni służbę w pododdziałach obrony wybrzeża Floty Czarnomorskiej.

Zmiana myślenia o zaletach artylerii kołowej, na pewno nie idzie w parze z dojrzałością techniczną Małwy. Rosjanie zdali sobie sprawę z korzyści jakie niesie, ze sobą szybki przerzut jednostek siecią dróg lądowych na odległość liczoną w setkach kilometrów. Dowództwo rosyjskich wojsk lądowych (a wcześniej sowieckich) bardzo długo tkwiło w przekonaniu o supremacji systemów gąsienicowych, które miały być bardziej mobilne w trudnym terenie. Wraz ze zmieniającą się siecią dróg można było pomyśleć o zmianie taboru na kołowy dający możliwość uniknięcia ognia kontrbateryjnego poprzez szybką zmianę stanowiska ogniowego. Te wysiłki jednak w dalszym ciągu wyglądają mizernie.

Źródło artykułu:konflikty.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także