Ziściło się najgorsze? Granica globalnego ocieplenia przekroczona

Ziściło się najgorsze? Granica globalnego ocieplenia przekroczona

Susza, skutki ocieplenia klimatu
Susza, skutki ocieplenia klimatu
Źródło zdjęć: © Pixabay
28.06.2023 13:30, aktualizacja: 28.06.2023 14:20

Próg ocieplenia Ziemi o 1,5 st. C, który ustalono za względnie bezpieczny, został w czerwcu tymczasowo przekroczony. Naukowcy podkreślają jednoznacznie: od działań podjętych w najbliższych latach zależy nasza przyszłość.

- Jako klimatolog czuję się, jakbym oglądał globalną katastrofę pociągu w zwolnionym tempie. To dość frustrujące - nie ukrywa emocji Andrew Weaver z University of Victoria.

Badacz z USA odnosi się w ten sposób do informacji, które przekazała unijna agencja badawcza Copernicus.

Ziemia (chwilowo) cieplejsza o 1,5 st.

Jak ustalili naukowcy, temperatura na świecie w pierwszej połowie czerwca była przez chwilę wyższa o 1,5 st. C względem czasów sprzed ery przemysłowej.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Klimatolodzy lata temu ustalili, że tyle właśnie wynosi ostatnia względnie bezpieczna granica globalnego ocieplenia. Jeśli ogrzejemy Ziemię bardziej, konsekwencje tego mogą być dramatyczne. Chodzi nie tylko o to, że mogą załamać się ekosystemy – chodzi o to, że wraz z nimi może załamać się świat, jaki znamy, a życie miliardów ludzie stanie się znacznie gorsze.

Z tego powodu w 2015 r. około 200 państw zrzeszonych w ONZ zobowiązało się, że spróbuje ograniczyć globalne ocieplenie właśnie do 1,5 st. C. W czerwcu, osiem lat od zawarcia Porozumienia Paryskiego, próg ten przekroczono przez kilka czerwcowych dni.

To (jeszcze) nie ten moment, ale…

Nie oznacza to jednak, że przekroczyliśmy granicę, przed którą tak bardzo przestrzegali nas klimatolodzy. - Tylko dlatego, że chwilowo przekroczyliśmy 1,5 stopnia, nie oznacza, że ​​przekroczyliśmy limit Porozumienia Paryskiego - zaznacza Samantha Burgess, jedna z szefowych agencji Copernicus.

Aby tak się stało, Ziemia musi przekraczać ten próg przez znacznie dłuższy okres. Pisząc krótko: chodzi o ujęcie wieloletnie, a nie perspektywę kilkutygodniową.

Dlaczego więc tymczasowe przekroczenie progu 1,5 st. C jest mimo wszystko istotne?

Po pierwsze: bo pokazuje, jak szybko zbliżamy się do pokonania tego progu na stałe. Na razie ogrzaliśmy Ziemię o 1,2 st. C, ale emisje gazów cieplarnianych cały czas rosną, przez co barierę 1,5 st. C przekroczymy prawdopodobnie jeszcze szybciej niż przewidywali naukowcy.

Po drugie: bo po trzech latach okresu La Niña właśnie zaczyna się okres El Niño. Te cykliczne, naturalne zmiany w globalnej cyrkulacji powietrza tłumią lub wzmacniają skutki globalnego ocieplenia. El Niño je wzmacnia, podwyższając światowe temperatury nawet o 0,5 st. C. A to oznacza, że ten rok może być najcieplejszym rokiem w historii pomiarów, a następny – jeszcze cieplejszy. Możliwe zatem, że barierę 1,5 st. C przekroczymy nie w skali kilkunastu dni, lecz całego roku.

- Będzie to miało daleko idące konsekwencje dla zdrowia, bezpieczeństwa żywnościowego, gospodarki wodnej i środowiska. Musimy być przygotowani - komentuje prof. Petteri Taalas, sekretarz generalny Światowej Organizacji Zdrowia.

Każde 0,1 stopnia ma znaczenie

Naukowcy obliczyli m.in., że na każde 0,1 st. C dodatkowego ocieplenia kolejne 140 milionów ludzi będzie żyć w warunkach, do których ich ciała nie są przystosowane. W ten sposób znajdą się poza tzw. niszą klimatyczną, co może odbić się na ich zdrowiu, dostępie do jedzenia, zdolności do wykonywania pracy itp.

- Każdy ułamek stopnia ma znaczenie, aby uniknąć jeszcze poważniejszych konsekwencji kryzysu klimatycznego - podkreśla Burgess.

Próg 1,5 st. C jest o tyle istotny, że jego przekroczenie może pociągnąć za sobą znacznie większe konsekwencje. Za obecną zmianę klimatu odpowiadają na razie emisje gazów cieplarnianych związane z bezpośrednią działalnością człowieka. W pewnym momencie zdestabilizujemy jednak planetę tak bardzo, że dalsze ocieplenie będzie napędzać się już samo. Bo uwolnimy ogromne ilości metanu z wiecznej zmarzliny, brak lodu morskiego sprawi, że o wiele mniej promieniowania słonecznego będzie odbijane w kosmos, pochłaniające dwutlenek węgla lasy tropikalne zaczną zamieniać się w sawannę itp.

Moment, w którym uruchomienie wystarczająco wielu tego typu procesów staje się wystarczająco prawdopodobnym zagrożeniem, oszacowano właśnie w granicach 1,5 st. C globalnego ocieplenia. Wyznaczono go na podstawie dekad badań prowadzonych przez tysiące najważniejszych badaczy z całego świata związanych z klimatem.

Ryzyko rośnie z każdym rokiem

Jeszcze w 2020 r. Światowa Organizacja Meteorologiczna szacowała, że istnieje mniej niż 20 proc. szans, byśmy przekroczyli próg 1,5 st. C w ciągu pięciu kolejnych lat. W poprzednim roku odsetek ten wzrósł do 50 proc. W raporcie z tego roku prawdopodobieństwo to oszacowano już na 66 proc.

- Ten raport nie oznacza, że trwale przekroczymy poziom 1,5 st. C określony w Porozumieniu Paryskim, który odnosi się do długoterminowego ocieplenia na przestrzeni wielu lat. Bijemy jednak na alarm, że poziom 1,5 st. C będziemy przekraczać tymczasowo z coraz większą częstotliwością - tłumaczy prof. Taalas.

Źródło artykułu:Dziennikarz dla Klimatu
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)