Polacy widzieli "dziwny obiekt" na niebie. Ekspert tłumaczy zjawisko

Zdjęcie nietypowego obiektu na niebie
Zdjęcie nietypowego obiektu na niebie
Źródło zdjęć: © Fotografia - pasja, która uzależnia | Andrzej Błoński
Paweł Maziarz

10.07.2024 11:19, aktual.: 10.07.2024 12:38

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W nocy z 9 na 10 lipca 2024 r. nad Polską można było zobaczyć "dziwny obiekt", który uchwycono na licznych zdjęciach. W rzeczywistości to przelatująca rakieta Ariane 6, która doświadczyła niewielkiej awarii. Popularyzator astronomii Karol Wójcicki wyjaśnił w rozmowie z WP Tech, na czym polegało zaobserwowane zjawisko.

W czwartek 9 lipca 2024 r., o godzinie 21:00 polskiego czasu z Gujany Francuskiej wystartowała największa europejska rakieta nośna Ariane 6. Wydarzenie to oznacza nie tylko nowy etap w kosmicznych podbojach Europy, ale również powrót do jej niezależności w dostępie do przestrzeni kosmicznej.

Misja Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) zwróciła uwagę wielu internautów za sprawą tajemniczego zjawiska, jakie wiązało się ze startem Ariane 6.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Epson EH-TW6150, czyli idealny projektor na wielkie rozgrywki

Dziwny obiekt nad Polską

Tuż po godz. 23 nad Polską można było zobaczyć dziwny obiekt, który przemieszał się z wschodu na zachód. W sieci aż zaroiło się od zdjęć i filmików.

Tak naprawdę była to rakieta Ariane 6, która uległa małej awarii. Nietypowe zjawisko tłumaczy Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach"

Rakieta odbywała lot testowy i po około 2 okrążeniach naszej planety miała zostać sprowadzona do atmosfery. Około godz. 23 mieszkańcy Polski mogli zaobserwować jasne obłoczki, które były efektem pracy silników korekcyjnych, mających problemy z ustabilizowaniem rakiety. Tego typu widok jest normalny, jednak skala problemu była większa, niż zwykle, przez co rakiety nie udało się ustabilizować. Problemy udało się już opanować, jednak rakieta nadal znajduje się na orbicie. Nie możemy tego nazwać poważną awarią, a raczej niedogodnościami, które są spotykane podczas premierowych lotów. Najważniejsze, że start rakiety udał się, a wszystkie ładunki poza dwoma mikrosatelitami zostały wyniesione na orbitę. Dzisiaj już raczej nie możemy liczyć na podobne "fajerwerki".

Karol Wójcickipopularyzator astronomii, autor bloga "Z głową w gwiazdach"

Misja Ariane 6

Prace nad rakietą rozpoczęły się w 2014 r., a koszt jej stworzenia wyniósł ok. 4 mld euro. Projekt rakiety Ariane 6 był realizowany przez ESA we współpracy z podmiotami z 13 krajów europejskich, a głównym wykonawcą odpowiadającym za budowę rakiety została firma kosmiczna ArianeGroup – spółka joint venture pomiędzy Airbus Defence and Space oraz Safran.

Rakieta Ariane 6
Rakieta Ariane 6© ESA | David Ducros

Według planów ESA, Ariane 6 miała niedługo po starcie oddzielić boczne dopalacze od głównej części rakiety. Separację tych stopni od 63-metrowej konstrukcji zaplanowano na ok. ósmą minutę lotu. Podczas wtorkowego startu wszystkie te zadania zostały wykonane bez problemów.

Start rakiety Ariane 6
Start rakiety Ariane 6© ESA | M. Pédoussaut

Zgodnie z planami naukowców, główny stopień miał zostać umieszczony na orbicie o wysokości 700 km nad Ziemią. Następnie stopień miał przeprowadzić manewr, który pozwoliłby mu dotrzeć do orbity kołowej oddalonej o 580 km od Ziemi, gdzie miało nastąpić wypuszczenie ośmiu satelitów. Proces deorbitacji – zgodnie z planami – miał nastąpić nad punktem NEMO na Pacyfiku.

Podczas swojego pierwszego lotu rakieta miała wynieść na orbitę łącznie 18 ładunków agencji kosmicznych, firm, instytutów badawczych oraz uniwersytetów, w tym satelitę YPSat (ang. Young Professionals Satellite) z zamontowanymi kamerami polskiej firmy Scanway.

Paweł Maziarz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)