Nokia E66 - precyzyjne narzędzie - test

Nokia E66 - precyzyjne narzędzie - test
04.11.2008 20:07
Nokia E66 - precyzyjne narzędzie - test

Gdy ponad rok temu recenzowałem Nokię E65, padło określenie "Piękna ta bestia". Nokia E66 to bezpośredni następca wspomnianej "bestii", która w zeszłym roku biła rekordy popularności. Nowy telefon oferuje znacznie lepsze parametry techniczne, doskonalszy system operacyjny i lepsze materiały wykończeniowe obudowy. Nokia E66 to bukiet możliwości spełniający oczekiwania niemal każdego biznesmena, zamknięty w obudowie, której wzornictwo finezyjnie łączy gładkie profilowania i ostre krawędzie.

Gdy ponad rok temu recenzowałem Nokię E65, padło określenie "Piękna ta bestia". Nokia E66 to bezpośredni następca wspomnianej "bestii", która w zeszłym roku biła rekordy popularności.

Nowy telefon oferuje znacznie lepsze parametry techniczne, doskonalszy system operacyjny i lepsze materiały wykończeniowe obudowy. Nokia E66 to bukiet możliwości spełniający oczekiwania niemal każdego biznesmena, zamknięty w obudowie, której wzornictwo finezyjnie łączy gładkie profilowania i ostre krawędzie. W nowym urządzeniu trudno jest dostrzec ślady poprzednika - telefon ma zupełnie inny "charakter". E65 była stylistycznie gładka, opływowa i ciepła. E66 sprawia zaś wrażenie zimnego i precyzyjnego narzędzia chirurgicznego, narzędzia torującego drogę w wyścigu szczurów.

Blacha, czyli o obudowie słów kilka

Telefon ma rozsuwaną konstrukcję - mechanizm działa wyjątkowo dobrze (jak na tego producenta). Nie ma tu żadnych luzów, obudowa delikatnie odskakuje dochodząc do skrajnej pozycji rozłożenia lub złożenia telefonu. Sekretem stabilności mechanizmu jest relatywnie niewielki zakres przesuwu - rozłożony telefon wciąż ma bardzo dużą powierzchnię styczną obu paneli. Wystarczy zerknąć na zdjęcie porównawcze z Samsungiem U900 Soul by odczuć pewien niedosyt.

288761992423225491

Przedni panel sprawia wrażenie podatnego na zarysowania. Wrażenie to jednak nijak ma się do praktyki - lustrzana powierzchnia wokół wyświetlacza pokryta jest zabezpieczającą "sreberko" taflą plastiku, a przeźroczysta klawiatura funkcyjna nie wykazywała śladów zużycia, mimo, że nie byłem jej pierwszym testerem. W przeciwieństwie do E65, w okolicy głośnika oprócz czujnika jasności otoczenia pojawia się także miniaturowa kamerka do wideorozmowy. Przedni panel jest krótszy od tylnego, co ułatwia rozsuwanie obudowy. W normalnym użytkowaniu liczyć musimy się z ciągłym przecieraniem przedniego panelu, gdyż zarówno błyszczące plastiki, jak i otaczająca je metalowa ramka bardzo łatwo brudzą się.

Ekran telefonu oferuje bardzo soczyste kolory i dużą czytelność nawet w ostrym słońcu. Przekątna 2,4 cala to właściwie maksimum jakie można wycisnąć z telefonu tych gabarytów. Układ klawiatury funkcyjnej jest przemyślany, a manipulator kierunkowy tradycyjnie już ma formę bardzo wygodnej ramki. Przycisk OK wewnątrz tej ramki w trybie czuwania co chwila rozświetla się białym światłem, co wygląda dość atrakcyjnie. Dodatkowo, przytrzymanie tego przycisku przy zablokowanej klawiaturze powoduje wyświetlenie na ekranie zegara.

Przyciski rozłożone wokół manipulatora kierunkowego nie przypadły mi do gustu. Są śliskie i zupełnie płaskie, a przez to bardzo słabo wyczuwalne. Dodatkowo we znaki daje się ich podświetlenie - w ostrym słońcu widoczne są oznaczenia właściwie to tylko czerwonej i zielonej słuchawki. Samo rozplanowanie przycisków jest jak najbardziej w porządku. Sensownie dobrano funkcje dla czterech przycisków dodatkowych: po lewej przycisk menu - po długim przyciśnięciu pokazuje listę pracujących w tle aplikacji, poniżej skrót do kalendarza - po długim przyciśnięciu dodaje nową pozycję do kalendarza, po prawej skrót do książki telefonicznej - po długim przyciśnięciu dodaje pozycję do książki telefonicznej i poniżej niego skrót do wiadomości - dłużej naciśnięty powoduje przejście do kreatora wiadomości. Poniżej manipulatora kierunkowego znajdziemy przycisk kasowania, komplet przycisków uzupełniają dwa klawisze podekranowe oraz przyciski zielonej i czerwonej słuchawki.

288761992423553171

Szczelina głośnika, jak i ciągnąca się wokół przedniego panelu metalowa ramka, mają gładkie brzegi - w Nokii E51 przejechanie telefonem po twarzy mogło niemal wyrwać zarost, tutaj całe szczęście tego dyskomfortu już nie ma. Klawiatura numeryczna jest niemal identycznych gabarytów jak ta w Nokii E51, jednak daje mniejszy komfort pisania. A to ze względu na zahaczanie paznokciem o ramkę przedniego panelu, podczas wybierania znaków pierwszego rzędu klawiszy. Gdyby przedni panel odjeżdżał o 5 mm dalej, problemu by nie było. Przyciski numeryczne są wypukłe i mają przyjemny, wyczuwalny skok. Pasek plastiku znajdujący się poniżej klawiatury numerycznej to jedyne skrzypiące podczas ucisku miejsce obudowy (że też zawsze się takie znajdzie.).

Na lewym boku znajdziemy gniazdo słuchawek 2,5 mm (powinno być na górnym boku i mieć 3,5 mm), gniazdo microUSB zakryte porządną zaślepką (dlaczego nie o wiele popularniejsze miniUSB?), port IRDA (w E-klasie być musi:) i porowaty przycisk, który w parze z odpowiadającym mu identycznym przyciskiem na prawym boku, umożliwia odblokowanie pokrywy baterii. Prawy bok zawiera porządne przyciski regulacji głośności, między którymi znajduje się przycisk poleceń głosowych - działający także jako tzw. "mute" podczas rozmowy. Oprócz tego, na prawym boku znajdziemy także podświetlany spust aparatu fotograficznego i wspomniany przycisk zwalniający pokrywę baterii. Spust aparatu fotograficznego, podobnie jak w Nokii E90, ma konstrukcję paska plastiku, który wciska się w głąb obudowy tylko z jednej strony. Jego jakość została znacznie poprawiona względem rozwiązania w E90, które bywało zbyt czułe przy łapaniu ostrości. Niestety, powtórzono tu jedną wpadkę z E90 - spust aparatu nie uruchamia aparatu fotograficznego. Górny bok
telefonu zawiera jedynie zadziornie czerwony włącznik telefonu, dolny - gniazdo ładowarki i zaczep dla smyczy (znajomi posiadający E65 bardzo często narzekali właśnie na jego brak).

Tył telefonu wygląda bardzo solidnie - dzięki zajmującej większość powierzchni tego panelu metalowej pokrywie baterii. Zupełny brak skrzypienia i luzów pokrywa zawdzięcza nietypowemu jak na Nokię dwustronnemu mocowaniu. Na górze tylnego panelu umieszczono miniaturowych rozmiarów obiektyw aparatu fotograficznego (3,2 Mpix). Tuż obok niego znajduje się pojedyncza dioda doświetlająca i maleńkie lusterko. Aparat fotograficzny wystaje poza płaszczyznę tylnego panelu, co niestety zwiększa podatność na rysy niczym nieosłoniętego obiektywu. Poniżej pokrywy baterii znajdziemy niewielką szczelinę głośnika, z której wydobywa się soczysty i głośny dźwięk - zupełnie nieproporcjonalny do jej gabarytów.

Nim wejdziemy do menu

Nowa wersja systemu operacyjnego odpycha od strony wizualnej. Odświeżone ikony są zdecydowanie nietrafione. Trudno jest jednak określić poważną wadą cechę, którą da się dowolnie modyfikować - darmowych tematów w końcu nie brakuje. Symbian OS 9.2, Series 60 v3.1 oferuje animowane przejścia między poziomami menu. Nie są one może aż tak widowiskowe jak te w ostatnich Samsungach, ale chociaż widać, że coś się dzieje. Każde miejsce w menu możemy oglądać w pionie lub w poziomie, czym steruje akcelerometr. Na pokaz jest to fajne, ale w praktyce nie wiem komu przyda się przeglądanie ikon w poziomie… Funkcja powinna być ograniczona tylko do uruchomionych aplikacji. Automat obracający ekran jest zbyt czuły, a jego czułość nie podlega regulacji. Owszem można wyłączyć akcelerometr, ale tracąc jednocześnie automatyczny układ panoramiczny w grach, przeglądarce WWW czy przeglądarce zdjęć. Warto nadmienić, że telefon posiada zależną od akcelerometru funkcję automatycznego wyciszania dźwięku nadchodzącego połączenia -
wystarczy odwrócić leżący na stole telefon wyświetlaczem do stołu, a dzwonek ucichnie bez wysyłania sygnału zajętości.

Ekran główny na pozór nie przeżył żadnych modernizacji. W pasku ikon znalazła się jednak ikona przełączania trybu, która umożliwia pracę na dwóch pulpitach. Docelowo jeden z nich ma być pulpitem biznesowym, a drugi prywatnym, z opcją skonfigurowania niezależnie kont pocztowych. Według mnie zbędny gadżet, szczególnie, ze przełączanie trybu nie jest natychmiastowe. Zupełną nowością jest sposób informowania o nieodebranych połączeniach, spotkaniach czy wiadomościach. Zamiast zajmować dolną 1/3 ekranu dużym komunikatem, przy dolnej krawędzi ekranu pojawiają się niewielkie beleczki, a po najechaniu na nie zobaczyć można fragment komunikatu. Zaletą rozwiązania jest niezależność beleczek - jednocześnie na ekranie pojawić mogą się belka kalendarza, belka wiadomości i belka połączeń. Nie ma zatem sytuacji, że odebrana wiadomość zasłania nam drugi komunikat o nieodebranym połączeniu itp.

Menu główne

Szaro, buro, popielato… No tak, ale temat można zmienić. Pierwsze pytanie - gdzie są wiadomości? Trafiły one do menu Połączenie (w końcu prawdziwy biznesmen nie wysyła SMS-ów). Kilka kliknięć i ikona pojawia się w menu głównym… Żeby nie przynudzać skupię się jedynie na sprawach nowych i/lub istotnych - co jak co, ale o symbianowym menu można napisać 20 stron i być dopiero w połowie opisu:).

Niezwykle praktyczną nowością jest pozycja Słownik, która umożliwia zainstalowanie "Tłumacza" języków obcych. Docelowo program ma umożliwiać tłumaczenie słów w dowolnym kierunku i to w trybie offline. Sami zdecydujemy jakie języki nas interesują. Piszę o programie w czasie przyszłym, gdyż po zainstalowaniu języka polskiego nie udało mi się doinstalować kolejnych (jak sądzę jest to tylko chwilowy problem). Uzyskałem tym samym dostęp jedynie do słownika polsko-angielskiego i angielsko-polskiego. Aplikacja, mimo wspomnianej wpadki, wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. W menu znalazła się nawet opcja zmiany języka wprowadzanego tekstu (możliwość wprowadzania niemieckich czy czeskich znaków diaktrycznych), jak i pozycja Mowa (pozwalająca na skonfigurowanie języka generatora mowy, który odczyta dla nas wskazany tekst). Program jest zupełnie bezpłatny - no może nie licząc konieczności pobrania dodatkowych modułów z sieci.

Telefon Internetowy (korzystający z WiFi) oraz pozycja Intranet to słowa hasła, których nie trzeba jakoś specjalnie przedstawiać osobom zainteresowanym, to także widoczne profilowanie telefonu nie na rozrywkę, lecz na potrzeby biznesu. Pakiet Quickoffice, który trafił do telefonu jest w wersji 4.1.35.0 - aplikacja pozwoli na wygodne przeglądanie dokumentów pakietu MS Office, często dołączanych jako załącznik poczty. Nie wyobrażam sobie tworzenia rozbudowanych dokumentów za pomocą telefonu bez klawiatury QWERTY, więc przyjmuję, że program będzie służył właściwie tylko do ich podglądu. O tym samym pomyślała też Nokia - nie dając możliwości edycji otwartych dokumentów. Standardowo już do telefonu trafił także Acrobat Reader, czyli przeglądarka plików PDF.

Port podczerwieni w tak nowoczesnym telefonie wywołał na mojej twarzy grymas politowania. W menu Łącza będziemy mogli uruchomić naszą IRDĘ w razie potrzeby. W tym samym menu znajdziemy także pozycję Modem, pozwalająca na zmianę naszego telefonu w modem podczerwieni. Trudno mi uwierzyć, że ktoś jeszcze korzysta z archaicznych palmtopów czy komputerów, w których zachodziłaby konieczność stosowania podczerwieni. Standard ten stosowany jest jeszcze w wybranych urządzeniach elektronicznych, ale wątpię by Nokia myślała właśnie o zagorzałych elektronikach podczas projektowania swojego biznesowego telefonu. Od biedy będzie można zrobić z telefonu pilot do telewizora, o ile zastosowana dioda ma zasięg większy niż jeden metr.

Wchodząc w Narzędzia trudno nie odnieść wrażenia, że Nokia wreszcie zainteresowała się bezpieczeństwem danych zawartych w telefonie oraz ich łatwą synchronizacją. Dostępne jest szyfrowanie nie tylko karty pamięci, ale i pamięci telefonu, możemy wymusić synchronizację z PCSuite poprzez Bluetooth i do tego pojawia się odświeżony menadżer transferu danych i ustawień z poprzedniego telefonu. W narzędziach możemy także skonfigurować zawartość naszych dwóch pulpitów. Nie zabrakło też modnego ostatnio czytnika kodów kreskowych, który w praktyce bardziej przyda się do sczytywania informacji ukrytych za avatarami na forach internetowych, niż do jakiegoś innego sensownego zastosowania.

Pozycja Multimedia to rozrywkowy wysyp rozmaitości. Rozrywkę uprzyjemni porządnej jakości głośnik. Obok standardowego radia i odtwarzacza muzycznego, pojawia się poprawiona (dużo szybsza) galeria, w której sprawnie działa zoom (przypisany do przycisków 5 i 0). Do naszej dyspozycji są też odtwarzacz Flash i RealPlayer. Dzwonki możemy nieco podrasować dodając do nich efekty przestrzenne w pozycji Dzwięki 3D. Dyktafon, jeśli wybrać w nim "pomoc", pokaże, że nagrać można nim tylko jedną minutę - tymczasem poradzi sobie i z godzinnym nagraniem. Zgodnie z trendem wchodzenia telefonii komórkowej w świat Internetu, multimedia zawierają także pozycję Podcasting dającą nam dostęp do ulubionych podkastów, pojawia się skrót do Sklepu muzycznego (informujący nas, o nadziei Nokii na rychłe uruchomienie polskiej wersji witryny) oraz Udostępnianie online. Ostatnia pozycja to automatycznie aktualizowana baza witryn, na których możemy umieścić zgromadzone przez nasz telefon zdjęcia i filmy. Standardowo do wyboru mamy Ovi,
Flikr i Vox.

Pozycja Pobierz prowadzi nas do wciąż bardzo wątłej bazy aplikacji jakie pobrać możemy z serwerów Nokii. To, co warto zainstalować to Marta - czyli polskojęzyczny generator mowy, gra Global Race (chociażby dla zobaczenia jak działa w poziomym układzie ekranu) oraz aplikacja Locr, dodającą do telefonu brakującą funkcję geotagging (jak na złość program odkryłem dopiero ostatniego dnia testów - pozwala on też na umieszczanie zdjęć w Internecie). Dla osób korzystających z kont pocztowych na serwerach Exchange, pozycją obowiązkową będzie także aplikacja Mail for Exchange, która nie dość, że bez zarzutu odbierze pocztę, to do tego zsynchronizuje także nasze notatki, pozycje w kalendarzu i kontakty.

Internet

GPRS, EDGE, UMTS i HSDPA do 3,6 Mb/s, a do tego WiFi - to pakiet standardów, który powinien zadowolić każdego. Szczególnie, że nowa wersja przeglądarki internetowej została uzupełniona o obsługę elementów Flash. Nic nie stoi na przeszkodzie, by oglądać filmy na witrynie YouTube w wersji komputerowej, a nie mobilnej. Nie ma też potrzeby instalacji dodatkowych programów, które to miałyby zajmować się samym tylko YouTubem. Mimo ogólnie szybkiego menu, odtwarzanie filmów we Flashu nie jest idealnie płynne, co jak sądzę zmieni się wraz z aktualizacjami oprogramowania. Flash to jednak nie tylko filmy, na których nam akurat zależy, ale też największe przekleństwo przeglądających strony internetowe, czyli natrętne reklamy. O ile na komputerze zamknięcie wyskakującego okienka nie jest może aż tak wielkim problemem, o tyle w przypadku telefonu komórkowego trzeba się najpierw "doczołgać do krzyżyka", który jest kilka ekranów dalej. Wygląda na to, że gdy wreszcie mamy już całą tą obsługę Flasha, teraz pomyśleć będzie
trzeba o czymś do jego skutecznego blokowania. Zupełne wyłączenie jego obsługi jest możliwe, ale przecież nie po to tak długo czekaliśmy na Flash w telefonach komórkowych, żeby go teraz wyłączać…

GPS

W menu GPS znajdziemy trzy pozycje: Mapy, Dane GPS i Punkty orientacyjne. Głównym narzędziem ściśle nawigacyjnym są Mapy, czyli pakiet Nokia Maps przygotowany przez Navteq. Przy założeniu, że umożliwimy urządzeniu połączyć się z Internetem, na wolnym powietrzu ustalenie lokalizacji trwa niespełna 10 sekund. Chwilę dłużej zajmie ocena położenia, gdy włączymy GPS w pomieszczeniu. To bardzo szybko. Gorzej sytuacja wygląda gdy telefon nie dostanie dodatkowych informacji z sieci - w skrajnych przypadkach tzw. łapanie fixa w ogóle nie dochodziło do skutku. Być może winowajcą okazał się błąd w oprogramowaniu nie pozwalający na nawigację przy podaniu niedziałającego punktu dostępu do sieci, a być może problem jest poważniejszy. Kluczowym jest pytanie ile danych pożre cała ta nasz nawigacja. Jeśli wstępnie ściągniemy mapy przy użyciu komputera, to podczas pojedynczej sesji pobranych zostanie około 100 kilobajtów. Przy braku ściągniętych map samo wczytanie mapy Wilna i to z dalekiej perspektywy, w której widać całe
miasto bez szczegółowych planów ulic, pochłonęło prawie pół megabajta. W praktyce pakiet około 20 MB w skali miesiąca powinien wystarczyć na częste i bezstresowe korzystanie z programu.

Nowością w drugiej edycji map Nokii jest możliwość wyboru trybu pieszej wędrówki. Pakiet map dla Europy Środkowej to wydatek 18 zł przy licencji na 1 miesiąc. Niby to nie tak dużo, ale pamiętajmy, że jest to wersja poważnie ograniczona względem droższej nawigacji szosowej. W trybie pieszej wędrówki nawigacja automatycznie przestaje działać po przekroczeniu 30 km/h, a do tego wyłączone są komunikaty głosowe. Z drugiej jednak strony zakres dróg jaki jest brany pod uwagę podczas takiej nawigacji jest znacznie rozszerzony względem nawigacji samochodowej. Podczas testów, 19-kilometrową trasę wskazywaną przez TomTom, udało się skrócić do 6 km. Fakt, że trasa nie była przeznaczona dla aut podkreślały zarośnięte po pas polne skrzyżowania i błotniste koleiny z wodą po kolana.

Na tle konkurencji (samochodowe) mapy Nokii wciąż jednak są dość liche. Przynajmniej gdy chodzi o nawigację w Polsce, a i tą zagraniczną ograniczają koszty Internetu w roamingu. Stopniowo jednak rozrasta się zakres alternatywnych aplikacji możliwych do zainstalowania na systemach Symbian, nie jesteśmy więc skazani jedynie na oprogramowanie Nokii.

Wydajność i pamięć

Pod względem specyfikacji technicznej urządzeniu praktycznie nic nie brakuje - procesor ARM 11 taktowany z częstością 369 MHz i 128 MB pamięci RAM to wystarczająco dużo by móc liczyć na naprawdę wysoką wydajność. Zarówno praca wielozadaniowa, jaki zwyczajne przeglądanie menu nie dają powodów do narzekania. Wspomniany wcześniej brak idealnej płynności przy odtwarzaniu filmów z You Tube nie jest jakoś specjalnie odstraszający. Nawet zmiana orientacji ekranu nie zabiera jakiejś koszmarnej ilości czasu - niezależnie od tego jak bardzo już obciążyliśmy pamięć. Telefon nie został wyposażony w dedykowany chip do obsługi grafiki 3D, nie znaczy to jednak, że nie uruchomimy na nim płynnych gier 3D.

Telefon posiada 110 MB pamięci wewnętrznej, a w zestawie dodatkowo znajduje się karta microSD o pojemności 2GB. Tak wielka pamięć wewnętrzna zagwarantuje bezproblemową obsługę poczty email czy praktycznie nieograniczoną ilość wiadomości SMS i kontaktów zapisanych w aparacie. Maksymalny rozmiar kart pamięci, który deklaruje producent to 8GB (miroSDHC). Gniazdo karty pamięci umieszczone jest pod pokrywą baterii, co ogranicza nieco jego funkcjonalność (nie jest jednak wymagane wyciągnięcie baterii dla dostania się do karty).

Bateria

Niestety Nokia E65 została wypożyczona mi przez producenta jedynie na 10 dni. To zdecydowanie za krótko na dokładne testy wydajności baterii. Nie powtarzane pomiary dały: około 2,5 dnia pracy przy około 20 minutach rozmów dziennie i wykonaniu łącznie 12 zdjęć; jeden dzień pracy przy 40 minutach rozmowy i włączonym skanowaniu sieci WiFi; jeden dzień pracy przy włączonej synchronizacji z serwerem Exchange przy użyciu WiFi i 20 minutach rozmowy; dwa dni przy 10 minutach rozmowy dziennie, 2h nawigacji satelitarnej i 20 minutach korzystania z Internetu przy użyciu transmisji EDGE. Nie są to wyniki porywające, ale tak jak wspomniałem - nie było czasu na powtarzanie pomiarów. Bateria rozładowuje zgodnie ze wskaźnikiem, nie zauważyłem efektu szybszego rozładowywania poniżej połowy jej pojemności.

Aparat prawie fotograficzny

Największe rozczarowanie jakie spotkało mnie podczas obcowania z Nokią E66 to jakość zdjęć wykonywanych przy użyciu wbudowanego aparatu fotograficznego o rozdzielczości 3,2 Mpix. Aparat wyposażono w funkcję autofokus, diodę doświetlającą i lusterko - ale nawet one nie pomogą marnej jakości elektronice ukrytej za niewielkim okiem aparatu. Jeśli ktoś miałby przesiadać się z poczciwej E65 tylko i wyłącznie ze względu na lepszy aparat, niech lepiej zastanowi się dwa razy. Zdjęcia z E65 to jeden wielki szum, ogrom przebarwień i czernie w kolorze czerwonym. Ciężko jest z nimi cokolwiek zrobić nawet przy użyciu Photoshopa i filtrów odszumiających - jakość jest po prostu za niska. Wiele aparatów o rozdzielczości 2 Mpix robi lepszej jakości zdjęcia, ba nawet te z jednomegapikselowego Samsunga SGH-i600 wydają się w efekcie końcowym bardziej przydatne.

Nie interesują mnie tłumaczenia, że E-seria to telefony biznesowe, w których aparatów cyfrowych mogłoby na dobrą sprawę nie być. To, co zostało wsadzone do E66 nie powinno w ogóle wyjść na rynek. Jest jednak jedno ale...

Telefon zadziwiająco dobrze radzi sobie z trybem makro. Zdjęcia są zadowalająco ostre, zachowanych jest sporo detali i do tego minimalna odległość od fotografowanego przedmiotu spada poniżej deklarowanych przez producenta 10 cm - z powodzeniem udaje się złapać dobre ujęcia nawet z około 5 cm. Nie oszukujmy się jednak - tryb makro to góra kilkanaście procent fotografii przy normalnym użytkowaniu telefonu.

Menu aparatu fotograficznego jest uproszczone względem spotkanego w Nokiach serii N. Zabrakło w nim chociażby regulacji kompresji zdjęć - wielkość końcową plików regulować możemy jedynie przy użyciu menu zmiany rozdzielczości. Nie zabrakło jednak takich przydatnych funkcji jak timer, zdjęcia seryjne czy redukcja efektu czerwonych oczu.

Wideo nagrywane jest w rozdzielczości QVGA (320 x 240 pikseli). To dość przeciętny wynik. Rozdzielczość tą można by było jeszcze jakoś przeżyć, gdyby nie to, że aparat rejestruje zaledwie 15 klatek na sekundę. Przy szybkich ujęciach rejestrowany obraz nie będzie płynny i będą widoczne charakterystyczne przeskoki konturów nagrywanych przedmiotów/ludzi.

Podsumowanie

Metalowe obudowy telefonów serii E Nokii to zdecydowany strzał w dziesiątkę - patent, który budzi zaufanie bardziej niż nawet najtwardszy plastik. Plastiku nie udało się jednak ominąć, a ten poniżej klawiatury numerycznej wydaje drażniące odgłosy. Mieszane uczucia wzbudza też ograniczony dostęp do pierwszego rzędu klawiatury numerycznej i śliska klawiatura numeryczna. Najbardziej dramatyczną wpadką konstruktorów okazał się aparat fotograficzny, który praktycznie do niczego się nie nadaje (za wyjątkiem zdjęć w trybie makro).

Powyższą porcję wad przyćmiewa ogrom przydatnych, często wręcz unikatowych funkcji. Na uznanie zasługuje chociażby darmowy słownik językowy czy dość prozaiczna, ale bardzo użyteczna funkcja automatycznego wyciszania dźwięku nadchodzącego połączenia przez odwrócenie telefonu wyświetlaczem do stołu. Oprócz tych gadżetów do dyspozycji mamy potęgę doskonalonego przez lata systemu Symbian, wydajny procesor i dużo pamięci. Automatyczny obrót wyświetlanego obrazu przyda się podczas oglądania filmów czy przeglądania sieci, zdobędzie też uznanie miłośników gier. Internet dzięki HSDPA i WiFi będzie szybki jak nigdy dotąd, a do tego wreszcie (?) uzupełniony o elementy flash .

Perfekcyjny wyświetlacz Nokii E66, nie dość, że jest duży (2,4 cala), to dodatkowo idealnie czytelny nawet w ostrym słońcu. Co zaskakuje, w wyjątkowo smukłej obudowie udało się także zmieścić funkcję GPS-u, dostępną do tej pory głównie w znacznie większych telefonach. Producent nie zapomniał również o garści standardowych akcesoriów - oprócz wspomnianej karty pamięci 2 GB, w zestawie znajdziemy przewód USB, stylowe etui na telefon i skórzany pasek na rękę - wszystko po to, by telefon już po wyjęciu z pudełka był gotowy do działania w pełnym tego słowa znaczeniu.

Nokia E66 to prawdziwa żyleta. Telefon z charakterem, sprzedawany w cenie adekwatnej do możliwości. Choć nie zachwyci on fanów fotografii, to w ręku biznesmena będzie niczym skalpel w ręku chirurga.

Wady:

• dyskusyjna ergonomia klawiatur
• bardzo niskiej jakości zdjęcia
• przeciętna jakość nagrywanego wideo
• obudowa mogłaby rozsuwać się w nieco większym zakresie
• brak możliwości edycji dokumentów pakietu MS Office
• przeciętny czas pracy na pojedynczym ładowaniu
• spust aparatu fotograficznego bez przypisanej funkcji w trybie czuwania
• czytnik kart pamięci umieszczony pod pokrywą baterii
• brak funkcji Geotagging

Zalety:

• zwarta, wykonana w znacznej części z metalu obudowa
• doskonałej jakości wyświetlacz
• akcelerometr z funkcją wyciszania dźwięku nadchodzących połączeń
• przemyślany układ klawiszy skrótów
• komplet standardów transmisji danych (w tym nawet IRDA)
• rozbudowana przeglądarka internetowa z obsługą treści Flash
• poczta email przy użyciu standardów POP3, SMTP, IMAP i MS Exchange, obsługiwana z załącznikami
• narzędzia ułatwiające synchronizację i zwiększające bezpieczeństwo danych
• wydajne menu
• tryb pracy na 2 pulptiach
• udoskonalony sposób notyfikacji o nowych zdarzeniach
• obsługa kart pamięci do 8GB

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (13)