Mają zerową widownię, a i tak streamują. Nowy fenomen w internecie

Mają zerową widownię, a i tak streamują. Nowy fenomen w internecie
20.03.2018 16:24
Mają zerową widownię, a i tak streamują. Nowy fenomen w internecie
Źródło zdjęć: © Facebook.com

Samochodem jedzie mężczyzna w nieokreślonym wieku. Widzimy tylko drogę przed nim, w tle muzyka z radia. Co jakiś czas leci komentarz o sytuacji na drodze, ale kierowca głównie skupia się na opowieści o tym, czy da się stworzyć związek z poderwaną w klubie kobietą. Relację na żywo ogląda okrągłe zero osób.

W pewnym momencie kierowca stwierdza jednak, że musi zatrzymać się na stacji i kupić papierosy. Transmisja trwa dalej. "Nie pal, zdrowszy będziesz. Pięć lat nie jarałem, a tu ch…" – komentuje, kiedy wchodzi z powrotem do samochodu. Po chwili wraca do opisywania, czym jest seks dla kobiet, a czym dla mężczyzn. Wchodzi również w temat polskiego rapu. Jestem jedyną osobą na świecie, która go przez te 30 minut słuchała.

Na czacie pytam go, dlaczego w ogóle to robi. Odpowiada, że jest w pracy i po prostu mu się nudzi. A jak mu się nudzi, to uruchamia program. Pogada wtedy z ludźmi, może akurat będą znajomi - zabijanie czasu w pełnej krasie. Czy często to robi? Jak go najdzie ochota, ostatnio kilka dni z rzędu. Co ważne, nie streamuje, bo "streamować to można k… gry". Używa z dumą słowa: transmisja.

289229160327751738
Źródło zdjęć: © Fotka.pl/Zrzut ekranu

Miejsce, o którym dawno nie słyszeliście

Celowo nie napisałem jeszcze, gdzie oglądałem tę transmisję. Trafiłem na nią na serwisie Fotka.pl – kultowym jeszcze dekadę temu, zapomnianym wraz z pojawieniem się zachodniej konkurencji z kategorii mediów społecznościowych. Kiedyś wszechobecna, teraz jest cieniem dawnej popularności. Ale statystyki mogą mówić co innego.

Według badań Gemius, w sierpniu 2017 roku zebrała 479 918 użytkowników – to 1,81 proc. zasięgu wśród polskich internautów. Z drugiej strony, serwis zebrał ponad 200 milionów odsłon, a przeciętna długość sesji wyniosła ponad cztery godziny i czternaście minut. To niezły wynik, ale kto go nabija?

Pobieżne spojrzenie na działalność użytkowników wskazuje na dość randkowy charakter serwisu – nawet niektóre transmitujące osoby zaznaczają, że są samotne lub poszukują pary. Ale przeprowadzanych "live'ów" nie ma obecnie za wiele. W momencie, kiedy przebywam na stronie, jest ich łącznie kilkadziesiąt. Spodziewam się, że będą to głównie ociekające erotyką występy.

289229160328013882
Źródło zdjęć: © Zrzut ekranu

Tymczasem większość streamów należy do dwóch kategorii. Jedni nadają w trakcie jazdy autem czy ciężarówką, inni jak... siedzą przy biurku. Poza tym nie dzieje się absolutnie nic. Motywowanych nudą kierowców rozumiem. Ale zrozumienie ludzi siedzących przed monitorem przy liczbie widzów rzędu trzech czy czterech osób zaczyna trochę mnie przerasta.

- Dlaczego robię transmisję? Po części dlatego, bo się nudzę, po części, bo mogę z kimś porozmawiać. Jakbyś mnie o to zapytał tydzień temu, to bym powiedział, że szukam prawdziwej miłości, ale od tego czasu trochę się zmieniło – odpowiada mi użytkownik Fotki. Rozmawia głównie o miłości i związkach na swoim czacie.

Młodzi są gdzie indziej

Kolejna transmisja – przed kamerą smartfona siedzi nastoletni chłopak. Przez nałożone czarno-białe filtry widzimy znudzoną twarz, która nie wyraża niczego. Film oglądają dwie osoby. Nagranie trwa kilkanaście minut.

Przewijam wyżej - dziewczyna śpiewa i całuje się z chłopakiem, w tle lecą radiowe hity. Jest 10 rano, pije piwo. W tle słychać głos innej dziewczyny. To na razie największy hit, w szczytowym momencie ogląda go całe osiem osób. Jeden z użytkowników zadaje niedyskretne pytania: "doświadczony jest", "razem spicie" (pisownia oryginalna). Zakładam, że chodzi o chłopaka, z którym się całowała. Transmitująca stawia warunek - jeśli na transmisji pojawi się 20 osób, zatańczy, a właściwie "pogiba" się przed kamerą. Dalej niewiele się dzieje – ktoś się śmieje, ktoś skacze dla żartu, co chwila zz kadru pada pytanie, ile osób to ogląda.

Tak sprawa ma się z Facebookiem. Wspomniane wcześniej przykłady znalazłem na jednej z grup, która gromadzi ponad 600 tys. członków, głównie młodzież z wygaszanych gimnazjów i liceów. Tam dominuje chwalenie się, wyzwania i transmisje z nudnych lekcji, by, jakżeby inaczej, również zabić trochę czasu. Nawet nie trzeba pisać, bo większość użytkowników wpisuje w opisach "NUDA – kto chce pogadac, kom".

289229160328407098
Źródło zdjęć: © Zrzut ekranu

Chociaż tu na Facebooku siedzą młodzi, nie dzieje się tam wiele więcej niż na Fotce. Na upartego można znaleźć coś bardziej wyzywającego, ale administratorzy wydają się na tyle obeznani z tematem, że dość szybko banują co odważniejszych użytkowników.

To nie są YouTubowe "patostreamy" z piciem wódki, okładaniem się pięściami i wulgaryzmami. Tam szczytem fantazji jest zdjęcie koszulek przy przekroczeniu 100 widzów. Zazwyczaj tak samo znudzenie użytkownicy transmitują wideo do równie znudzonych odbiorców. To nie żadne oglądanie społecznego marginesu, tylko zwykłego życia – w pewnym momencie poczułem się, jakbym oglądał naturalistyczny dokument, który ma ująć absolutnie każdy aspekt życia osoby przed kamerą.

Nawet robione na "przypale" transmisje z lekcji nie są szczególnie porywające. Tak naprawdę, mało co jest tam porywające, co zresztą potwierdza mała liczba widzów. Po co w takim razie robić takie transmisje? "Fejm" z tego żaden, chyba że kilka serduszek w komentarzach wystarczy, by poczuć się lepiej przez resztę dnia. Albo fakt, że przez chwilę zaistnieliśmy w sieci - nawet jeśli zobaczyło nas tylko kilka osób.

289229160328669242
Źródło zdjęć: © Facebook.com

Moje przeczucia potwierdza Jakub Kuś, psycholog internetu z Uniwersytetu SWPS, którego zapytałem o to specyficzne zjawisko.

- Taka forma streamów nie jest atrakcyjna dla odbiorców, ale paradoksalnie - dla nadawcy. Ma on wtedy poczucie, że teoretycznie może go oglądać nieskończona liczba widzów, co daje poczucie pewnej - nawet niekiedy bardzo iluzorycznej - popularności i sławy. To zaś podwyższa samoocenę. Tym bardziej jest to istotne, że teraz zrobienie takiego streamu nie wymaga praktycznie żadnych nakładów - wystarczy zwykła kamerka lub smartfon. Dla wielu osób jest to więc pokusa nie odparcia.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)